Są miejsca, które po pewnym czasie przestają być tylko zwykłym celem podróży, a stają się częścią życia. Dla naszej rodziny takim punktem na mapie jest rejon Agii Apostolii i Daratsos na Krecie. To nie jest kolejna turystyczna pocztówka o błękitnej wodzie, ale zapis powrotów, które w końcu domagały się innej formy niż tylko teksty na portalu. Tak powstał projekt muzyczny pod szyldem DJ Grzecha. To sześć utworów zebranych pod wspólnym tytułem “Nasze greckie lato”, w których nasze osobiste wspomnienia spotkały się z greckim językiem i… sztuczną inteligencją.😊

Fundamentem było sześć krótkich zapisków. To nie są poetyckie abstrakcje, ale zapisy konkretnych sytuacji i emocji, które w większości wydarzyły się naprawdę. Aby nadać im lokalny, kreteński krwiobieg, we współpracy z AI przetłumaczyłem je na grecki. Następnie, również przy użyciu algorytmów, wykorzystałem model własnego głosu do… nagrania wokali. 😊
Rezultat? Muzyczny dziennik chwil spędzonych w Daratsos, tam gdzie „piasek milczy, a czas zapomina płynąć”. To też zapis dorastania naszego Jaśka na kreteńskim piasku tamtejszej plaży i naszych wspólnych z Konsuelą wieczorów, gdy „światło słońca pływa w kieliszku złotej retsiny”…
Piosenka otwierająca z fotkami na yt:
Jedna z zabawnych historii, która doczekała się własnej piosenki, to ta z Iosifiną i jej kapeluszem. Podczas wycieczki pociągiem przez gaje pomarańczowe, w szalonym pędzie wiatru, nasza przewodniczka toczyła heroiczną walkę o swój słomkowy kapelusz. 😊 Chciałem uwiecznić tą scenę i samą postać w tekście o naszym pobycie. W wyniku późniejszego szeregu nieporozumień w korespondencji cała sytuacja wyglądała jak wyjęta ze scenariusza filmowej komedii pomyłek. To stało się idealnym motywem do utworu o tym, jak… mimo wszystko technologia potrafi zgubić drogę do drugiego człowieka, nawet jeśli intencje są najszczersze.
Wszystkie sześć piosenek z całości noszącej tytuł “Nasze Greckie Lato” poniżej:
Ten projekt to coś więcej niż zabawa formą. To próba uchwycenia nostalgii, którą w piosenkach określam jako „gorycz i miód naraz”. Muzyka prowadzi nas przez punkty, które dla nas mają już status „domowy”: taka na przykład ulica Drakonianou, gdzie w cieniu sosen dusza łagodnieje przy koncercie cykad, czy Białe Góry, których śnieżne szczyty przypominają o wieczności. A Calypso, Talos, Melia, Siroccos, to miejsca, które dawno przestały być tylko hotelowymi pokojami czy stolikami w tawernie.
Grzegorz Turski
Źródło: 6sides.pl




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












