To nie była łatwa decyzja. Szczerze mówiąc, chyba najtrudniejsza w moim życiu. Zamknęły się za mną drzwi i pomyślałam: „właśnie zamknęło się za mną wszystko co miałam. cały mój świat”. Przez 20 lat świat skupił się w tym miejscu. Pasje, plany, przedsięwzięcia, przyjaciele, troski, radości, uczucia…

Przyszłam tam na drugim roku studiów. Wszystko wydawało się takie nieprawdopodobne, nieosiągalne, choć przecież na wyciągnięcie ręki. Pewna szacowna Pani Redaktor (dziś już nieżyjąca) powiedziała mi: „takich osób jak pani nie potrzeba w tym radiu”. Zabolało, ale szybko zapytałam samą siebie – „ale dlaczego, a może jednak?”. Od prostych form, krok po kroku, przechodziłam coraz dalej. Od sondy ulicznej (pamiętam jaką radość sprawiło mi zrobienie pierwszej!) do dni spędzanych w Sejmie. Do całonocnych rozmów rządu z rolnikami. Do relacjonowania Szczytu Rady Europy w Warszawie. Wydawania serwisów informacyjnych, audycji, przygotowywania przeglądów prasy i prowadzenia rozmów z publicystami.
Z czasem pojawiły się myśli, żeby spróbować czegoś innego. Za każdym razem jednak wycofywałam się z podjętych kroków, bo wiedziałam, że będę tęsknić. Za wszystkim. Za wszystkimi. Następowały kolejne zmiany, lepsze i gorsze, ale wiedziałam, że jesteśmy razem i razem robimy coś fantastycznego. Każdy dzień czegoś mnie uczył. Ludzie, z którymi pracowałam, mnie uczyli.
Z czasem pojawiły się myśli, żeby spróbować czegoś innego. Za każdym razem jednak wycofywałam się z podjętych kroków, bo wiedziałam, że będę tęsknić. Za wszystkim. Za wszystkimi. Następowały kolejne zmiany, lepsze i gorsze, ale wiedziałam, że jesteśmy razem i razem robimy coś fantastycznego. Każdy dzień czegoś mnie uczył. Ludzie, z którymi pracowałam, mnie uczyli.
Decyzję o odejściu chciałam podjąć już po zwolnieniu pierwszego kolegi, który stracił pracę po #kogoniesłychać. Jeszcze się zawahałam. Ale potem zwolniono kolejnych, którzy wcześniej stanęli w obronie innych. Zwolniono ludzi, dla których mam ogromny podziw i szacunek. Przekonałam się też, jak to jest doświadczyć na własnej skórze czegoś, o czym do tej pory tylko słyszałam.
I tak stanęłam wobec wyzwania – co dalej? Przecież „tam, na zewnątrz” nic nie ma… Ale czy rzeczywiście? A może wręcz przeciwnie – jest wiele do odkrycia i zdobycia. Są nowe wyzwania, które trzeba podjąć. Chyba nigdy nie jest za późno. Czas na nową nadzieję, na przebudzenie mocy.
Dla Łukasza, z podziękowaniem za pomoc :))
Maja Borkowska
Wpis pochodzi z bloga Mai Borkowskiej majaborkowskablog.wordpress.com
Autorka była przez 20 lat dziennikarką Radiowej Trójki. Aż przyszedł czas na zmiany. I tak pojawił się blog. Nałogowo czyta kryminały, ale jej książka życia to „Jesień w Pekinie” Borisa Viana. Uwielbia Beatlesów, stare kino, malarstwo surrealistyczne i koty.