Kultura, Lifestyle, Polska

Pola Negri. Pierwsza, która zrozumiała kino

Zanim Hollywood uczyniło z niej mit, a Berlin – gwiazdę kina niemego, Pola Negri była warszawską uczennicą szkoły baletowej i dziewczyną z Lipna. W opinii historyków kina jako pierwsza w pełni zrozumiała istotę filmu – nie tylko jako techniki, lecz jako nowego języka ekspresji. Jej droga do światowej sławy zaczęła się na scenie Teatru Wielkiego – pisze prof. Jerzy Miziołek.

Pola Negri Fot. DlaPolonii

W opinii specjalistów pochodząca z Lipna Polka była pierwszą aktorką, która w pełni zrozumiała istotę kina. Zanim jednak dotarła w 1917 roku do Berlina, by zagrać tu w kilku ważnych w jej karierze filmach, a następnie do Hollywood w 1922, by zrobić tu wielką karierę, wyrastała i kształciła się w Warszawie na baletnicę. Ta najsłynniejsza Polka w całych dziejach kina światowego nigdy nie zapomniała o swoim pochodzeniu i w interesujący sposób opisała to na kartach „Pamiętnika gwiazdy”.

Pola Negri, córka Polki – Eleonory Kiełczewskiej i słowackiego Roma o imieniu Jerzy przyszła na świat 3 stycznia 1897 roku jako Apolonia Chałupiec. Gdy jej ojca aresztowano i zesłano na Sybir, czy raczej gdy porzucił żonę i dziecko, wychowywała ją tylko matka, z którą przeprowadziła się w 1902 r. do Warszawy.

Apolonia ukończyła szkołę baletową przy Teatrze Wielkim w Warszawie. W 1908 r. zadebiutowała w „Jeziorze łabędzim”, a następnie tańczyła partią solową w balecie „Coppelia” z muzyką Leo Delibesa. W 1912 roku wystąpiła w roli Anieli w „Ślubach panieńskich” Fredry, a w 1914 miała debiut filmowy w „Niewolnicy zmysłów”.

Baletnica przeszła w sferę aktorstwa, która rozpoczęta w Polsce doprowadziła ją do światowej sławy. Jako aktorka przyjęła pseudonim artystyczny na cześć swojej ulubionej włoskiej poetki – Ady Negri. Jej losy jako wielkiej aktorki kina niemego i mniej docenianej w kinie dźwiękowym, jak również relacje z Charlie Chaplinem i Rudolfem Valentino są dobrze znane. Adorował ją podobno – zapewne za sprawą jej pięknych oczu – nawet genialny fizyk Albert Einstein.

Otaczała się luksusem i zbytkiem. Jej futra zawsze były prawdziwe, a biżuteria niezwykle wyszukana, jak w portrecie Styki. W 1964 roku zrobiła swój ostatni film z dźwiękiem i w kolorze – „Księżycowe prządki”, a następnie skupiła się na pisaniu autobiografii „Pamiętnik gwiazdy” (1965). Zmarła w wieku 90 lat, w dniu 1 sierpnia 1987 r. w San Antonio w Teksasie.

Do legendy przeszła nie tylko dzięki swoim wybitnym rolom, ale również dzięki jej słynnemu portretowi, autorstwa Tadeusza Styki, syna słynnego wcześniej Jana Styki – autora licznych, ogromnych płócien panoramicznych. Tadeusz był wziętym portrecistą, co doskonale widać w wizerunku aktorki, zapewne nieco idealizowanej i uwysmuklonej, patrzącej na nas przez lewe ramię. Jej usta uśmiechają się zalotnie, a duże oczy mają niezwykły blask. Smukłe ciało otulone jedynie drogim futrem, odsłaniającym ramiona i plecy, pobudza wyobraźnię i wywołuje zachwyt. Subtelny powiew wyniosłej kobiecości potęgują lekko rozchylone usta i biżuteria – szur pereł przerzucony na plecy i duży pierścień.

