Drogę z Eliot Falls do Moreton Telegraph Station pokonujemy w zwolnionym tempie. Przez dwadzieścia pięć kilometrów jedziemy słynnym i trudnym OTT, Old Telegraph Track. Już od początku przejeżdżamy rzeki, wąskie pasaże, gdzie z obu stron, jak mur, otacza nas ziemia.
Na obowiązkową w anglosaskich krajach morning tea zatrzymujemy się w rzece. Tudzież parkujemy samochody, przed samym wodospadem. To oczywiście pomysł przewodnika. Chodząc po kostki w wodzie, otwieramy bagażnik i wyciągamy coś małego do przekąszenia. W tym czasie przez rzekę przejeżdża kolumna motocyklistów. Wyglądają wspaniale na czerwonych motorach. Spod ich kół tryskają fontanny wody. Tymczasem Piotr wskakuje pod prawdziwą fontannę wodospadu.
Wyjazd z wodnej kawiarenki jest dosyć stromy, ale wszystkim udaje się go pokonać. Tak jak i następną wartką rzekę. Przejeżdżamy ją w najpłytszym miejscu po płaskich kamieniach. Kilkanascie centymetrów w bok widać niebezpieczną głębię. Jedziemy dalej. Nad nami warkot helikoptera. Obok pali się las. To kontrolowane wypalanie buszu. Z helikoptera spadają race, które podpalają busz. Jest to tzw. ogień niskiej temperatury. Po wypaleniu ściółki i traw, ogień wygasa, a las odradza się błyskawicznie. Tym razem natrafiamy na wyjątkowo trudny kawałek drogi.
Po przekroczeniu następnej rzeki nie możemy wyjechać z błotnistego, stromego rowu. Jadę na siedzeniu pasażera w samochodzie przewodnika. Zawieszeni na przednim podwoziu. Mark pyta, czy mogę wyjść. Nie mogę. Moje drzwi blokuje ziemia. Przewodnik wyciąga liny i podaje Russellowi, który przejechał przeszkodę swoim Fordem Raptor. Już po chwili jesteśmy wolni. Mark i Russel pomagają innym samochodom przedostać się przez błotnisty próg. Z prawej strony drogi płonie busz. Mimo że znam powód, wrażenie jest ogromne i wywołuje lekki niepokój.
Na szczęście ruszamy w stronę obozowiska w Moreton Telegraph Station. Miejsce słynie z zielonej trawy, najzieleńszej na Przylądku. To z pewnością miła odmiana po nieustannym czerwonym pyle, którego doświadczamy codziennie. Stacja ma też ciekawą historię. Została zbudowana w latach 80. XIX wieku jako część linii telegraficznej łączącej odległe obszary północnej Australii. Była jednym z kluczowych punktów komunikacyjnych w czasach, gdy telegraf był jedynym szybkim sposobem przekazywania informacji na duże odległości. Moreton Telegraph Station leży nad rzeką Wenlock, która słynie z olbrzymich burramundi. To miejsce z pewnością przyciąga wielu wędkarzy.
Tymczasem rozbijam namiot i idę pod prysznic. Obudowane blachą dwie kabiny, haki ze starych urządzeń i drewniana półka. Wystarczy. Najważniejsze, że jest ciepła woda. Przy ognisku grzeje się nasze zmęczenie. Szybciej niż zwykle przychodzi sen.
Ela Chylewska













USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












