Kultura, Lifestyle, Polska

Muzyczne życie Stanisławy Celińskiej

Stanisława Celińska, aktorka z ogromnym dorobkiem filmowym i teatralnym coraz mocniej zaznacza swoją obecność również w świecie muzyki. Wiele osób wprost przyznaje, że jej interpretacje uderzają a najczulsze struny serca. Wybrane utwory z jej poprzednich albumów właśnie ukazały się na jubileuszowej płycie „Atramentowe na 10 lat. Best Of”.

Stanisława Celińska Fot. DlaPolonii

Stanisława Celińska, choć rozpoznawalna przede wszystkim jako aktorka filmowa i teatralna, śpiewa z powodzeniem od młodości, ale od dekady spełnia się jako autorka tekstów piosenek i ich wykonawczyni. Najnowsza płyta jest dziewiątą z kolei w tym czasie. Wcześniej, w 2012 roku duże wrażenie na słuchaczach wywarła płyta „Nasza Warszawa”, gdzie wykonała popularne piosenki o swoim rodzinnym mieście ale w nowatorskich aranżacjach pianisty Bartka Wąsika z udziałem kwartetu smyczkowego Royal String Quartet. To właśnie słynny kawałek T-Love „Warszawa”, który aktorka przejmująco wyrecytowała do aranżacji w stylu muzyki klasycznej – zapadł w pamięć, jako przejmujący poemat o mieście, które „spaliną oddycha”.

Po niej przyszła seria płyt (w kolejności: Atramentowa, Atramentowa – Suplement, Świątecznie, Malinowa, Jesienna, Przytul) z akompaniamentem zespołu prowadzonego przez autora muzyki Macieja Muraszko oraz Domofon z muzyką Jerzego Satanowskiego i Uwierz, do której muzykę skomponował Tomasz Bajerski.

Kilka z nich uzyskało status platynowych i złotych. Podwójną platyną w 2015 roku pokryła sięAtramentowa. Malinowa przyniosła Stanisławie Celińskiej nagrodę Fryderyka w kategorii album roku – muzyka poetycka.

W całej Polsce, w dużych miastach i miasteczkach, na koncerty Stanisławy Celińskiej przychodzą tłumy. Po występie artystka zawsze ma czas na spotkania i rozmowy z wielbicielami. Za jej zgodą, nazywają ją „Naszą Stasią”, „Stanisławą”, „Panią Stasią”. Odwzajemnia się im zwrotem „Wasza Stasia”. Pytana, jak powstała ta więź, odpowiada, że zawsze stara się w prosty sposób opowiadać w tekstach o ludzkim losie, o naszych marzeniach, troskach, lękach, przemijaniu i o tym, że trzeba chodzić po jasnej stronie życia.

Opowiada też o sobie. Jest jedną z pierwszych sławnych osób w Polsce, które publicznie przyznały się do choroby alkoholowej. Artystka pokonała ją już blisko czterdzieści lat temu. „Jestem na służbie. Działam między Kościołem a psychologiem” – mówi o swoich koncertach i spotkaniach. Widzowie, w komentarzach publikowanych w mediach społecznościowych i w bezpośrednich kontaktach z artystką, reagują: „Wyśpiewała Pani moje życie”, „To jest o mnie”, „Pani płyta pomogła mi…”, „Słucham na okrągło”.

Teksty piosenek zaczęła pisać wiele lat temu. Pierwsze poważniejsze próby pokazała Jonaszowi Kofcie. Do dziś korzysta z jego literackich wskazówek. Inspirują ją także inni polscy poeci ‒ mistrzowie słowa i nastroju: Leopold Staff, Bolesław Leśmian, Julian Tuwim, ale też Jan Kochanowski, którego Pieśni i Treny wraz z Księgą Hioba w tłumaczeniu Czesława Miłosza stały się w latach osiemdziesiątych XX wieku treścią przejmującego recitalu Stanisławy Celińskiej De Profundis. Po raz pierwszy wykonała go w okresie żałoby po księdzu Jerzym Popiełuszko, jesienią 1984 roku.

Stanisława śpiewała również, z Krystyną Tkacz i Arturem Barcisiem, teksty Agnieszki Osieckiej. Stworzyła wiele ciekawych duetów, z innymi aktorami i artystami kojarzonymi z różnymi gatunkami muzycznymi, m.in. Piotrem Fronczewskim, Katarzyną Nosowską, Muńkiem z T. Love, Markiem Dyjakiem.