Do legendy przeszła nie tylko dzięki swoim wybitnym rolom, ale również dzięki jej słynnemu portretowi, autorstwa Tadeusza Styki Fot. NAC

Pola Negri tak wspominała o tym obrazie w swoim Pamiętniku:

„Wydaje mi się, że mój portret z 1922 roku doskonale przedstawia mnie, widzianą oczami świata: czarującą młodą kobietę, która rozkoszuje się świeżo zdobytą niezależnością oraz bogactwem strojów. Geniusz Styki polegał nie tylko na uchwyceniu podobieństwa, ale i na oddaniu epoki i indywidualności portretowanej osoby. Portret ten ofiarowałam Muzeum Narodowemu przed wybuchem II wojny światowej”. Szczęśliwie warszawskie muzeum pozostaje do dziś jego posiadaczem.

Na deskach Teatru Wielkiego

W Pamiętniku Pola Negri przepięknie pisze o początkach swojej kariery na deskach Teatru Wiekiego. „Trudno sobie wyobrazić ten ogrom kryształu, pluszu, czerwonego aksamitu i złoceń, zdobiących widownię Teatru Wielkiego. Olbrzymia scena, na której znalazłam się po raz pierwszy, w niczym nie przypominała sali prób. Teatr Wielki w Warszawie, może dlatego że widziany oczyma dziecka, pozostał dla mnie najwspanialszym ze wszystkich, jakie później oglądałam w mym życiu” – pisze.

W tym samym Pamiętniku gwiazdy Negri opisuje czasy, kiedy była uczennicą warszawskiej szkoły baletowej. Opowiada o życiu codziennym teatru, zwyczajach i atmosferze w zespole baletowym, charakteryzuje też sylwetki wybitnych artystów. Piękna Pola, którą pamiętamy z wielu hollywoodzkich filmów, opisała nie tylko swój udział w przedstawieniu Jeziora łabędziego, ale również egzamin wstępny do szkoły baletowej. „Weszłyśmy do długiej galerii zawieszonej portretami słynnych baletnic i baletmistrzów, a światło padające z okrągłych okienek pod sufitem, przełamane w kryształowych żyrandolach, kładło się na nich wszystkimi barwami tęczy. Wreszcie wprowadzono nas do innej sali. Kazano nam rozebrać się aż do majteczek i złożyć ubrania na długiej ławce pod jedną ze ścian z lustrami. Przeraziło mnie własne odbicie, jakie w nich dojrzałam; te wystające kości, te płaskie piersi!” – wspomina.

„W przerwie między próbą i przedstawieniem – kontynuuje swą opowieść Apolonia – ogarnęła mnie dawna depresja. Nie mogłam się zdrzemnąć ani jeść. Wszyscy sądzili, że to nerwy. Szybko włożyłam mój kostium: białą sukienkę z łabędzim puchem, i pobiegłam, aby przez okienko w kurtynie spojrzeć na widownię. Już się powoli wypełniała: klejnoty, stroje, mundury. Takiej wspaniałej gali, jak wtedy była, nigdy już nie ujrzymy w naszych czasach”.

Przyszła gwiazda kina nie zrobiła wielkiej kariery w balecie, ale pobyt w murach Teatru Wielkiego był dla niej prawdziwą szkołą życia. Tu też tańczyła nie tylko jako łabędziątko, ale wystąpiła również w słynnym dziele operowym Aubera, o czym donosiły gazety warszawskie tamtych czasów i co niezwykle zwięźle streścił jeden z najbardziej zasłużonych badaczy dziejów Teatru Wielkiego: „Od połowy lutego 1915 roku sukcesy w Niemej z Portici odnosi na wielkiej scenie 17-letnia Pola Negri (jako niema Fenella). Na nową scenografię zabrakło pieniędzy – wykorzystano dekoracje zalegające w magazynach z 1862 roku! W 1918 roku do Warszawy dotrą wiadomości o triumfach Poli (Apolonii Chałupiec) w niemym kinematografie”.

Jerzy Miziołek

 

Źródło: DlaPolonii