Lifestyle, Polska

Kwantowa świadomość w konwencjonalnej nauce – część pierwsza

Za zgodą autorki dr Danuty Adamskiej-Rutkowskiej publikujemy część pierwszą z fragmentu Podsumowania jej książki „Kwantowa świadomość w konwencjonalnej nauce”. Część druga w piątek. Polecamy i zapraszamy do lektury.

Okładka książki Kwantowa świadomość w konwencjonalnej nauce

Niektóre problemy w świetle nabytej wiedzy
Zdrowy rozsądek to zbiór uprzedzeń, które człowiek zgromadził przed osiemnastym rokiem życia — Albert Einstein (matematyk, fizyk i filozof, laureat Nagrody Nobla)

W świetle dostępnych wyników prac poświęconych świadomości należałoby spojrzeć obiektywnym okiem na wiele problemów związanych z naszą ziemską egzystencją. Jest ich wiele, warto więc przyjrzeć się im dokładniej, a zwłaszcza tym, które mają dla nas istotne znaczenie. Pierwotna potrzeba przynależności i więzy społeczne to popęd fundamentalny, ponieważ zwiększa on szanse przetrwania. Dobrze czujemy się w grupie, ale nawet w tej komfortowej sytuacji na pierwszy plan wybija się postawa egoistyczna, więc niemal zawsze sobie i „swoim” pragniemy zagwarantować dominującą pozycję w społeczności na danym terenie. Niejednokrotnie wykorzystujemy w tym celu światopoglądowe boje propagandowe, które w zasadzie są nierozstrzygalne w przypadku spraw kontrowersyjnych, gdyż nie wiedza jest w nich wyznacznikiem słuszności, lecz przekonania lub uprzedzenia, a te zwykle nie podlegają dyskusji. Stosuje się często w takim sporze niejasne lub celowo źle interpretowane pojęcia, więc choć rozumowania prowadzone na ich podstawie mogą sprawiać wrażenie poprawnych, to być takie nie mogą, ponieważ zmienia się znaczenie słów, a dokonując celowej manipulacji (na przykład tolerancji nadaje się znaczenie akceptacji, liberalizmowi znaczenie libertynizmu itd.) utożsamia się zupełnie różne pojęcia. Argumenty, którymi posługują się wówczas strony sporu, z reguły wykluczają się wzajemnie, nie pozwalając na prowadzenie rzeczowej debaty czy wypracowanie stanowiska, które mogłoby zadowolić każdą ze stron. Jedyną drogą wyjścia z takiej patowej sytuacji może być dążenie do ujęcia problemów bez odwoływania się do światopoglądowych dogmatów czy paradygmatów. Potrzebujemy jednak do tego nie tylko rzetelnej wiedzy, ale i umysłu otwartego na rozpatrywanie sporów z różnych punktów widzenia.

Cel i sens życia
Nie jesteśmy tu po to, by utrzymać się przy życiu. Jesteśmy po to, by się doskonalić – Jeffrey Armstrong (psycholog, historyk, religioznawca)

W rozwoju nauki i techniki odnosimy nieustające zwycięstwa, a jednak nie jesteśmy przez to bardziej szczęśliwi. W coraz większym stopniu stajemy się niezadowoleni, rozzłoszczeni i autodestrukcyjni. Bez większych oporów wstępujemy na drogę występku i przemocy, szukamy nienaturalnych podniet i uzależniamy się od nich. Dlaczego tak się dzieje? W pogoni za karierą i powiększaniem stanu swego posiadania wpadamy w samonakręcającą się spiralę dążenia do kolejnych celów, które coraz trudniej nam realizować w ramach nieustającego wyścigu szczurów. Odsuwamy się od bliskich nam ludzi, ponieważ nie mamy czasu, który moglibyśmy im poświęcić. Ciągła rywalizacja z innymi staje się dla nas celem i sensem życia. Frustracja sprawia, że coraz częściej popadamy w depresję lub nawet w konflikt z prawem, nie zdając sobie niejednokrotnie sprawy z tego, że wyeliminowaliśmy z naszego życia to, co powinno być dla nas najcenniejsze. Nie mamy też często żadnego wsparcia w tym upadku, bowiem materialistyczna filozofia ograbiła nas z naszej duchowości, a religie nie są w stanie zaspokoić naszych potrzeb w tym zakresie, jeśli nie potrafimy pogodzić mistyki z racjonalizmem.

Czy tak być musi? Czy nauka wielu z nas odebrała bezpowrotnie naszą duchowość, nie dając nic w zamian? Czy w nieustającej pogoni za nieuchwytną efemerydą, powstałą w naszej wyobraźni, utraciliśmy cel i sens życia? Wbrew pozorom okazuje się, że to całkowicie mylne wrażenie. Ta sama nauka, która odebrała nam wcześniej świat ducha, dziś oddaje nam go z powrotem, włączając świadomość w zakres problematyki prowadzonych przez siebie badań. Udziela nam tym samym już dziś wielu odpowiedzi na pytania o sens naszej egzystencji i nasze miejsce w nieprzerwanym procesie życia. Ku naszemu zdumieniu wyniki jej poszukiwań zaczynają z wolna godzić ze sobą stawiane tezy naukowe z niektórymi prawdami głoszonymi przez mistyków i systemy religijne. Pozwalają nam odzyskać to, co w pogoni za wiedzą odrzuciliśmy sami na własne życzenie.

