Lifestyle, Polska

Pamiętniki, które przywracają dawną Warszawę. Prof. Janusz Faryś i prof. Henryk Walczak o spuściźnie Leona Babińskiego

Leon Babiński – wybitny prawnik, dyplomata II RP i współtwórca naukowego Szczecina – pozostawił po sobie zapiski, które po latach wydobyto z bibliotecznych archiwów. To nie tylko kronika życia jednego człowieka, ale przede wszystkim fascynujący obraz inteligenckiej Warszawy i kulis formowania się polskiej państwowości. O odkrywaniu tej niezwykłej spuścizny, żmudnej pracy nad rękopisami oraz karierze przerwanej przez wybuch wojny rozmawiamy z prof. Januszem Farysiem i prof. Henrykiem Walczakiem.

Leon Babiński (1891-1973) Fot. archiwum Książnicy Pomorskiej w Szczecinie

– Skąd wziął się pomysł, aby zająć się właśnie Leonem Babińskim – postacią dziś raczej zapomnianą, a funkcjonującą w tak rozległych kontekstach jak Warszawa przełomu wieków, dyplomacja II Rzeczypospolitej czy powojenny Szczecin?

– Impulsów było kilka. Przede wszystkim Leon Babiński był współtwórcą polskiej nauki w powojennym Szczecinie. Po II wojnie światowej znalazł się właśnie tutaj i uczestniczył w organizowaniu filii Akademii Handlowej z Poznania, a po jej usamodzielnieniu został pierwszym rektorem uczelni. To fakt, który sam w sobie zobowiązuje do pamięci.

Drugim, równie istotnym powodem były pozostawione przez niego pamiętniki, przechowywane w zbiorach Książnicy Pomorskiej. Szybko okazało się, że mamy do czynienia nie tylko z zapisem osobistych losów, lecz z rozległą, przemyślaną narracją o świecie, który przestał istnieć – o elitach intelektualnych, administracyjnych i dyplomatycznych II Rzeczypospolitej.

– Jak doszło do odkrycia i udostępnienia tych pamiętników?

– Podczas jednej z konferencji historycznych pani Cecylia Judek wspomniała o rękopisach Leona Babińskiego znajdujących się w bibliotece. Babiński nie był postacią anonimową, dlatego niemal natychmiast podjęliśmy decyzję o zapoznaniu się z tym materiałem. Lektura rękopisów ujawniła ich ogromny potencjał – były to zapiski systematyczne, spójne i bardzo świadome.

Prof. Janusz Faryś (z prawej) i prof. Henryk Walczak Fot. Leszek Wątróbski

– Jak wyglądał proces przygotowania pamiętników do publikacji?

– Od strony merytorycznej byliśmy dobrze przygotowani. Najwięcej czasu zajęła jednak praca techniczna i archiwalna: przepisanie rękopisów, sprawdzanie zgodności z oryginałem, weryfikacja faktów, nazwisk, instytucji i wydarzeń. W wielu przypadkach konieczne było sięganie do rozproszonych archiwów i dawnych publikacji. Była to praca żmudna, ale niezwykle satysfakcjonująca.

– Pierwszy tom pamiętników poświęcony jest Warszawie. Co czyni go tak wyjątkowym?

– To portret miasta, którego już nie ma. Babiński opisuje Warszawę przełomu XIX i XX wieku z niezwykłą precyzją – prowadzi czytelnika ulicami dawnej stolicy, opisuje domy, mieszkańców, rody, ich pochodzenie, majątki i wykształcenie. To zapis świata inteligenckiej Warszawy, zniszczonej przez wojnę, a dziś istniejącej już tylko w pamięci i archiwach. Dla varsavianistów to źródło bezcenne, ale także dla zwykłych czytelników zainteresowanych historią codzienności.

– W pamiętnikach ważne miejsce zajmuje również historia samej rodziny Babińskich.

– Babiński bardzo świadomie osadza swoją opowieść w kontekście rodowym. Pokazuje proces budowania pozycji społecznej rodziny – od lekarzy i przemysłowców po urzędników państwowych i dyplomatów. To nie jest jedynie genealogia, lecz opowieść o formowaniu się warszawskiej elity inteligenckiej XIX wieku i jej dramatycznym końcu w XX stuleciu.

– Drugi tom przenosi czytelnika w zupełnie inną rzeczywistość – do Ministerstwa Spraw Zagranicznych II Rzeczypospolitej.

Drugi tom, zatytułowany „W służbie Najjaśniejszej”, dotyczy działalności Leona Babińskiego w MSZ II RP. Do ministerstwa trafił on 1 stycznia 1919, w momencie formowania się polskiej dyplomacji. Przez wiele lat pełnił funkcję radcy prawnego i należał do grona kluczowych ekspertów resortu. Doradzał ministrom spraw zagranicznych, brał udział w delegacjach międzynarodowych i przygotowywał stanowiska prawne państwa polskiego.

Był stałym uczestnikiem prac Ligi Narodów, działał w komisjach eksperckich i reprezentował Polskę w obszarach, które wówczas dopiero się kształtowały, takich jak międzynarodowe prawo prywatne czy prawo żeglugi powietrznej. Szczególnie istotna była jego praca w Mieszanej Polsko-Niemieckiej Komisji dla Górnego Śląska, gdzie reprezentował stronę polską w skomplikowanych sporach międzynarodowych.

– Czy można mówić o niespełnionej karierze międzynarodowej?

– Zdecydowanie tak. W roku 1939 Leon Babiński był realnym kandydatem na sędziego Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej w Hadze. Przygotowywano go do tej roli merytorycznie i dyplomatycznie, prowadził wykłady i budował międzynarodowe kontakty. Wybuch II wojny światowej przekreślił te plany i przerwał karierę, która mogła zakończyć się jednym z najwyższych stanowisk w międzynarodowym wymiarze sprawiedliwości.

– Jakie znaczenie mają te pamiętniki dzisiaj?

– To źródło, które pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy funkcjonowania państwa, dyplomacji i elit II Rzeczypospolitej. Babiński pisał swoje wspomnienia z perspektywy lat 50. i 60., co nadaje im refleksyjny, dojrzały charakter. To zapis świata utraconego, ale także ważna lekcja odpowiedzialności za państwo i jego instytucje.

Rozmawiał: Leszek Wątróbski