Kultura, Polska, Życie i społeczeństwo

Krzysztof Komeda – pionier jazzu, kompozytor na emigracji

Choć odszedł przedwcześnie, zdążył zmienić krajobraz rodzimej muzyki a swoim talentem zachwycił Hollywood. Dokładnie 55 lat temu – 23 kwietnia 1969 r. zmarł wybitny polski pianista jazzowy, kompozytor i twórca muzyki filmowej – Krzysztof Komeda.

Krzysztof Komeda Fot. DlaPolonii

Krzysztof Komeda (Krzysztof Trzciński) urodził się w 1931 w Poznaniu, gdzie od najmłodszych lat miał kontakt z muzyką. Pobierał lekcje gry na fortepianie i w wieku 8 lat miał być nawet przyjęty do Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu. W klasycznej muzycznej edukacji przeszkodziła mu jednak wojna. Jego rodzina została wysiedlona z Wielkopolski. Trzcińscy ostatecznie zamieszkali w Częstochowie, gdzie Krzysztof pobierał prywatne lekcje fortepianu.

Wojna się skończyła, a młody Trzciński nadal rozwijał się muzycznie. Już wtedy wykazywał ogromny talent, ale nikt nie mógł przewidzieć, że już za kilka lat stanie się lśniąca gwiazdą polskiej sceny jazzowej. W szkole średniej zetknął się po raz pierwszy z opartą na swingu „muzyką rozrywkową” – bardzo popularną wśród ówczesnej młodzieży. W tym okresie poznał Witolda Kujawskiego – basistę, który według wspomnień Komedy wprowadził go w świat jazzu. To właśnie on miał namówić Krzysztofa na cykliczne wyjazdy do Krakowa. Tam, w twórczej atmosferze uniwersyteckiego, inteligenckiego miasta świat po raz pierwszy miał usłyszeć talent Krzysztofa.

Jazz jako „burżuazyjna”, „zachodnia” muzyka był nadal zakazany przez władze Polski Ludowej, więc młodzi muzycy spotykali się prywatnie w mieszkaniach. Jeszcze niezaznajomieni z nowym, ekscytującym gatunkiem, grali przez długie godziny, często dla publiczności złożonej ze znajomych, stłoczonych w małych pomieszczeniach.

W warunkach tej „muzycznej konspiracji” Komeda poznał wielu młodych muzyków, którzy później zasłynęli swoim talentem. Grał chociażby z Jerzym „Dudusiem” Matuszkiewiczem, kompozytorem słynnych motywów muzycznych z seriali Czterdziestolatek, Janosik, Alternatywy 4 czy Kolumbowie. Wspólna nauka jazzu nie była jednak tylko rozrywką. Matuszkiewicz po latach wspomniał w wywiadzie: „W 1949 r. zjazd kompozytorów polskich określił jazz jako muzykę burżuazyjną, wrogą, jednym słowem zabronioną. Zdaliśmy sobie sprawę, że grając jazz, zachowujemy w Polsce malutką powłoczkę kultury zachodniej. Byliśmy wtedy bardzo młodzi, więc nawet za bardzo się nie baliśmy”.

Dla Krzysztofa, regularnie będącego częścią tak ekscytującego „podziemia muzycznego”, podjęte w Poznaniu studia medyczne nie mogły być już więc priorytetem. Gdy w 1955 roku zaczął pracę w gabinecie laryngologicznym, po raz pierwszy użył słynnego później pseudonimu „Komeda”, pod którym chciał chciał ukryć swoją fascynację jazzem przed współpracownikami – fascynację, która stawała się coraz ważniejszym elementem jego życia.

W 1956 z jego inicjatywy powstał Sekstet Komedy, z którym zadebiutował na otwarciu oddziału Telewizji Polskiej w Poznaniu. W ramach tej grupy Krzysztof Komeda miał po raz pierwszy zasłynąć w całej Polsce. Otrzymał srebrny medal na 6. Międzynarodowym Festiwalu Młodzieży w Moskwie, a także wziął udział w 1. Festiwalu Muzyki Jazzowej w Sopocie. To wydarzenie miało się okazać przełomowe nie tylko dla samego Komedy, jak dla całej historii polskiego jazzu.

Zaakceptowany przez partyjnych dygnitarzy, jazz mógł wreszcie wyjść z mieszkań, stać się popularnym, uznanym gatunkiem. I tak się właśnie stało. Wcześniej zakazywany i szkalowany, jazz trafił na salony.

Krzysztof Komeda nadal jednak wyznaczał trendy, inspirował i zaskakiwał innowacją. Jego jazz – nowatorski, często awangardowy i złożony, potrafił odrzucać przedstawicieli „starej szkoły”, ale równocześnie zachwycał coraz większą rzeszę fanów. Do tego grona należał pewien reżyser, który wkrótce miał zapewnić Komedzie sławę na skalę światową.

Komeda i Roman Polański poznali się 1957 roku a ich współpraca zapisała się w historii muzyki filmowej. Pierwsza ścieżka dźwiękowa Komedy powstała do debiutu Polańskiego – filmu Nóż w Wodzie. Jazzman okazał się być wybitnym kompozytorem i bardzo szybko zaczął być sławny także jako twórca muzyki filmowej. Do widzenia do jutra, Wyrok, Prawo i Pięść i wiele innych, rodzimych lub zagranicznych filmów zawdzięczą swój soundtrack właśnie Komedzie.

Ale to dopiero Dziecko Rosemary – rewolucyjny, okultystyczny horror Polańskiego miało zapewnić Komedzie międzynarodową sławę. „Kołysanka”, główny muzyczny motyw tego filmu, bardzo szybko stała się kultowym przebojem muzyki filmowej, a sam Komeda zyskał status hollywoodzkiej gwiazdy.

Niestety, niedługo dane było mu cieszyć się sukcesem. Krzysztof Komeda zmarł 23 kwietnia, po tym, jak kilka tygodni wcześniej doznał obrażeń podczas upadku z hollywoodzkiej skarpy. Gdyby nie to, Komeda stworzyłby jeszcze wiele wspaniałych motywów, wziąłby udział w tak wielu festiwalach, jeszcze tyle razy zaskoczyłby swoim talentem…

 

Maciej Bzura

 

 

Źródło: DlaPolonii