Tym słowem można określić niedawne wybory do Sejmu i Senatu, a zakończone zwycięstwem Polaków nad Peerelczykami czyli PiS-u nad PO i PSL-em – tym drugim członem antypolskiej koalicji, która przez osiem lat udawała polski rząd! Niestety, nie było to przebudzenie całkowite, bo do urn pofatygowało się zaledwie 51,5% wyborców. Tak niska frekwencja sugeruje, że drugiej połowie elektoratu los Kraju jest obojętny albo ludzie ci nie wierzą w skuteczność ustroju demokratycznego. I pozostają w błędzie, bo właśnie drogą głosowania dokonano zasadniczej zmiany w Polsce, która powinna doprowadzić do oczyszczania III RP i do remontu państwa, znajdującego się w stanie poważnej zapaści, a nawet demontażu. Sławetne zdanie o „kupie kamieni” nie było bynajmniej żartem… Dlatego rzeczą pierwszą jest konieczność dokonania inwentarza, a następnie przedstawienia go społeczeństwu, aby obywatele poznali stan III RP w momencie przekazania go nowej ekipie rządowej. Z wszystkimi plusami i minusami, o ile są jakiekolwiek plusy, w co raczej wątpię. Obywatele powinni poznać prawdę o stanie Kraju w chwili przełomu, aby wiedzieć z jakimi trudnościami ma się zmierzyć PiS w swojej misji uzdrawiania Polski. Smutny precedens – ogołocenie Pałacu Prezydenckiego przez gajowego – skłania do czujności, a szabrownikom pobłażać nie można.
Wypada też dokonać rewizji budżetu podrzuconego PiS-owi przez rząd PO-PSL odchodzący w niebyt. Niszczenie dokumentów natomiast świadczy, że odchodzący rząd chce ukryć jakieś kompromitujące go dowody. A proceder ten łamie legalną ciągłość państwa, jest jakby histerycznym samobójstwem III RP.
Mimo porażki Platforma Obywatelska (i opiekuńczy wobec niej obóz Michnika) kontynuują dyskredytowanie PiS-u także na arenie międzynarodowej. Według nich PiS to partia …konserwatywnych nacjonalistów, eurosceptyków i – oczywiście – populistów! Wszystkie te etykietki krążą w zachodnich mediach, wysyłane w świat z ulicy Czerskiej. Być nacjonalistą w zjednoczonej Europie to przecież grzech główny i obraza majestatu, bo szefom z Brukseli marzy się hodowla jakichś „Europejczyków” bez narodowych tożsamości ( to mrzonka, gdyż narodowe języki nie wymrą i obronią narody ). Ateistom z Brukseli marzy się też Europa bez Boga, inna to utopia, choć w walce z religią mają pewne osiągnięcia. Suma tych osiągnięć na tym polu i w wielu innych dziedzinach jednak rodzi eurosceptyków, to nieuniknione. Rodzi też populistów, co jest naturalną reakcją na dyktat oligarchów w krajach UE, a Polska nie była tu wyjątkiem. Bezwzględne rządy Platformy właśnie Oligarchów ( bo nie Obywateli) musiały wywołać zdrowy odruch i nastroje populistyczne. A zarzut konserwy ? Ależ konserwowaniem reliktów PRL-u zajmowała się właśnie koalicja PO-PSL, w tym konserwowaniem niepraworządności. Natomiast PiS jest partią postulującą pozytywne zmiany w tym zakresie, w PiS-ie nie ma ducha konserwy – przeciwnie: zamierza usunąć symptomy PRL-u w III RP, które – jak korupcja i bezprawie – hamują rozwój Kraju. Ba, oprócz tych symptomów mamy problem z peerelowską agenturą, z nie do końca rozwiązanymi WSI albo z rozległą ośmiornicą nielegalnych biznesów i fundacji, o czym pisał dużo Sumliński w „Niebezpiecznych związkach Bronisława Komorowskiego”. Tu jest orzech do zgryzienia… I doprawdy problem to niełatwy. Albo jak zmusić firmy-giganty ( jak np. hypermarkety Biedronka) do spłaty podatków ? Firmy te – chronione puklerzem globalizacji – lekceważą rządy wielu państw.
