Poezja, Promujemy

Justyna Paluch

Justyna Paluch fot. nadesłane

Justyna Paluch (ur. 1975) – poetka, nauczycielka i bibliotekarka związana z Wrocławiem. Ukończyła bibliotekoznawstwo na Uniwersytecie Wrocławskim, a na co dzień pracuje w III Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu jako nauczyciel‑bibliotekarz. W tej szkole założyła i prowadzi Grupę Poetycką HURTOWNIA, organizuje także ogólnopolski konkurs poetycki dla młodzieży „O Złoty Karton III LO”, animując życie literackie młodych twórców.

Publikowała w wielu pismach literackich, m.in. Odrze, Pograniczach, Akcencie, Cegle, Latarni Morskiej i Formacie Literackim. Jest laureatką ogólnopolskich konkursów poetyckich, co ugruntowało jej pozycję w środowisku literackim. Wydała m.in. arkusz poetycki „cyzelować nizać bukszpanić” oraz tomy Intro, Infalia, a także nowsze książki poetyckie, w których rozwija swój charakterystyczny, narracyjny sposób pisania.

Od lat prowadzi warsztaty poetyckie, blog, a także kanał w serwisie YouTube, gdzie czyta swoje wiersze i fragmenty prozy, konsekwentnie łącząc własną twórczość z działaniami popularyzującymi poezję.


Tysiące genialnych galaktyk Justyny Paluch przekazał mi wyjątkowy listonosz. Poetka Teresa Podemska Abt przywiozła słowa poetki z Wrocławia na drugą półkulę „żeby przypadkiem przeleciał wiersz nad moją głową” (jeszcze nie bajka).

Poprzez niezapomniane spotkanie w Adelaide, książka trafiła do mnie, odbywając następnie lot do Sydney. To tu poznałam autorkę „galaktyk” rok temu. Spacerowałyśmy po mieście, próbując je zamknąć/otwierać w słowach i w ruchu. Miałam niezwykłą okazję oglądać Justynę tańczącą na skwerku pod palmami. Nad nimi, na wysokim, ciężkim jak gorące sydnejskie powietrze Harbour Bridge, powiewały dwie flagi aborygeńska i australijska. Taniec Justyny w tym miejscu był symbolicznym zrywem łączącym dwie odległe galaktyki. Był:

(…)
wejściem do twoich poczciwych myśli
które ślizgają się po twardym lodzie
i ledwo dotkną siebie
a co dopiero mnie
(raz dwa trzy Jens Weissflog)

Poezja Justyny zabiera nas w kosmiczną podróż. Oderwana od ziemi wyobraźnia poetki szybuje po mikroskali osobistych obserwacji i ludzkich obrazów. Czytając wiersze Justyny, odnajdujemy w nich własny kosmos uczuć i wspomnień.  W galaktycznym ruchu, tanecznym krokiem poetka próbuje „cyzelować nizać bukszpanić”. W tym wierszu autorka przewleka przez głowę „duże przeciągi”.

(…)
hulam myślą daleko
tam gdzie nikt nie ma korzeni
śmieję się z regułek i papierków
głupia
hedonizm jest karalny
boli w tym kraju wieloznaczność moich inicjałów
zawieszam głos
puk puk
w sny nie należy wierzyć
ani w reinkarnację
(cyzelować nizać bukszpanić)

A czy taniec nie jest pewnego rodzaju snem, kosmiczną podróżą? Tak jak i czytana książka, wiersz. Poetka chowa się na kilka godzin w pokrytej gwiazdami słów galaktyce, sam na sam z bohaterami wymyślonych lub prawdziwych historii. A kiedy wraca, między strony wkłada zakładkę lub zagina kartkę.

(…)
zagięta kartka jak zadarta spódnica
nie trąci perwersją trąca szare komórki
wiec jest jeszcze poezja polska która dużo chodzi i ledwo zdąża
gzimy się niemiłosiernie
i odchodzimy od opisów przyrody
(fajerwerki)

Ale te opisy są. Łąki, burze, pławikoniki, ryby samotnice i deszcz. Justyna Paluch ujawnia troskę o to co ulotne, nieuchwytne, ale też o to, co żywe, namacalne, bliskie.

Autorka nie boi się dotykać codziennych kłopotów ziemskiego życia.

ukłułam sobie
że miasto nie jest niczyim naturalnym środowiskiem
za sobą mam chmury pomost
i drzewo walące się we właściwą stronę
kto jeszcze
(śpiąca królewna na tle)

Ludzie. Ci co mają „wadę serca”. „tylko roczniki podejrzanie starsze od swoich matek” i „tamta kobieta – mgławica o drobnych prążkach”. Wszyscy „ulatniamy się jak granat”. Ale w zapalniku jest nasza historia. Justyna opisuje ją po mistrzowsku w wierszu:

wiatr biegnie od lasu nie jest popielaty
poprzedniego dnia miałam w płucach
powstanie warszawskie a dziś ani śladu
mówisz ze wystarczy kartka rondo kapelusza brzeg rzeki
a tyle można obliczyć ze kto by się spodziewał
nabieram kompleksów
mój najlepszy wiersz powstaje tak długo
jak ta biedna Warszawa a potem jak ciotka Zośka
na trzech cegłach szuka zdrowych zmysłów
(brzydkie miasto)

Wielką siłą tomiku Justyny Paluch są tytuły wierszy. To one ustanawiają kontekst. Są jak szeroko otwarte drzwi, które zapraszają czytelnika do środka. Niejednokrotnie sygnalizują temat, bywają metaforą, czasem kontrapunktem w stosunku do treści wiersza.

głowę chroń
głowy się nie bój
w niej się roi
jak w zdechłym ptaku
(niedorzecze)

Powyższy wiersz znalazł się w drugiej części tomiku, zatytułowanej „Dorzecze”. Obok są pokrewne tytuły wierszy: „dorzecze – kamuflaż”, „niedorzecze” i „od rzeczy”. Niektóre pisane nad Odrą. Woda jest wszechobecnaobecna w wierszach Justyny. Raz jest „małym bezbronnym morzem”, raz „wiszącym deszczem”, innym razem burzą. W tym całym wodnym kamuflażu, poetka znajduje koło ratunkowe.

wierzę twoim słowom
bo prawie każde
jest kołem ratunkowym
(dorzecze – kamuflaż)

Ja wierzę słowom poetki. W tytułowym wierszu „tysiące genialnych galaktyk” Justyna Paluch napisała „jeśli nawet pól kogoś we mnie wierzy/nie zgasnę”. Moje dwie połówki wierzą w Ciebie. Płoń Justyno, bądź rozpalona, świeć jasno.

Ela Chylewska