Lifestyle, Polska, Sport

Warta walczyła do końca, ale Trefl wygrywa w tie-breaku

„Nie zawsze niedziela” – jak to mówi mój przyjaciel Adam, choć akurat wczoraj była… i niestety, dla Warty Zawiercie nie była to ta niedziela, o którą chodzi kibicom. Zawiercianie przegrali na wyjeździe z Treflem Gdańsk 2:3 (16:25, 27:25, 23:25, 25:17, 9:15) w meczu 9. kolejki PlusLigi. Spotkanie miało wszystko: zwroty akcji, mocne fragmenty gry Warty i świetne odpowiedzi gospodarzy. Gdańszczanie okazali się jednak chłodniejsi w końcówkach i to oni zapisali na swoim koncie dwa punkty.

Fot. Aluron CMC Warta Zawiercie

1. set — Trefl od początku z faworem

Mecz rozpoczął się od przewagi gospodarzy. Trefl narzucił rytm, zagrywka funkcjonowała dobrze, a atak był skuteczny — Warta miała problemy z przyjęciem i ustawieniem. Szybko zrobiło się 8:4 i ten trend utrzymał się przez większość seta. Ataki z obu stron, ale przewaga wyraźna — set zakończył się wygraną Trefl 25:16.

Było w tym secie widać przewagę gospodarzy w organizacji gry i determinację, by nie oddać przewagi debiutującemu faworytowi.

2. set — Warta odpowiada z pazurem

Druga partia to odpowiedź Warty. Zawiercianie podnieśli przyjęcie, poprawiła się skuteczność ataków, a rotacje składem pozwoliły na ożywienie snu­cia gry. Set był wyrównany — obie drużyny walczyły punkt za punkt, wynik oscylował wokół remisu. W końcówce jednak to Warta pokazała większą głodność — skuteczny atak, blok, kontratak — i wygrała 27:25.

To był moment, gdy wierzyłem, że Warta może wywieźć z Trójmiasta komplet punktów.

3. set — powrót Trefl i lekki przestój Warty

Trzeci set miał chaos i wymianę przewag. Trefl wrócił do lepszej zagrywki i wykorzystał błędy Warty. Zawiercianie mieli problemy z kończeniem akcji, a rywale punktowali blokiem i środkiem. Set zakończył się 25:23 dla gospodarzy — minimalna różnica, ale kluczowa.

Ten fragment pokazał, że Warta ma chwile słabości, które drużyny z aspiracjami potrafią wykorzystać.

4. set — Warta podnosi się i wraca do gry

Po przemeblowaniu ustawienia, zmienionej zagrywce i większej koncentracji, Warta wróciła do mocnej gry. Bloki, dobre przyjęcie, skuteczne ataki ze skrzydeł — gospodarze musieli uznać przewagę gości. Warta wygrała seta 25:17, doprowadzając do tie-breaka i dając sygnał, że walczy do końca.

To była najlepsza odsłona Warty w meczu — z dobrą energią i pewnością siebie.

Tie-break — Trefl zimniejszy, Warta nie wytrzymała presji

Decydujący set zaczął się od przewagi Trefl — 6:2. Warta próbowała odrobić, ale dobra zagrywka i blok gdańszczan utrzymywał dystans. W końcówce zrobiło się 15:9 — mecz zakończony na korzyść gospodarzy.

W tie-breaku zabrakło Warty tego, co potrafi: konsekwencji, skuteczności i odwagi w decydujących akcjach. Presja zrobiła swoje.

Najlepszy tego dnia — Aliaksei Nasevich (Trefl Gdańsk)

To była lekcja. Warta walczyła, miała swoje momenty — wygrała seta, wróciła do gry, pokazała charakter. Ale w tie-breaku zabrakło tego „czegoś”, co decyduje o zwycięstwach — chłodnej głowy, skutecznego przyjęcia, a przede wszystkim konsekwencji.

Dla kibiców to kolejny dowód, że nawet drużyna z ambicjami może mieć gorszy dzień. Dla Warty — sygnał, że nie ma taryfy ulgowej. Jeśli chcą być u szczytu, muszą ograniczyć wahania i potrafić domknąć mecze.

Grzegorz Turski (gpt)

Punktacje na podstawie informacji z Polsat Sport