Najnowsze ustalenia biologii komórkowej pozwoliły nam poznać ogromną rolę w naszym życiu informacji napływających ze środowiska, w tym także z tych jego rejonów, skąd przekazów niejednokrotnie nie jesteśmy w stanie rejestrować przyrządami. Badania te ujawniły również istnienie w naszym środowisku sygnałów, do których jesteśmy indywidualnie dostrojeni i odbieramy je za pomocą anten receptorów tożsamości, które znajdują się w błonach komórkowych naszych ciał. Sygnały te nie zanikają po śmierci ciała, więc wysyłane muszą być przez układ od ciała niezależny, który nadal funkcjonuje. Układ ten mógłby z powodzeniem sterować także innym ciałem, jeśli tylko miałoby ono identyczny zestaw receptorów tożsamości, a zatem postulowana przez wierzenia religijne reinkarnacja wcale nie jest niemożliwa, a nauka skłania się już do jej zaakceptowania. Co to dla nas oznacza? Przede wszystkim uzmysławia nam to wielką odpowiedzialność za sposób życia jaki prowadzimy, ponieważ konsekwencje naszego postępowania przetrwają śmierć każdego wykorzystywanego przez nas ciała. Subtelny układ fizyczny będący nośnikiem naszej jaźni przetrwa każdą kolejną śmierć biologiczną, więc to, co czynimy dziś, może odbić się na nas rykoszetem podczas naszego życia w innym ciele i w innym czasie. Skutków naszego działania możemy doświadczyć w całej pełni jeśli nie w tym, to w innym życiu organicznym. Na tym jednak sprawa się nie kończy.

Nasze indywidualne receptory tożsamości odbierają jedynie wąski wycinek całego istniejącego spektrum tego szczególnego układu fizycznego, z którym połączone są wszystkie istniejące byty, a komunikacja ta jest najpewniej dwustronna. Korzystamy z zasobu informacyjnego tego układu, zatem i nasze doświadczenia wzbogacają jego bazę danych. Każdy z nas (wycinków tego spektrum) reprezentuje sobą jedynie niewielką część tej całości, która obejmuje i wiąże ze sobą wszystkie formy istnienia. Jakość realizowanego przez nas życia organicznego ma więc wpływ nie tylko na nas, ale i na inne istoty z nami związane. Powinniśmy to dostrzec i zrozumieć, że działając przeciwko innym, szkodzimy też sobie. Naszym zadaniem jest więc ochrona i wspieranie każdej formy życia, by razem mogły stanowić harmonijnie funkcjonujący system. Jest to zarazem cel zgodny z ideą religijnego królestwa niebieskiego, do którego wielu z nas pragnie podążać.

W świetle znanych nam faktów możemy przyjąć, że wszystkie aktualne ziemskie systemy religijne są dziełem ludzkiej świadomości, która jest częścią zorganizowanego systemu wywodzącego się z transcendentnego Źródła. Staramy się to Źródło poznać, rozpoczynając badania zmierzające w tym kierunku, stawiamy też pierwsze śmiałe hipotezy, że ma ono postać pól fizycznych dysponujących energią i informacją, które umożliwiły wykształcenie się świadomości w toku jego ewolucji. Możemy to Źródło nazwać Stwórcą lub Bogiem, lecz nazwa nie ma żadnego znaczenia. Każda forma istnienia jest pochodną tego Źródła, a mówiąc bardziej familiarnie – jego dzieckiem, z niego bowiem wszystko, co istnieje, bierze swój początek. Można nawet odnieść wrażenie, że celem realizowanym konsekwentnie przez to Źródło jest nieustanne poszukiwanie możliwości twórczego działania i badania tego, co nieznane. Każdy z nas byłby środkiem wiodącym do tego celu, sondą wysłaną w obszar niepoznanego, na teren eksperymentalny utworzony przez samą świadomość. Wydaje się, że ludzie podświadomie identyfikują ten cel i przedstawiają go plastycznie w postaci wierzeń religijnych.

dr Danuta Adamska-Rutkowska

Autorka jest absolwentką Wydziału Chemicznego Politechniki Warszawskiej specjalizowała się w projektowaniu technologicznym, które w połączeniu z inżynierią chemiczną utworzyło nową interdyscyplinarną dziedzinę wiedzy – inżynierię chemiczną i procesową, wykorzystującą w działaniu chemię, fizykę, matematykę i cybernetykę. Doktorat w zakresie matematycznego modelowania w skali przemysłowej procesów chemicznych przebiegających z dużym efektem cieplnym. W pracy zawodowej kierownik zespołu naukowo-badawczego prowadzącego prace eksperymentalne dla celów matematycznego modelowania procesów, a następnie realizującego symulacje komputerowe w ramach projektowania i modernizacji technologii przemysłu chemicznego. Członek międzynarodowego zespołu przygotowującego narzędzia matematyczne i numeryczne procedury, wspomagające rozwiązywanie problemów inżynierii procesowej, w ramach projektu UE Computer Aided Process Engineering. Znajomość projektowania i funkcjonowania sieci neuronowych, spowodowała zainteresowanie zjawiskiem świadomości, wymagające rozszerzenia wiedzy interdyscyplinarnej o takie dziedziny jak biofizyka, fizyka kwantowa i psychotronika, co pozwoliło na podjęcie prób zintegrowania nauk przyrodniczych w jedną całość, a także wykazanie konieczności zmian zarówno światopoglądowych, jak i w zakresie stosowanych technik badawczych i definicji dowodu naukowego. Obecnie emerytowany pracownik Instytutu Chemii Przemysłowej w Warszawie.