Kim są litewscy Tatarzy i jak udało im się zachować swoją tożsamość przez ponad sześć stuleci w Europie? O historii, religii i współczesnym życiu tej niewielkiej, ale wyjątkowej społeczności – wywodzącej się z czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego – rozmawiamy z Adasem Jakubauskasem, profesorem stowarzyszonym na Uniwersytet im. Michała Römera w Wilnie.

– Skąd wzięła się u Pana znajomość języka Polskiego?
– Urodziłem się w rejonie Olickim, w miasteczku Butrymańce, około 80 km na zachód od Wilna. To były czasy kiedy nasi Tatarzy rozmawiali po polsku. Był to okres, że ja też ze starszymi osobami – z babcią, dziadkiem oraz prababcią rozmawiałem po polsku, a z rodzicami i z bratem już po litewsku. To był taki czas przejściowy…bo wcześniej Tatarzy znali język polski i wszyscy w domu rozmawiali po polsku. Z tego wynika, że język polski wyniosłem z domu.
– Jest Pan absolwentem m.in. Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu…
– Wcześniej ukończyłem 8 klasową szkołę litewską w Butrymańcach. Potem uczyłem się w technikum w Olicie, a następnie ukończyłem uniwersytet pedagogiczny w Wilnie. W roku 1998 wyjechałem do Poznania na studia doktoranckie na UAM. I tam, w 2003 roku, obroniłem pracę doktorską pt. System partyjny Litwy w okresie transformacji. Moim promotorem był prof. Jacek Sobczak.
Wcześniej od roku 1989 współpracowałem z Wydziałem Wschodnim „Solidarności Walczącej”. Przyjeżdżali do nas ludzie, którzy chcieli nieść wolność dla narodów byłego ZSRR, ale i także Tatarów krymskich. Utrzymuje do dziś kontakty z tymi ludźmi. Mam tu na myśli Jadwigę Chmielowską czy Piotra Hlebowicza.
– Obecnie pracuje Pan na Uniwersytecie im. Michała Römera…
– … litewski Mykolo Romerio Universitetas, noszący imię polsko-litewskiego prawnika. Nasza uczelnia funkcjonuje od roku 2004 pod obecną nazwą. Pracę zaczynałem tam jako wykładowca, potem jako docent, dziś jestem stowarzyszonym profesorem tego uniwersytetu.
Aktualnie zajmuje się badaniami systemu politycznego Litwy oraz systemu partyjnego krajów bałtyckich. Badam też dzieje Tatarów litewsko-polskich. Uczestniczę ponadto w różnych konferencjach. Ostatnio w Białymstoku (18-19 październik) na obchodach 100-lecia organizacji Tatarów polskich czy na Uniwersytecie Warszawskim (20 października).
Przez dłuższy czas byłem redaktorem czasopisma „Lietuvos totoriai” (Litewscy Tatarzy). Byłem jednym z 3 jego założycieli. Gazeta zaczęła wychodzić w styczniu 1995. Informowała członków gminy o przeszłych i mających nadejść świętach, zamieszcza aktualności, podnosiła kwestie etnogenezy narodu tatarskiego i islamu. O popularności „Lietuvos totoriai” świadczy fakt, że w początkach jej działalności nad wydaniem pracowały zaledwie trzy osoby. Teraz krąg ten znacząco się rozszerzył. W tym roku gazeta obchodzi swoje 30-lecie.
– Przez kilkanaście lat był Pan przewodniczącym Związku Wspólnota Tatarów Litewskich…
– Kierowałem Stowarzyszeniem Kultury Tatarskiej od roku 1992 do 1994, a następnie wybrano mnie na stanowisko przewodniczącego Związku Wspólnoty Tatarów Litewskich. Pełniłem tę funkcję społecznie przez 19 lat – od 2003 do 2022 roku. Finalizowałem swoje prezesowanie Rokiem Historii i Kultury Tatarów Litewskich, w czasie którego prezentowaliśmy dorobek Tatarów Litewskich. Zrobiliśmy nawet film dokumentalny, a prof. Tamara Bairašauskaitė napisała książkę Historia Tatarów Litewskich.
– Jak są dziś zorganizowani Tatarzy na Litwie?
– Mamy Związek Wspólnot Tatarów Litewskich, do którego należy większość organizacji tatarskich, których przez ostatnie 30 lat powstało dużo – może nawet 20. Niektóre wstrzymały swoją działalność, inne aktywnie realizowały swój program budzenia tatarskiej tożsamości. Do Związku należy dziś ok. 12 organizacji z terenu całej Litwy.

