Lifestyle, Polska

Skansen z uporu i miłości do Kurpi…

Droga krajowa nr 53, łącząca Warszawę z Mazurami, prowadzi przez tereny, gdzie czas zdaje się płynąć wolniej. W połowie drogi między Kadzidłem a Myszyńcem, w niewielkiej wsi Wach, kryje się miejsce wyjątkowe – prywatne Muzeum Kurpiowskie, stworzone nie decyzją urzędników ani dotacją z budżetu, lecz z potrzeby serca i determinacji dwojga ludzi.

Muzeum kurpiowskie w Wachu to nie tylko ekspozycja, lecz także intensywna działalność edukacyjna Fot. Leszek Wątróbski

– To jest nasze muzeum. Moje i mojego męża. Prywatne, prowadzone własnym sumptem, siłą woli i wytrwałością – mówi Laura Bziukiewicz, witając gości w progach dawnej stodoły, która stała się pierwszą siedzibą skansenu.

Muzeum zrodzone z pasji

Muzeum Kurpiowskie w Wachu powstało w 2009 roku, choć jego historia zaczęła się znacznie wcześniej. Laura i Zdzisław Bziukiewiczowie od lat byli twórcami ludowymi i edukatorami, prowadząc warsztaty i spotkania w placówkach kultury w całej Polsce. Ogromne zainteresowanie tradycyjnymi rzemiosłami sprawiło, że postanowili zaprosić ludzi do siebie – na Kurpie, do miejsca autentycznego.

Zbiory muzeum liczą już ponad 25 tysięcy eksponatów, a ich liczba stale rośnie. Jedna z sal muzeum ze strojami kurpiowskimi Fot. Leszek Wątróbski

Początkowo ekspozycja mieściła się w jednej zaadaptowanej stodole. Z czasem, wraz z rosnącą liczbą eksponatów, pojawiła się powozownia, park maszynowy, a później także zrekonstruowana XIX-wieczna kopalnia bursztynu – jedyna taka w regionie. Dziś muzeum działa przy gospodarstwie agroturystycznym „U Bursztyna”, w gminie Kadzidło, około 30 kilometrów od Ostrołęki.

Ocalone przed zapomnieniem

Zbiory muzeum liczą już ponad 25 tysięcy eksponatów, a ich liczba stale rośnie. Najstarsze pochodzą z końca XVIII wieku – wśród nich pasyjne krucyfiksy – najmłodsze zaś z lat 70. XX wieku. Wszystkie dokumentują przemiany, jakie zachodziły w życiu Kurpiów pod wpływem techniki, nowych materiałów i zmian społecznych.

Najstarsze eksponaty pochodzą z końca XVIII wieku – a wśród nich m.in. pasyjne krucyfiksy Fot. Leszek Wątróbski

Eksponaty podzielono na tematyczne działy: tkactwo, bursztyniarstwo, bartnictwo, plecionkarstwo, stolarstwo, szewstwo, życie domowe i zagrodowe, strój, rzemiosło leśne oraz stajnię. Uzupełnieniem jest Biblioteka Kurpiowska – pełna regionalnych „białych kruków”, książek i dokumentów, które trudno znaleźć gdziekolwiek indziej. Właściciele nie tylko gromadzą przedmioty, lecz także ratują je przed zniszczeniem, odkupując z prywatnych rąk, targów staroci i… skupów złomu.

Muzeum, które żyje

– Samo oglądanie przedmiotów niewiele mówi współczesnemu człowiekowi – podkreśla Zdzisław Bziukiewicz. – Dopiero kiedy można ich dotknąć, użyć, zrozumieć, do czego służyły, dawne życie staje się realne.

Eksponaty podzielono na tematyczne działy – np. stare wozy kurpiowskie Fot. Leszek Wątróbski

Dlatego muzeum w Wachu to nie tylko ekspozycja, lecz także intensywna działalność edukacyjna. Organizowane są lekcje muzealne i warsztaty ginących zawodów: kopanie i obróbka bursztynu, tkactwo lniane, wyrób palm i pisanek, plecionkarstwo, koronka frywolitkowa, dawne metody prania i maglowania. Muzeum objęte jest merytoryczną opieką Uniwersytetu Warszawskiego, a katalogowaniem zbiorów zajmują się studenci etnologii i antropologii kulturowej.

Zielarska mądrość Kurpiów

Szczególne miejsce w działalności muzeum zajmuje zielarstwo ludowe – pasja Laury Bziukiewicz, która od lat zgłębia wiedzę Kurpiów o roślinach leczniczych. Efektem tych badań jest książka poświęcona zastosowaniu ziół w medycynie ludowej, pielęgnacji, farbiarstwie i codziennym życiu.

Podczas warsztatów uczestnicy wyruszają na łąki i do lasów Puszczy Zielonej, ucząc się rozpoznawania roślin, zasad ich zbioru i przechowywania. Powstają własne zielniki, maści i przetwory przygotowywane według dawnych receptur.

– Ludzie żyli blisko natury. Wiedzieli, co im pomoże w chorobie, czym wyprać, czym zafarbować tkaninę – opowiada Laura. – To była wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie.

W zielarskich opowieściach pojawiają się także dawne wierzenia, zabobony i ludowe wyobrażenia chorób, które splatały się z codziennym doświadczeniem Kurpiów.

Kurpiowska opowieść bez dotacji

Muzeum Kurpiowskie w Wachu funkcjonuje bez wsparcia państwowego i samorządowego. Od lat utrzymywane jest wyłącznie dzięki pracy i determinacji właścicieli. Mimo trudności finansowych pozostaje jednym z najciekawszych prywatnych skansenów w regionie – miejscem, gdzie tradycja nie została zamknięta w gablotach, lecz nadal oddycha.

To opowieść o Kurpiach snuta nie zza biurka, lecz z ziemi, lasu i starej stodoły. Ocalona pamięć, która – dzięki Laurze i Zdzisławowi Bziukiewiczom – wciąż trwa.

Leszek Wątróbski