Kultura, Polska, Życie i społeczeństwo

Maj i „Majówki” – polski fenomen

Podróżującym w maju przez Polskę warto doradzić, żeby wybierali poboczne trasy: jest szansa, że wieczorami, przy przydrożnych krzyżach, figurach i kapliczkach z wizerunkiem Matki Boskiej zobaczą grupy ludzi, którzy pod gołym niebem, na tle rozkwitającej przyrody gromadzą się na nabożeństwach majowych, zwanych też krótko „Majowymi” albo „Majówkami”. To żywa również dziś stara polska tradycja.

Majówka przy kapliczce na warszawskiej Pradze Fot. Aleksander Keplicz/Forum

Uwagę przyciągają nie tylko modlący się ‒ zwykle są to odświętnie ubrane kobiety ‒ ale też dekoracje kapliczek i figur. Długie wstążki, najczęściej niebieskie i białe – czyli w kolorach dedykowanych Maryi – spływają od szczytu kapliczki do ziemi, tworząc wrażenie ochronnego płaszcza czy baldachimu. Wyznaczają granicę między przestrzenią sakralną a resztą świata. Postument, na którym stoi kapliczka jest przystrojony wieńcami z zielonych gałęzi oraz naturalnymi i sztucznymi kwiatami. Wokół tego świętego miejsca też powstaje wyjątkowy „ogród”. Poza roślinami zapełniają go przedmioty łączone z praktykami religijnymi, na przykład butelki ze święconą wodą.

Największa feeria barw, świateł i kształtów panuje przy samej figurze Matki Boskiej. Oświetlona lampkami na baterie, otoczona zdjęciami osób, za które modli się lokalna wspólnota i wizerunkami świętych. Rodzaj dekoracji i elementów dodatkowych oraz ich liczba zależą od inwencji opiekunów kapliczki. Niektórzy preferują spontaniczną obfitość, inni – ascetyzm i zamiast wielu, różnorodnych ozdób wybierają kilka podporządkowanych pewnej koncepcji. Może być związana z żywotem Matki Boskiej albo patronem parafii czy najbliższego kościoła. Staje się wtedy obrazkową opowieścią na dany temat.

Dekoracje figur i kapliczek, niezależnie od kolorystyki i formy, zawsze wyrażają uwielbienie dla Maryi jako Matki Syna Bożego oraz opiekunki ludzkości, w tym konkretnej społeczności. O tej relacji świadczą jednak przede wszystkim modlitwy. Są to „Litania Loretańska” oraz pieśni maryjne. W Polsce jest ich szczególnie dużo ze względu na żywotność kultu Matki Boskiej. Blisko sto pięćdziesiąt lat temu, w 1876 roku zaczął zbierać je ksiądz Jan Siedlecki, warszawiak, przez dziesięciolecia związany z diecezją krakowską. Jego śpiewnik, uzupełniany przez kolejne pokolenia redaktorów, cieszy się popularnością po dziś, także w tłumaczeniach na inne języki.

Pieśnią maryjną ze śpiewnika ks. Siedleckiego, która bezpośrednio łączy Matkę Boską z pięknym majem, jest hymn autorstwa jezuity, ojca Karola Antoniewicza pod tytułem „Chwalcie łąki umajone”. Napisał ją w latach 40. XIX stulecia. Był mężczyzną wielkiej siły ducha. Pochodził z rodziny ormiańskiej. Zanim wstąpił do zakonu skończył studia prawnicze we Lwowie. Uczestniczył w powstaniu listopadowym. Ożenił się i miał pięcioro dzieci. Niestety, wszystkie zmarły przedwcześnie. Zrozpaczeni rodzice wybrali wówczas drogę życia duchownych, a ojciec Karol znalazł szczególną pociechę w tworzeniu poezji. Wydał zbiór pieśni „Wianeczek majowy”. Znalazł się w nim radosny i podniosły utwór o związku człowieka z wiecznie odradzającą się przyrodą i o wdzięczności dla Maryi za cud życia wyrażany przez ludzi i całą naturę.

Związana z losem ludzi

Podobno żyjący w średniowieczu król Hiszpanii Alfons X jako pierwszy miał zadedykować maj Matce Boskiej i zalecił poddanym, aby w ten miesiąc gromadzili się i modlili przy Jej figurach. Przenieśli ten zwyczaj do swoich krajów katolicy z Niemiec, Francji, Włoch. W XVIII wieku kształt nabożeństw majowych, z większościowym udziałem pieśni, stworzył ojciec Ansolani. Początkowo były odprawiane w kaplicy królewskiej w Neapolu. Do Polski dotarły po mniej więcej stu latach. Ich propagatorami od pierwszej połowy XIX wieku byli jezuici z Tarnopola, z archidiecezji lwowskiej. Następnie misjonarze z kościoła św. Krzyża w Warszawie, ksiądz Zygmunt Golian w Krakowie oraz biskup włocławski Jan Michał Marszewski.

Będąca głównym filarem tych nabożeństw„Litania loretańska”, zatwierdzona w 1587 roku przez papieża Sykstusa V, jest do dziś tekstem żywym. Kolejni papieże dopisuja do niej kolejne wezwania do Matki Boskiej, odbijając w niej w ten sposób w niej losy świata i historie narodów. Tak było w 1917 roku, kiedy w czasie pierwszej wojny światowej dołączył do litanii wers: „Królowo pokoju, módl się za nami”, w 1923 roku, kilka lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości: „Królowo Polskiej Korony, módl się za nami” (z czasem zmieniony na „Królowo Polski…”). W ostatnich latach powstało kilka nowych wezwań, w których zawarta jest informacja o współczesnych globalnych niepokojach i zagubieniu milionów ludzi. Maryja została zatem nazwana Matką miłosierdzia, Matką nadziei czy Pociechą migrantów.

„Majówki” były i są w Polsce obecne nie tylko w środowisku wiejskim, to także tradycja miast, również Warszawy, gdzie druga wojna światowa i Powstanie Warszawskie nadały nabożeństwom przy kapliczkach Maryjnych szczególne znaczenie. Schowane na podwórkach kamienic skupiały mieszkańców stolicy na błagalnych modlitwach o ocalenie Polski. W ich pobliżu tymczasowo chowano poległych.

Tadeusz Seweryn (1894-1975), etnograf i badacz sztuki ludowej nazwał kapliczki dedykowane Matce Boskiej „perłami” rozsianymi w polskim pejzażu wiejskim i miejskim. W maju pięknie „umajone”, czyli ozdobione i przeniknięte modlitwami – świadczą o ciągłości historii, tradycji i wiary.

 

Karolina Prewęcka

 

 

Źródło: DlaPolonii