A czuwać trzeba na wielu frontach. Prezydent Duda zawetował słusznie projekt ustawy o lasach, mądra to decyzja. Kto miałby wątpliwości proszę zajrzeć do książki „Wygaszanie Polski. 1989 – 2015” (Kraków, Biały Kruk 2015), gdzie prof. Jan Szyszko pisze, że bez lasów państwowych staniemy się narodem migrujących najemników.Cała książka zresztą godna wnikliwej lektury, poczynając od wprowadzenia Leszka Sosnowskiego – „Niewola bez kajdan. Rozbiory bez zmiany granic”!!! Ten sam autor pisze też o chorych zależnościach między światem polityki a światem biznesu. Z kolei prof. Piotr Gliński pisze o wygaszaniu społeczeństwa obywatelskiego, co niewątpliwie zagraża demokracji. Jednym z objawów tego zjawiska było np. ignorowanie przez układ i Komorowskiego milionów podpisów w sprawie referendów. Kontrola władz na każdym jej szczeblu nie była też mile widziana przez oligarchów III RP. A prof. Krzysztof Szczerski w rozdziale „Polska zwinęła sztandary” analizuje wygaszanie polskiej polityki zagranicznej.
Objawy tego zniewolenia (pisali o tym wielokrotnie blogerzy i publicyści) widoczne są od lat, dziwi więc stosunkowo wysoki jeszcze procent poparcia dla PO (24%), bo ta przecież partia była motorem zniewolenia Polaków i demolowania polskiej gospodarki, likwidacji stoczni i kopalni. A może tylu jeszcze obywateli żyło z tego procederu ? Albo pracowało w rozbudowanej administracji władz „platformianych”? To z pewnością byli klienci układu. A może wielu rodakom spodobało się uprawianie biznesu na pograniczu praworządności ? Wirus korupcji panoszy się w III RP, a przyfrunął z bagna PRL-u. To wyjaśnia może głosy na PO, a częściowo na PSL. Ale jak tłumaczyć głosy na Nowoczesną i Kukiza ? Niedojrzałością polityczną obywateli ? Jeszcze przed wyborami rozpoznano partyjkę pana Petru jako delegatów banków, a kontrowersyjne wypowiedzi Kukiza powinny były skłonić do refleksji: nie wiadomo czy jego poglądy wynikają z czyichś podszeptów czy ze słabej orientacji politycznej? Natomiast mądrość nie zawiodła Polaków w ocenach takich ugrupowań jak Zjednoczona Lewica, Razem i partyjka mąciwody Korwina-Mikke, bo nie przekroczyły one progu wyborczego. Lewica zapłaciła wreszcie za epokę PRL-u i za arogancję SLD, która po 1989 kumała się z gangiem z Pruszkowa. A Razem nie miało szans, gdy wyborcy ujrzeli członków tej partyjki w koszulkach z podobizną Marksa!
Niska frekwencja wyborcza – to połowiczne przebudzenie – stanowi jednak zagadkę: czy Polakom nie zależy na przyszłości ich Ojczyzny? Czy to zaniechanie wypływa z braku wiary w obietnice polityków? Czy ludzie trwają w starych nawykach i nie ufają samym wyborom ? A może rację ma Cejrowski mówiąc, że Polacy mają mentalność niewolników? I dobrze im jest pod jakimkolwiek panem, byle starczyło na pół litra ? Indyferentyzm, zobojętnienie to nie to samo. Pierwszy może być cechą stałą, gdy zobojętnienie jest skutkiem wielu traumatycznych doświadczeń. A tych historia Polakom nie poskąpiła. Gombrowicz mawiał, że po wojnie Polacy żyli „pod ostrym masażem Historii”, co jest zbyt eleganckim określeniem krwawych represji sterowanych przez Bieruta, Bermana, Brystygierową, Wolińską czy Stefana Michnika. Czy to sprawiło, że naród bohaterskich Żołnierzy Wyklętych stał się bierną miazgą ? No dobrze, ale dzisiaj tych stalinowskich katów symbolicznie reprezentuje tylko redakcja gryzipiórków z „Gazety Wyborczej” i nie mają tam plenipotencji do rozstrzeliwania patriotów. Co najwyżej oczerniają ich lub pozywają do sądu jak Rymkiewicza, Sakiewicza czy Ziemkiewicza ( Sumlińskiego ścigano z polecenia Komorowskiego ). I mimo wyczynów „serialnego samobójcy” Polacy nie muszą żyć jak sterroryzowani za Stalina i mogą dziś swobodnie głosować, nie wykorzystanie tej szansy to błąd ogromny. A frekwencja wyborcza rzędu 51% to narodowa kompromitacja, tylko połowiczne przebudzenie. Wprawdzie wystarczyło ono do zwycięstwa nad antypolską koalicją PO-PSL, ale procent głosów oddanych na PO świadczy, że Platforma jest tylko w defensywie. Zamiast czerwonej kartki wyborcy pokazali jej zaledwie żółtą, a zatem Platforma – choć bardzo osłabiona – nadal gra na boisku zwanym parlamentem.
Marek Baterowicz
Teksty publikowane w Expressie Australijskim wyrażają prywatne opinie autorów i nie muszą być zgodne z opinią wydawcy.