Czasem człowiek zastanawia się, czy jeszcze coś może go zaskoczyć w muzyce. A potem trafia na „Nana Banana” – i nagle okazuje się, że reggae w wykonaniu sztucznej inteligencji, splecione z poezją Mickiewicza, Konopnickiej czy Gałczyńskiego, potrafi brzmieć jak ballada o wolności, samotności i tęsknocie za domem. I choć cały projekt jest cyfrowy, to duszy w nim więcej niż w niejednym radiowym hicie stworzonym całkowicie przez ludzi.
Przyznam szczerze – długo się zastanawiałem, czy ten tekst powinien trafić do mojej serii „DJ Grzech prezentuje…”, czy może zasłużył na osobny tekst. W końcu uznałem, że „Nana Banana” to zjawisko na tyle oryginalne, że musi mieć swoje samodzielne pięć minut – a raczej osiem odcinków i jeden bonus (ode mnie).
Zresztą, ta muzyczna podróż w rytmie reggae, przeniosła mnie do niedawnej jesiennej wyprawy w Bieszczady z ProJaśkiem (prywatnie moim synem). Tam też przecież uciekaliśmy od miejskiego zgiełku, od codziennego deadline’u i powiadomień, w stronę ciszy, drzew i strumieni. Na szczęście to jedyne podobieństwa. Policji, ani więzienia nie było.
Na marginesie – zamierzałem ostatnio skonsultować cały ten cykl z panami Alexem Jagielskim i Michałem Rusikiem (obaj w wieku około 4 lat), ale – jak to w życiu bywa – zagadałem się i zapomniałem. A panowie poszli spać. Mam nadzieję, że ich mamy pokażą im ten tekst, bo wierzę, że nawet czterolatkowie poczują klimat tej muzycznej opowieści o Tolku, co rzucił wszystko i pojechał w góry.
Odcinek 1: „Bieszczadzkie Reggae – Zielone wzgórza nad Soliną”
To tutaj zaczyna się historia Tolka Banany – byłego korposzczura, który pewnego dnia pakuje się i wyjeżdża w Bieszczady. Porzuca miejskie korki, power pointy i open space’y, żeby wreszcie oddychać. Buduje dom, pali jointy, robi bimber i gra reggae pod gwiazdami. W tle zielone wzgórza, a w powietrzu zapach wolności i dym z ogniska. To trochę jak nasz październikowy wypad z Jasiem – tylko że my mieliśmy mniej jamajskich rytmów, a więcej herbaty „0%” z kubków i bez jointów.
Odcinek 2: „Reggae zza krat”
Sielanka nie mogła trwać wiecznie. W tej części policja wkracza do akcji, a Tolek trafia za kratki. Nana Banana zamienia Bieszczady na więzienne korytarze, ale wciąż utrzymuje klimat reggae. Całość przypomina trochę absurdalny film akcji – są helikoptery, łodzie podwodne i satelity. A jednak, mimo ironii i przymrużenia oka, w tle wciąż słychać melodię wolności.
Odcinek 3: „Reggae w barwach jesieni”
To jak muzyczny list z gór. Tolek wspomina leśne spacery, łowienie ryb, wspólne chwile z niedźwiedziem (tak, serio) i kotem. To melancholijny, ale ciepły odcinek – pełen kolorów jesieni, mgieł nad połoninami i tęsknoty za prostym życiem. Jakby ktoś zamknął zapach mokrego lasu i brzmienie gitary w jednym kadrze.
Odcinek 4: „Przyjaźń czy kochanie”
Tutaj projekt wchodzi na zupełnie nowy poziom. Słowa samego Adama Mickiewicza („Niepewność”) stają się reggae-hitem! W tej odsłonie Tolek Banana, zamknięty za murami więzienia, znajduje pocieszenie w muzyce. Sceny kuchni więziennej, dźwięków skrzypiec i czułego spojrzenia strażniczki tworzą niezwykłą opowieść o miłości, nadziei i… poezji w rytmie synkopy.
Odcinek 5: „Lalka”
Tym razem inspiracja sięga po Bolesława Prusa. Rozbitek, ubrany w pomarańczowy uniform, dryfuje po oceanie, aż trafia na bezludną wyspę. Tam rozlicza się z przeszłością i tęskni za kobietą, którą zostawił. To najspokojniejszy, ale też najbardziej poetycki epizod. Słychać tu zarówno echo Prusa, jak i melancholię wysp z końca świata.
Odcinek 6: „Niegrzeczny”
Muzyczna niespodzianka! Pierwszy koncertowy odcinek i pierwszy raz, gdy prym wiedzie wokalistka Monika Moon (wirtualny głos?). Wiersz Adama Asnyka „Bławatek” staje się reggae’ową balladą o tęsknocie, emocjach i delikatności. Na scenie saksofony, trąbki i rytmiczny puls, a w tle ciepłe światło klubowego baru. Policjantka śpiewająca Asnyka w rytmie reggae? Brzmi dziwnie? A jednak – to działa!
Odcinek 7: „Kochasz ty dom”
Powrót do klasyki – tym razem Maria Konopnicka i jej „Pieśń o domu”. Tolek na bezludnej wyspie układa z muszelek kształt Bieszczad, marząc o powrocie. To utwór o tęsknocie, o tym, że dom to nie miejsce, a uczucie. Właśnie ten odcinek uderza najbardziej w serce – może dlatego, że każdy z nas ma swoje „zielone wzgórza”, do których chciałby wrócić…
Odcinek 8 (Finał Sezonu 1): „Wyspy Szczęśliwe”
Na koniec pierwszego sezonu – poezja Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego („Prośba o wyspy szczęśliwe”) w reggaeowym wydaniu. Monika Moon wraca jako wokalistka, a my zadajemy sobie pytanie: czy Tolek spotka ukochaną? Czy ich ścieżki w końcu się przetną, czy pozostaną po dwóch stronach oceanu? Muzyka, emocje i magia Gałczyńskiego – wszystko to razem tworzy wzruszające zakończenie tej niezwykłej historii.
Bonus: „Ten jeden raz” (Sezon 2, odcinek 1)
Drugi sezon zaczyna się mocnym akcentem. Tolek Banana opuszcza wyspę, by odnaleźć ukochaną, ale los bywa przewrotny – ona wyrusza dokładnie w tym samym czasie. Czy się spotkają? Odpowiedź na razie pozostaje tajemnicą. Muzyka wciąż łączy ich serca, a rytm reggae nie pozwala zapomnieć o miłości.
Kilka słów na koniec
„Nana Banana” to projekt nietypowy – stworzony w dużej mierze przez sztuczną inteligencję, ale z wykorzystaniem słów największych polskich poetów. Muzyka, aranżacje i teledyski tworzą nową formę sztuki – cyfrową, ale emocjonalnie bardzo ludzką. Tolek Banana to symbol nas wszystkich – tych, którzy uciekli od świata, by znaleźć siebie, ale wciąż szukają miłości i sensu.
Dla mnie to coś więcej niż tylko kolejny internetowy serial muzyczny. To współczesna ballada o wolności – trochę w stylu Boba Marleya, trochę w duchu Gałczyńskiego. A jeśli jeszcze nie widzieliście, koniecznie zajrzyjcie na YouTube i posłuchajcie całej historii Tolka Banany. Może też znajdziecie tam kawałek swojej własnej duszy – tej, która marzy o zielonych wzgórzach nad Soliną.
Rastafaj Bieszczady, moi mili!
DJ Grzech





USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












