To był mecz, który miał zakończyć się inaczej. Polska przegrała ze Szwecją 2:3 w finale baraży o mistrzostwa świata po golu w 88. minucie. Biało-czerwoni byli o krok od dogrywki, ale w decydującym momencie więcej zimnej krwi i determinacji pokazali rywale. Takie mecze pamięta się długo. Nie dlatego, że są jednostronne – wręcz przeciwnie. Dlatego, że wymykają się z rąk w momencie, gdy wydaje się, że wszystko jest jeszcze możliwe. Spotkanie Polska – Szwecja dokładnie takie było.

Biało-czerwoni nie odstępowali rywalom. Grali odważnie, momentami potrafili narzucić swoje tempo i – co najważniejsze – odpowiadali na ciosy. Jednym z kluczowych momentów było trafienie Nicoli Zalewskiego, które pozwoliło Polsce wrócić do gry i odbudować nadzieję.
Szwecja jednak konsekwentnie wykorzystywała swoje atuty. Po stałym fragmencie gry do siatki trafił Samuel Lagerbielke, wykorzystując błędy w kryciu. To był sygnał ostrzegawczy, że rywale nie potrzebują wielu okazji, by być skuteczni.
Mecz układał się falami. Polska próbowała przejąć inicjatywę, ale nie potrafiła jej utrzymać. Każdy moment przewagi szybko się kończył, a spotkanie wracało do punktu wyjścia. I właśnie w takim rytmie dotrwało do końcówki.
Jedna akcja, która zmieniła wszystko
Kiedy zegar zbliżał się do 90. minuty, scenariusz wydawał się otwarty. Dogrywka była na wyciągnięcie ręki. Wtedy przyszła akcja, która przekreśliła wszystko. W 88. minucie w polu karnym zrobiło się ogromne zamieszanie. Pierwszy strzał został obroniony, drugi zatrzymał się na słupku. Przy trzeciej próbie Viktor Gyökeres nie dał już szans – dobił piłkę do siatki i przesądził o losach meczu. To był moment, który mówi wszystko o tym spotkaniu. Polska była blisko, ale to Szwecja wykonała ten ostatni, decydujący krok.
Nie tylko piłka. Mentalność
Ta porażka nie wynika wyłącznie z błędów technicznych czy taktycznych. Ona ma także wymiar mentalny. Szwecja w końcówce grała tak, jakby nie dopuszczała innego scenariusza niż zwycięstwo. Polska – jakby czekała, czy uda się przetrwać do dogrywki. Na tym poziomie to ogromna różnica.
Symboliczny wieczór dla Lewandowskiego
Ten mecz może przejść do historii z jeszcze jednego powodu. Dla Robert Lewandowski to najpewniej była ostatnia realna szansa na występ na mistrzostwach świata w reprezentacji Polski.
Kapitan kadry przez lata był jej twarzą (obecnie w masce) i fundamentem. To wokół niego budowano zespół, to on dawał nadzieję w najtrudniejszych momentach. Tym razem jednak nawet jego doświadczenie i klasa nie wystarczyły, by odwrócić losy spotkania. Czas w futbolu jest nieubłagany. Kolejny mundial może już odbyć się bez niego w biało-czerwonych barwach.
Polska nie została zdominowana. Polska nie była wyraźnie słabsza. Ale Polska przegrała moment. Gol w 88. minucie był ciosem, po którym nie było już czasu na odpowiedź. I to on sprawił, że zamiast marzeń o mundialu pozostało tylko jedno – poczucie, że wszystko było tak blisko… Ale szczęście sprzyja lepszym. Dziś byli to Szwedzi.
Grzegorz Turski (gpt)




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












