Kultura, Lifestyle, Polska

Cyncynat – antyczny ideał, który przeniknął polską historię

W Polsce od dawna fascynowano się ukutym już w antycznym Rzymie wzorcem bohatera, który potrafił odrzucić władzę i wrócić do zwyczajnego życia. Cyncynat – wzór skromności i odpowiedzialności za państwo, stał się inspiracją dla polskich królów, malarzy i przywódców powstań, a jego legenda przeniknęła naszą historię.

Cincinnatus (1795) – Marcello Bacciarelli Fot. Muzem Narodowe Kraków

Pierwsza Rzeczypospolita, której drugim oficjalnym językiem była łacina, przez kilka wieków karmiła się wzorami czerpanymi z antyku grecko-rzymskiego. Obok Epaminondasa i Arystydesa w kulturze polskiej, tak jak w USA, znalazł swoje miejsce także waleczny rolnik-senator: Cyncynat, którego legenda była żywa aż do XX w.

Lucjusz Kwinkcjusz Cyncynat jest postacią historyczną, znaną choćby z prac takich historyków starożytnych jak Tytus Liwiusz. Był rzymskim arystokratą i właścicielem ziemskim, który zasłynął jako wzór obywatelskiej cnoty i bezinteresowności. W 458 r. p.n.e., podczas wojny z Ekwami, senat powołał go na dyktatora, a przekazujący mu tę wiadomość posłowie zastali go przy oraniu pola. Cyncynat funkcję przyjął, a po szybkim zwycięstwie nad wrogami odbył triumf, po czym natychmiast zrezygnował z nadanej mu absolutnej władzy i wrócił do pracy na roli. Jego postawa sprawiła, że stał się symbolem rzymskiej skromności, obowiązku i podporządkowania dobra publicznego ponad osobiste ambicje.

Obraz Marcello Bacciarellego

W liście z sierpnia 1795 r., przebywający w Grodnie Stanisław August Poniatowski pisał do malarza Marcello Bacciarellego: „mam pomysł na obraz, który mógłby ci przynieść zaszczyt. Wyobraź sobie Quintusa Cincinnata, który przyjmuje dyktaturę od Senatu Rzymskiego…”.

Polski monarcha, jako wytrawny znawca kultury i sztuki starożytnego Rzymu, z pewnością nieraz sięgał po Dzieje Rzymu Tytusa Liwiusza, które znajdowały się w bibliotece na Zamku Królewskim w Warszawie. We wstępie rzymski historyk zaznacza: „Warto, by tego posłuchali ci, którzy nade wszystko, co ludzkie, wyżej stawiają bogactwa; którzy sądzą, że ani dla godności wysokiej, ani dla cnoty nie ma miejsca tam, gdzie nie ma w nadmiarze bogactwa”.

Wymiana listów pomiędzy królem a jego malarzem trwała jeszcze przez wiele tygodni. Pod koniec listopada włoski artysta najprawdopodobniej zawiózł osobiście Stanisławowi Augustowi do Grodna kolejny, tym razem barwny szkic. Jakie były dalsze losy planowanego malowidła, trudno powiedzieć. Najpewniej nigdy nie został jednak ukończony wielkoformatowy obraz o tej tematyce. Jedyną zachowaną do dziś pamiątką tego pomysłu jest niewielkich rozmiarów studium Bacciarellego, przechowywane w krakowskich Sukiennicach.

Co wpłynęło na wybór przez Stanisława Augusta Poniatowskiego tego właśnie tematu? Jest prawdopodobne, że w obrazie z Sukiennic należy dopatrywać się alegorycznej gloryfikacji Tadeusza Kościuszki, powołanego w 1793 r. na wodza insurekcji. Opromieniony dokonaniami wojskowymi w Ameryce powrócił do kraju w 1784 r. jako generał brygadier armii amerykańskiej. Następnych kilka lat upłynęło mu w Siechnowicach, gdzie gospodarował bardzo umiejętnie do ok. 1789 r., będąc dla sąsiadów wzorem we wszystkich aspektach życia. Podobno sam projektował okoliczne ścieżki, altanki, stawy dla kaczek oraz chaty włościańskie.

W jednym z opracowań dotyczących tego okresu w dziejach Polski czytamy: Szczególne przywiązanie Cyncynata polskiego do ojczyzny uczyniło z zagrody szlacheckiej stanicę polskości.

Na scenę polityczną Kościuszko powrócił dopiero w czasach Sejmu Czteroletniego. Po sławetnych triumfach nad armią rosyjską pod Zieleńcami i Dubienką w 1792 r. uznano go za męża opatrznościowego i obrońcę, jakiego brakowało ojczyźnie od czasów Jana III Sobieskiego. W tym czasie zaczęły się też tworzyć początki legendy Kościuszki jako człowieka odważnego, skromnego, nieprzekupnego, stawiającego ponad wszystko miłość ojczyzny.

W 1792 r. wiedeński artysta Joseph Grassi (1757–1838) namalował serię jego portretów olejnych, na których Kościuszkę przedstawił w siedemnastowiecznej zbroi, amerykańskim mundurze lub w krakowskiej sukmanie, zawsze jednak z wyeksponowanymi orderami: Virtuti Militari oraz Towarzystwa Cyncynata. Polski bohater znalazł się bowiem wśród trzech cudzoziemców odznaczonych osobiście przez George’a Washingtona.

W Zamku Królewskim na Wawelu znajduje się niepublikowane dotąd malowidło, najprawdopodobniej z końca XVIII wieku, pędzla nieznanego artysty, na którym na pierwszym planie widzimy Cyncynata w ubiorze rolnika, orzącego boso ziemię zaprzęgniętym w woły pługiem. Do oracza przemawia starszy mężczyzna, wskazując mu jednocześnie obydwoma rękoma grupę rzymskich rycerzy w zbrojach, hełmach i z włóczniami. W scenie ukazana jest również kobieta w antykizującej szacie. Bez wątpienia jest nią żona Cyncynata – Racylia.

Cyncynat XX wieku

W latach międzywojennych w Józefie Piłsudskim można było widzieć Cyncynata, od momentu gdy usunął się nagle z życia publicznego w 1923 r. i wraz z rodziną zamieszkał w Sulejówku, w swojej ukochanej willi „Milusin”. Czyż zatem jego życiorys nie nasuwa bliskich skojarzeń z antycznym dyktatorem znad Tybru?

Taki punkt widzenia potwierdzają liczne portrety i plakaty przedstawiające Marszałka jako rolnika, a zarazem męża budującego siłę odrodzonego państwa. Na wybitym w 1928 r. medalu z okazji Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości na awersie ukazano portret Marszałka w profilu, natomiast na rewersie wizerunek mężczyzny orzącego ziemię.

Cyncynat jest również przywołany w ostatnim rozdziale książki Tadeusza Dołęgi-Mostowicza Kariera Nikodema Dyzmy (1932), gdzie padają takie oto słowa:

– Cincinnatus – rzekł sentencjonalnie wojewoda – daje się oderwać od pługa tylko w razie ostatecznego niebezpieczeństwa!

– Tak, tak! – zawołała z egzaltacją jedna z pań. – Wówczas stanie u steru i uratuje naszą ojczyznę!

Jerzy Miziołek

 

Źródło: DlaPolonii