Spacerując przez plac Zgody w Szczecinie, trudno przejść obojętnie obok wysokich plansz ustawionych wśród miejskiej zieleni. Przyciągają wzrok archiwalne fotografie, pożółkłe dokumenty i krótkie opisy wydarzeń sprzed ponad stu lat. Wystarczy zatrzymać się na kilka minut, by przenieść się do czasów, gdy Polska, po 123 latach zaborów, odzyskiwała nie tylko niepodległość, ale także swoje miejsce na Bałtyku.

Nowa plenerowa wystawa Instytutu Pamięci Narodowej …
… opowiada historię narodzin Gdyni – miasta, które w ciągu kilkunastu lat z niewielkiej kaszubskiej osady rybackiej przeobraziło się w jeden z najnowocześniejszych portów Europy. To opowieść o odwadze, dalekowzroczności i przekonaniu, że odrodzone państwo musi posiadać własne „okno na świat”.
Już pierwsze plansze przypominają realia pierwszych lat niepodległości. Polska odzyskała dostęp do morza, ale był on niewielki – liczył zaledwie około 140 kilometrów wybrzeża. Gdańsk, który przez stulecia pełnił rolę głównego portu regionu, decyzją traktatu wersalskiego stał się Wolnym Miastem. Choć pozostawał związany gospodarczo z Polską, jego status polityczny nie dawał gwarancji swobodnego rozwoju handlu morskiego. Potrzebny był własny port – nowoczesny, bezpieczny i całkowicie polski.
Na wystawie poznajemy człowieka…
… który tę wizję zamienił w konkretny projekt. Był nim inż. Tadeusz Wenda, wybitny specjalista od budownictwa hydrotechnicznego. To właśnie on wskazał niewielką miejscowość Gdynię jako najlepsze miejsce do budowy portu. Jego decyzja okazała się jedną z najtrafniejszych w historii polskiej gospodarki.
Archiwalne fotografie pokazują pierwsze prace budowlane. Robotnicy pracujący na brzegu morza, powstające falochrony, drewniane pomosty, pierwsze magazyny – wszystko to tworzy niezwykły obraz narodzin inwestycji, która miała odmienić losy kraju. Zdjęcia emanują spokojem, ale jednocześnie przypominają ogrom wysiłku tysięcy ludzi pracujących często w trudnych warunkach pogodowych i przy ograniczonych możliwościach technicznych.
Jedna z plansz nosi wymowny tytuł „Pierwsze okręty przybywają”
To symboliczny moment, gdy marzenia zaczęły nabierać realnych kształtów. Do nowo budowanego portu wpływały pierwsze jednostki wojenne i handlowe, a Gdynia coraz śmielej zaznaczała swoją obecność na mapie Europy.
Autorzy ekspozycji przypominają, że sukces Gdyni nie był dziełem przypadku. Ogromną rolę odegrał Eugeniusz Kwiatkowski, minister przemysłu i handlu, późniejszy wicepremier, który uczynił rozwój gospodarki morskiej jednym z priorytetów państwa. To za jego sprawą port rozwijał się w imponującym tempie, a wokół niego wyrastało nowoczesne miasto z szerokimi ulicami, modernistyczną zabudową i infrastrukturą odpowiadającą potrzebom XX wieku.
Budowa Gdyni stała się jednym z największych przedsięwzięć gospodarczych II Rzeczypospolitej. Port otworzył Polsce drogę do światowego handlu, umożliwił rozwój floty handlowej oraz stworzył tysiące miejsc pracy. Dla wielu mieszkańców kraju był symbolem nowoczesności i dowodem, że młode państwo potrafi realizować ambitne cele.
Na planszach można zobaczyć nie tylko dokumenty urzędowe i fotografie z placów budowy. Są także zdjęcia ludzi – robotników, inżynierów, marynarzy, urzędników i mieszkańców. To właśnie oni stają się bohaterami tej opowieści. W ich twarzach widać dumę, determinację i przekonanie, że uczestniczą w czymś wyjątkowym.
Wystawa przypomina również, jak szybko rozwijało się samo miasto
Jeszcze na początku lat dwudziestych była to niewielka miejscowość rybacka, a niespełna dwie dekady później Gdynia należała do najnowocześniejszych portów na Bałtyku. Powstały stocznie, magazyny, elewatory zbożowe, chłodnie, terminale przeładunkowe oraz zaplecze kolejowe, które połączyło port z całym krajem. Dynamiczny rozwój sprawił, że Gdynia stała się symbolem gospodarczego sukcesu II Rzeczypospolitej.
Spacer między planszami pozwala dostrzec jeszcze jeden wymiar tej historii. Nie jest to jedynie opowieść o betonie, stali i statkach. To historia wiary w możliwości odrodzonego państwa. Po latach niewoli Polacy udowodnili, że potrafią realizować inwestycje na światowym poziomie, wykorzystując wiedzę własnych inżynierów, przedsiębiorców i robotników.
Nieprzypadkowo ekspozycja prezentowana jest właśnie w Szczecinie – mieście, którego współczesna tożsamość również od dziesięcioleci związana jest z morzem, stoczniami i portem. Choć historia Szczecina po II wojnie światowej przebiegała inaczej niż dzieje Gdyni, oba miasta łączy morski charakter oraz znaczenie dla polskiej gospodarki. W tym kontekście wystawa nabiera dodatkowego wymiaru – przypomina, że rozwój Polski nad Bałtykiem był procesem budowanym przez kolejne pokolenia.
Plenerowa forma ekspozycji…
… sprawia, że historia wychodzi poza mury muzeów. Każdy przechodzień może zatrzymać się choćby na chwilę, przeczytać fragment wspomnień, obejrzeć fotografie i zastanowić się, jak wielkiego wysiłku wymagało stworzenie miasta i portu od podstaw. To właśnie w takich miejscach historia staje się bliska, zrozumiała i obecna w codziennym życiu.

Instytut Pamięci Narodowej…
… po raz kolejny udowadnia, że wystawy plenerowe są skuteczną formą popularyzowania historii. Łączą rzetelną wiedzę z atrakcyjną formą graficzną i zachęcają do samodzielnego odkrywania przeszłości. W przypadku opowieści o Gdyni jest to szczególnie ważne, ponieważ przypomina ona jeden z najpiękniejszych rozdziałów historii II Rzeczypospolitej – czas, gdy odwaga, kompetencje i konsekwencja pozwoliły zrealizować przedsięwzięcie, które jeszcze kilka lat wcześniej wielu uważało za niemożliwe.
Dziś, oglądając archiwalne fotografie statków wpływających do młodego portu i ludzi stojących na świeżo wybudowanych nabrzeżach, łatwo zrozumieć, dlaczego Gdynia stała się symbolem polskich aspiracji. To nie tylko historia miasta nad morzem. To opowieść o narodzie, który odzyskawszy wolność, potrafił z odwagą spojrzeć ku horyzontowi i zbudować własne okno na świat.




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