Często bierze udział w koncertach z okazji rocznic patriotycznych, kolędowych i dedykowanych ważnym postaciom naszej historii. Towarzyszą jej wówczas rozbudowane orkiestry i chóry. Powszechnie odbierana jest jako artystka, której interpretacje oddają wrażliwego i pełnego żaru polskiego ducha.

Niezapomniane role Stanisławy Celińskiej

Debiuty Stanisławy Celińskiej w końcówce lat sześćdziesiątych, zarówno aktorski, jak i estradowy, miały dużą siłę oddziaływania. Jej filmowym „ojcem chrzestnym” był Andrzej Wajda, który wybrał młodziutką Stasię do roli Niny w Krajobrazie po bitwie. Została wtedy zauważona przez jury Festiwalu Filmowego w Cannes i brano ją pod uwagę jako kandydatkę do nagrody. W tym samym czasie odebrała laury na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu za utwór Ptakom podobni.

Z Wajdą współpracowała jeszcze kilkakrotnie, np. przy Pannach z Wilka według Jarosława Iwaszkiewicza. Polakom zapadła w pamięć przede wszystkim jako Agnieszka Niechcicówna, alter ego Marii Dąbrowskiej w ekranizacji jej dzieła Noce i dni w reżyserii Jerzego Antczaka. Była także jedną z ulubionych aktorek Stanisława Barei, w którego filmach ujawniła talent komediowy: Nie ma róży bez ognia, kultowe seriale Alternatywy 4 i Zmiennicy.

Pierwszy teatralny angaż dostała w Teatrze Współczesnym w Warszawie, którego dyrektor, legendarny reżyser Erwin Axel powierzył jej rolę Zosi Plejtus w Matce Witkacego. W Teatrze Współczesnym uczyła się zawodu m.in. od Haliny Mikołajskiej, Zofii Mrozowskiej, Barbary Krafftówny, Tadeusza Łomnickiego. Po latach aktorskie wyzwania, wymagające intensywnego zaangażowania emocjonalnego postawił przed nią reżyser teatralny Krzysztof Warlikowski. Z pasją zagrała u niego odważne role, zwłaszcza w Oczyszczonych, najpierw w Teatrze Polskim w Poznaniu, następnie w Teatrze Rozmaitości w Warszawie, także w prowadzonym przez niego Nowym Teatrze w sztukach Koniec, Opowieści afrykańskie według Szekspira, Kabaret warszawski.

Na scenie zabrakło jej duchowości

Odkąd, jak mówi, na tej scenie zabrakło jej duchowości, postanowiła z teatru odejść. Nie chce dodawać światu dekadentyzmu, który jej zdaniem „i tak się kompromituje, kiedy przychodzi świt”. Był 2015 roku, wtedy właśnie postanowiła „na pełen etat” zająć się piosenką. Zostawiła jeszcze występy w Grace i Glorii, od lat granej na różnych scenach budzącej nadzieję historii o trudnej relacji dwóch dojrzałych kobiet (z Lucyną Malec). – Znalazłam siebie. Dogadałam się ze sobą – mówi Stanisława Celińska o nowym etapie swej drogi artystycznej, choć chciałaby jeszcze grać w teatrze, w „teatrze swoich marzeń”, a jest nim według niej przede wszystkim teatr wyobrażony przez Jerzego Szaniawskiego. O tym, zmarłym w 1970 roku dramaturgu i jego twórczości wspominała: „To jest teatr z tajemnicą, poetycki, psychologiczny, z ciekawym rozwojem akcji. (…). Mówi się, że to stary teatr, niemodny, ale to jest teatr potrzebny ludziom. Kameralny, nieprzeinscenizowany, z ciekawymi światłami. W takim przez szkło powiększające można się przyjrzeć, co dzieje się w człowieku”.

Przyznaje, że nie spodziewała się sukcesu swoich płyt. Okazało się, że ludzie jednak bardzo lubią, według określenia artystki, piosenki „do ucha, szeptane”, do tego pisane z miłością do języka polskiego. Album Atramentowe na 10 lat. Best Of tworzy siedemnaście utworów szczególnie bliskich słuchaczom i artystce oraz mających ważne przesłanie, co zapowiadają ich tytuły, np. Cudem jest świat, Niech minie złość, Liczy się moment, Porozmawiajmy czy Przytul.

Karolina Prewęcka

 

Źródło: DlaPolonii