Lifestyle, Podróże

Taormina – sycylijski teatr czasu i dymu… Szkic z podróży po wschodniej Sycylii

Wulkan Etna ponownie o sobie przypomina. Najwyższy i najbardziej aktywny wulkan Europy wszedł w kolejną fazę erupcji, a spektakularne zdjęcia i nagrania z Sycylii obiegły media na całym świecie. Wiemy, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało w tej sprawie odpowiednie zalecenia. Na szczęście mnie udało się tam polecieć w przerwie pomiędzy erupcjami Etny. Bez przeszkód wylądowałem w Katanii i odwiedziłem m.in. Taorminę – jedno z najpiękniejszych miast Europy, a może i całego świata…?

Miejscowość szczyci się spektakularnym położeniem na zboczu zielonego wzgórza Monte Tauro, skąd roztacza się niezapomniana panorama na turkusowe wody Morza Jońskiego oraz majestatyczną Etnę Fot. Leszek Wątróbski

Są na świecie miejsca, które wyglądają tak, jakby zaprojektował je dość zuchwały scenograf o nieograniczonym budżecie i skłonności do operowego przepychu. Taormina niewątpliwie otwiera tę listę. Zawieszona na skalistym zboczu Monte Tauro, spogląda z góry na turkusową taflę Morza Jońskiego z ostentacyjną obojętnością kogoś, kto doskonale zna wartość własnej urody. Mówienie o niej „perła Sycylii” trąci utartym frazesem, ale spójrzmy prawdzie w oczy — bywają banały, w których kryje się czysta, niepodważalna prawda.

Corso Umberto I Główny deptak tętniący życiem przez cały dzień, stanowiący dawniej część starożytnej drogi Valeria Fot. Leszek Wątróbski

Dotarcie tutaj przypomina jednak subtelne ćwiczenie z pokory. Nim człowiek stanie na słynnym deptaku Corso Umberto I, musi stoczyć drobną potyczkę z sycylijską prozą życia. Dworzec autobusowy w Katanii — rozgrzany południowym słońcem i ulokowany kawałek od ścisłego centrum — weryfikuje cierpliwość każdego wędrowca. Z ciężkim bagażem i lepiącym się do skóry upałem przemieszczamy się wśród gwaru, by wreszcie wsiąść do autobusu mknącego autostradą A18. A finał? Finał to wspinaczka pod górę, gdzie kolejka linowa lub kręte serpentyny drogi wyraźnie dają do zrozumienia, że do raju nie wchodzi się prosto z marszu.

Taormina jest zachwycająca od pierwszych chwil po przyjeździe. To naprawdę jedno z najpiękniejszych miejsc we Włoszech Fot. Leszek Wątróbski

Taormina (Tauromenion, Tauromenium) to wielowarstwowa księga. W IV wieku p.n.e. chronili się tu uciekinierzy z rozbitego Naksos, ratując życie przed gniewem Dionizjosa I, tyrana Syrakuz. Zanim jednak pojawiła się tu grecka mowa, wzgórza zamieszkiwali Sykulowie. Potem przyszli Rzymianie, a w X wieku Arabowie, nadając wyspie zupełnie nowe rytmy. Kiedy w 1410 roku w murach Palazzo Corvaja obradował parlament Sycylii, miasto było już dojrzałym, świadomym swej roli ośrodkiem władzy. Sycylia zresztą przez niemal siedemset lat (1130–1816) pozostawała niezależnym Królestwem, zanim w 1860 roku weszła w skład zjednoczonych Włoch — i ten monarchiczny prymat czuje się tu do dziś na każdym kroku.

Sercem tego architektonicznego zachwytu pozostaje Teatro Antico. Wykuty w skale przez Greków w III wieku p.n.e., ma sto dziewięć metrów średnicy i osiem sektorów rozsianych na wysokości dwudziestu metrów. Rzymianie przebudowali go w okrutną arenę gladiatorów, lecz czas zmył krew i pozostawił czystą sztukę. Dziś usiąść na tych kamieniach to przeżyć estetyczny wstrząs: współczesne gwiazdy — jak Sting czy Elton John — grają dźwięki, które niosą się w stronę aktywnej Etny. Groźny wulkan, okryty zimą białą czapą śniegu, stale wypuszcza w błękitne niebo leniwe pióropusze dymu, przypominając, kto na tej wyspie sprawuje władzę absolutną.

Piazza IX Aprile i Kościół św. Józefa Główny plac miasta będący wielkim tarasem widokowym na Zatokę Naxos Fot. Leszek Wątróbski

Przejście od Porta Messina do Porta Catania — zdobionej dumnym herbem aragońskim z 1440 roku — to lekcja stylu. Spacerując dawną drogą Valeria, trafiamy na Piazza IX Aprile, będący w istocie zawieszonym w powietrzu tarasem widokowym na Zatokę Naxos. Barokowy kościół św. Józefa z podwójnymi schodami stanowi oprawę dla pamiątkowych fotografii, a kawałek dalej wznosi się Katedra św. Mikołaja o surowej, romańsko-gotyckiej fasadzie. Przed nią stoi XVII-wieczna fontanna, w której centrum króluje symbol Taorminy: ukoronowany centaur z berłem i jabłkiem królewskim.

A u stóp tego górskiego spektaklu rozpościera się rezerwat Baia della Isola Bella. Zielona wysepka, połączona z lądem wąskim pasem żwiru i piasku, wygląda jak szmaragd rzucony niechcący do wody. Gdy dzień chyli się ku końcowi, Taormina czaruje kulinarnie. Tutejsza kuchnia obfituje w świeże ryby, owoce morza i doskonałe makarony. Jednak bezdyskusyjną królową jest pistacja — obecna we wszystkim: od wytrawnych sosów po aksamitne desery. Zjeść tu kolację z widokiem na dymiącą Etnę to zrozumieć, że w podróży nie chodzi o pokonywanie kilometrów, lecz o pozwolenie, by czas na chwilę zastygł w miejscu.

Leszek Wątróbski