Rok 2025 r. był czasem, gdy polski sport stracił bezpowrotnie kilka wielkich nazwisk. Jednym z nich był zmarły 29 marca polski narciarz – Stefan Hula senior, doskonale znany szczególnie starszemu pokoleniu polskich kibiców. Młodsi zaś dobrze pamiętają jego syna, Stefana Hulę /juniora/, który startował w czasach Adama Małysza, Kamila Stocha i innych czołowych polskich skoczków ostatnich lat.

Stefan Hula senior urodził się w 1947 r. w Szczyrku. Choć kończył szkołę zawodową na kierunku elektryka, od młodości związał się ze sportem, zaczynając od narciarstwa alpejskiego. Potem próbował swoich sił w skokach, by ostatecznie stać się czołowym zawodnikiem kombinacji norweskiej. Trenował w klubie BBTS Włókniarz Bielsko-Biała.
Jego największe osiągnięcia przypadły na lata 70. XX wieku – dobry czas dla polskich narciarzy i oczywiście sportu polskiego w ogóle. Najbardziej spektakularny, sukces odniósł podczas mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Falun w 1974 r. Nasi dwuboiści, znajdujący się wówczas pod opieką trenera Tadeusza Kaczmarczyka,bezsprzecznie zaliczali się w owym czasie do najlepszych na świecie i właściwie każdego z naszych reprezentantów w Falun stać było na zajęcie miejsca na podium. Jeszcze kilka dni przed rozpoczęćiem indywidualnych zawodów w kombinacji norweskiej na mistrzostwach świata nie było wiadomo, czy nominację dostanie Hula czy może jednak Zubek. Ostatecznie jednak trener Kaczmarczyk postawił na zawodnika BBTS.
Tym większą wartość ma więc brązowy medal Huli, który uległ tylko znakomitym zawodnikom NRD: jednemu z najwybitniejszych dwuboistów wszechczasów Ulrichowi Wehlingowi (którego Hula nie pokonał ani razu w czasie swojej kariery) oraz Günterowi Deckertowi.
Hula wykorzystał swój atut – skoki. W nich radził sobie o wiele lepiej niż w biegach. Potwierdził to wygrywając konkurs skoków do kombinacji, dzięki czemu wyrobił sobie około minuty przewagi przed startem do biegów. W zmaganiach na trasie biegowej radził sobie całkiem nieźle, uzyskując jedenasty czas rywalizacji. Po zsumowaniu rezultatów okazało się, że wywalczył brązowy medal z wynikiem 417,93 pkt. „Mimo niekorzystnego numeru startowego – wspominał Hula – w pierwszej serii skoczyłem najdalej z rywali – 84,5 m. Wprawdzie w drugiej serii Norweg Schjetne zanotował 85 m, lecz trzeci znowu najdłuższy mój skok pozwolił mi objąć prowadzenie w pierwszej części kombinacji. Kiedy przekonałem się po pierwszych krokach biegu, że trener idealnie trafił ze smarowaniem nart, biegłem jak w transie. Uskrzydlał mnie doping koleżanek i kolegów z ekipy, dokładnie byłem informowany o sytuacji na trasie, tempie rywali. Przeżywałem lekki kryzys na 10 km, ogarnęło mnie nawet przerażenie, że tracę medal, jednak doping Józefa Rysuli i Wawrzyńca Gąsienicy zmusił mnie do wysiłku, wzmocnienia tempa, a na okrzyki Tadka Pawlusiaka na ostatnich metrach odpowiedziałem ostrym finiszem”.
Na igrzyskach olimpijskich Hula miał zaszczyt reprezentować polskie barwy dwukrotnie – w 1972 r. w Sapporo oraz w 1976 r. w Innsbrucku. W obu przypadkach kończył udział w rywalizacji na drugiej dziesiątce. Karierę sportową zakończył w 1978 r. i poświęcił się pracy trenerskiej. Stefana Hulę /juniora/ prowadził od najmłodszych lat właściwie aż do igrzysk w Turynie. W klubie Sokół Szczyrk pomagał mu Bronisław Porębski.
W 1998 r. Stefan Hula /junior/ został mistrzem świata dzieci i po tym sukcesie wystąpił ze swoim ojcem w programie „Zostań mistrzem”, do którego zaprszany był mistrz i obiecujący zawodnik. Uczestnicy przekazywali sobie pamiątki. Wówczas Hula /senior/ dał mu swój brązowy medal z Falun i poprosił żeby zamienił go na medal innego koloru… Poniekąd ta prośba została spełniona. Kolor wprawdzie się nie zmienił – zmieniła się za to ranga imprezy…
Nie jest tajemnicą przyjaźń Steana Huli juniora z Kamilem Stochem. Ojciec Stefana tak wspominał kiedyś ich relacje: „Stefan i Kamil Stoch praktycznie razem szli jako juniorzy, bo Kamil jest tylko o rok młodszy. Zawsze się kumplowali. To są przyjaciele, zawsze razem mieszkają w pokoju na wyjazdach, ich żony się też bardzo przyjaźnią, rodziny się odwiedzają, Stochowie przyjeżdżają tu, do Szczyrku. My, rodzice, też się ze sobą kumplujemy. Wszyscy jesteśmy jak duża rodzina”.
Niezrealizowane marzenie Huli seniora o zdobyciu olimpijskiego medalu w kombinacji norweskiej spełnił jego syn w skokach, kiedy podczas drużynowego konkursu skoków narciarskich podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu w 2018 r. sięgnął z kolegami po brąz. Indywidualnie na średnim obiekcie był tuż za podium, prowadząc po pierwszej serii…
„Do zobaczenia Tato. Dziękuję Ci za miłość, wsparcie. Ty zaszczepiłeś we mnie miłość do skoków. Ty pokazałeś mi świat. Będzie mi Ciebie cholernie brakować, ale jeszcze się spotkamy. Kocham Cię bardzo” – napisał Stefan Hula /junior/ po śmierci ojca.
Warto przypomnieć, że z czworga dzieci Stefana Huli seniora w jego sportowe ślady poszła także córka Magdalena – znana saneczkarka, startująca na torach naturalnych.(tor znajdował się obok ich rodzinnego domu). Na początku XXI wieku była w kadrze narodowej.
Wynik Huli z 1974 r. z Falun był ostatnim medalem wywalczonym przez Polaka w kombinacji norweskiej na mistrzowskiej imprezie seniorów – pozostaje poza zasięgiem kolejnych pokoleń polskich dwuboistów klasycznych. I nie zanosi się niestety, aby w najbliższej przyszłości miało się to zmienić…
Krzysztof Szujecki
Źródło: DlaPolonii




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












