Kto był dziś w Zakopanem, ten miał szczęście. Choć prognozy bywały ostatnio kapryśne, pogoda ostatecznie „dogadała się” z bacami. W pięknym słońcu odbył się wiosenny redyk. Było gwarno, kolorowo i – co najważniejsze – bardzo rodzinnie. Turyści, którzy wybrali Podhale na majówkę, dostali dziś najlepszy możliwy prezent.

Wśród uczestników wydarzenia na Górnej Równi Krupowej nie zabrakło burmistrza miasta Łukasza Filipowicza, który pojawił się z rodziną. I to właśnie ten rodzinny motyw był dziś kluczowy – widać było całe wielopokoleniowe grupy, od maluchów zafascynowanych zwierzętami, po ludzi młodych i seniorów.

Zapowiedzi tegorocznej majówki w Zakopanem obiecywały powrót do korzeni i tak też się stało. Zamiast wielkiego, męczącego pędu owiec przez zatłoczone miasto, postawiono na wydarzenie o charakterze symbolicznym i edukacyjnym. To była świetna lekcja dla „ceprów” – turyści mogli z bliska zobaczyć niewielki kierdel i dowiedzieć co nieco o pasterstwie.
Na Dolnej Równi Krupowej, która na ten czas zamieniła się w mini pastwisko, panowała wyjątkowo ciepła atmosfera i to nie tylko za sprawą pogody. Dla czytelników Expressu dzisiejsze obrazki spod Giewontu to dowód na to, że Polska – nawet w wersji turystycznej – wciąż potrafi być autentyczna.




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












