Nasze „szklane domy” – symbol marzeń o idealnej Polsce, choć jeszcze niewidoczne – już stoją. W pragnieniach, rozmowach, nadziejach czasem nawet wspomnieniach. A napewno już w decyzjach, które dzień po dniu budują kraj, do którego warto wracać. Tak jak po stu latach od śmierci do jego twórczości – pisze Michał Kłosowski.