Mieliśmy dożo pracy, aby nadrobić czasy sowieckiej okupacji. Wszystko było w ruinie. Trzeba było odbudowywać i remontować, szczególnie meczety, które pozostały po czasach sowieckich. Np. meczet na wileńskich Łukiszkach został w roku 1968 zburzony przez Sowietów. Także był zniszc
Dzisiaj na terytorium Litwy mamy 4 działające meczety – w Kownie (w czasach sowieckich był całkowicie zamknięty), Niemieżu (Sowieci chcieli go zburzyć), Rejżach (rejon olicki, jedyna świątynia muzułmańska, która w czasach sowieckich nie został zamknięta i działała jako świątynia tatarska) i we wsi Sorok Tatarów, a także kilka modlitewnych domów. I tak we wsi Rejże, w tradycji nazywanej Mekką Tatarów litewskich, stojący tam w rejżewskim meczecie minbar (ambona), uratowana została ze spalonego w 1889 roku meczetu w Bazarach. Jest ona najstarszym zabytkiem materialnej oraz sakralnej kultury muzułmańskiej na Litwie, a także drogą nam relikwią. Wyryta na nim ręką tatarskiego stolarza data wskazuje rok 1684. Przed wojną w Rejżach i okolicach żyło 170 Tatarów.
Dziś przy meczetach tatarskie dzieci mają możliwość zapoznania się z podstawami religii i z tatarską historią, kulturą i językiem. Myślimy o odbudowie meczetu w Wilnie. Teren, na którym stał meczet zajmują się teraz budynki byłych instytutów Akademii Nauk Litwy. Prowadzimy aktualnie rozmowy z rządem litewskim, aby na Łukiszkach, gdzie remontuje się obecnie stare budynki, przydzielono nam miejsce zastępcze, jako rekompensatę.
– Ilu Tatarów mieszka obecnie na Litwie?
– W roku 1988, jeszcze za czasów sowieckich, według powszechnego spisu mieszkańców, za Tatarów podało się 5100 osób. Trzeba jednak pamiętać, że na Litwie stacjonowały wtedy wojska sowieckie. Byli też ludzie, którzy przyjechali tu na budowę rożnych obiektów przemysłowych, wśród których byli też np. Tatarzy kazańscy. A po uzyskaniu przez Litwę niepodległości, według spisu z roku 2001, za Tatarów podało się 3500 osób. Mamy świadomość, że liczba podających się za Tatarów spadła, bo wielu z nich powróciło do domów poza Litwą. I wreszcie ostatni spis z 2021 roku wykazał 2900 Tatarów.
– Z jakimi zagrożeniami spotyka się społeczeństwo Tatarów Litewskich dzisiaj?
– Jeśli 100 lat temu Tatarzy mieszkali razem, w dużych skupiskach – np. w swoich wioskach, to teraz, w czasach globalizacji, jest duża migracja do miast. Zastanawiamy się, jak taki proces można zahamować. Nasze starsze pokolenie zachowuje swoją kulturę i zwyczaje. Boimy się natomiast o młode pokolenie, które jest zagubione w dużych ośrodkach i bardzo rzadko spotykają się ze sobą. Tydzień temu, w październiku br., reanimowaliśmy Stowarzyszenie Młodzieży Tatarskiej. Mam nadzieję, że oni się szybko zorganizują i będą przedłużać naszą kulturę. Nasze pokolenie powoli odchodzi. Ja np. zrobiłem przez ostatnie lata wszystko, co mogłem. Teraz niech młodzi zajmą się kontynuacją i odbudowywaniem naszej tożsamości. Byłoby dobrze, aby tę sztafetę przejęła nasza młodzież.

W naszej tatarskiej wspólnocie jest dziś 16 doktorów różnych nauk, co czyni nasze grono ludźmi wykształconymi. Jest też jedna doktor habilitowana – prof. Tamara Bairašauskaitė. Może będę niedługo drugą osobą z habilitacją. Nasz poziom wykształcenia jest zdecydowanie wyższy od statystycznego na Litwie.
Mamy też dużo przyjaciół wśród wspólnoty badaczy akademickich – nie Tatarów, którzy prowadzą wśród nas swoje badania. Jednym z nich jest prof. Henryk Jankowski z Poznania. Są także i inni – tacy jak: prof. Czesław Łapicz z Torunia, prof. Jacek Sobczak z Poznania. prof. Andrzej Drozd z Warszawy czy śp. prof. Krzysztof Grygajtis.
– I jeszcze sprawa nazewnictwa Tatarów. Czy są to Tatarzy litewscy czy polsko-litewscy?
– Chciałbym, aby nazywano nas Tatarami litewskimi. Nie obrażę się oczywiście jeżeli będą nazywać nas Tatarami polsko-litewskimi, a Tatarów mieszkających w Polsce Tatarami polskimi. Bo Tatarzy w Koronie pojawili się zdecydowanie później niż w Wielkim Księstwie Litewskim. To było w roku 1679 za króla Jana III Sobieskiego i otrzymali ziemię w Bohonikach, Kruszynianach, Malewiczach itd. Natomiast 3 wieki wcześniej, za czasów księcia Witolda – w roku 1397, przybyła tu grupa nazywana w historiografii Tatarami litewskimi czy Tatarami Wielkiego Księstwa Litewskiego. Dlatego uważam, że to jest najlepsza nazwa.
– Dziękuję za rozmowę. Życzę szybkiej finalizacji Pańskiej habilitacji.




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












