Kultura, Lifestyle, Polska

Na folkowo: Sow Mange Ćhaworo – Kałe Bała i romska pieśń o czułości, narodzeniu i nadziei

Są takie pieśni, które nie potrzebują wyjaśnień. Wystarczy, że zabrzmią pierwsze dźwięki, a człowiek od razu wie, że znalazł się bliżej światła. Nowa kołysanka Kałe Bała — romsko-polska pieśń Teresy Mirgi — „Sow Mange Ćhaworo” („Uśnij mój syneczku”) jest właśnie takim śpiewem. Łagodnym, ciepłym, niosącym w sobie coś, czego w grudniu szczególnie szukamy: spokoju, bliskości i tej odwiecznej nadziei, która towarzyszy człowiekowi od stuleci.

Teresa Mirga Fot. klatka z teledysku

Kiedy słyszymy słowa „Uśnij mój syneczku, mój mały dzwoneczku, jakem ja szczęśliwa, Twoja matka miła”, trudno nie pomyśleć o najprostszej, najczystszej miłości — tej, która od zarania świata łączy matkę z dzieckiem. Nic dziwnego, że ta kołysanka tak naturalnie wpisuje się w czas Bożego Narodzenia. W opowieść o Dzieciątku, które przyszło na świat w ciszy, w ubogiej stajence, pod czuwającym spojrzeniem Matki.

W tej piosence jest podobne światło — delikatne, ale pewne. Jakby Kałe Bała chciała przypomnieć, że święta zaczynają się nie od hałasu miast, ale od cichego oddechu dziecka. Od nocy, w której ktoś czuwa nad snem kogoś małego i bezbronnego. Od miłości, która nie potrzebuje wielkich słów.

Zespół w klasycznym składzie rozwija tę historię z niezwykłą wrażliwością:
Teresa Mirga – śpiew, gitara
Maciek Rybka – akordeon, śpiew
Iwona Karcz-Wojnarowska – śpiew
Kuba „Bobas” Wilk – gitara, kontrabas, perkusja
Piotr Hortmanowicz – gitara flamenco

To ich wspólna energia sprawia, że ta kołysanka nie jest tylko muzyką — staje się opowieścią. Gitary niosą ciepło, akordeon wprowadza miękką melancholię, a głosy splatają się w coś, co przypomina modlitwę. Tę prostą, codzienną, która towarzyszy ludziom od pokoleń.

Nagranie zrealizowane przez Chabakoovka Studio w Rabce-Zdroju, z mixem i masteringiem Kuby Bobasa Wilka, ma klimat, którego nie da się wyprodukować komputerowo — to klimat obecności. Prawdziwej, ludzkiej, bliskiej.

W tym wszystkim jest też coś niezwykle świątecznego: przypomnienie, że w centrum Bożego Narodzenia zawsze było Dziecko. Że święta zaczynają się tam, gdzie pojawia się czułość. Gdzie śpiewa się kołysankę, nawet jeśli jest zimna noc, a świat wokół nie zawsze jest łatwy.

Kałe Bała swoją pieśnią otwierają przestrzeń, w której można zatrzymać się na chwilę i poczuć, że to, co najważniejsze, bywa najmniejsze. I najbardziej kruche. I właśnie dlatego tak cenne.

Grzegorz Turski (gpt)

Źródło: 6sides.pl