
Elżbieta Chylewska rozmawia z Ministrem Władysławem Bartoszewskim — sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych RP — o znaczeniu współpracy z Polonią oraz o roli Polonii w budowaniu wizerunku Polski za granicą.
Elżbieta Chylewska — Panie Ministrze, z jakim konkretnym celem przyjechał Pan do Australii i jakie rezultaty tej wizyty uzna Pan za sukces?
Minister Władysław Teofil Bartoszewski — Celów było kilka. Jednym z nich było odwiedzenie Polaków, czyli Polonii mieszkającej w Australii, która jest dla nas bardzo ważna. Przygotowaliśmy nową strategię poświęconą wspieraniu Polaków mieszkających za granicą oraz organizacji polonijnych. Chcielibyśmy bardziej angażować ich w życie Polski, wykorzystywać ich osiągnięcia również do popularyzowania naszego kraju w państwach, w których mieszkają.
Chcemy wspierać naukę języka polskiego, zapraszać młodych ludzi o polskich korzeniach do Polski — na kursy językowe, staże czy do pracy krótkoterminowej — z nadzieją, że przerodzi się ona w dłuższą współpracę. Pragniemy także zachęcać Polaków do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym, gospodarczym, politycznym, samorządowym, kulturalnym i literackim krajów, w których obecnie żyją. Pokazuje to, że Polacy nie tylko wnoszą istotny wkład w rozwój tych państw, ale również budują dobry wizerunek Polski i Polaków jako wartościowej mniejszości narodowej. W Polsce i w Polakach jest coś, czym warto się zainteresować. Polacy są świetnymi ambasadorami naszego kraju.
Czyli nacisk na język i edukację – tak?
Na język i edukację — przede wszystkim. I na utrzymywanie więzi.
Znajomość języka polskiego pomaga, ponieważ tożsamość jest bardzo często związana właśnie z nim. Są całe pokolenia Polaków mieszkających za granicą, które nie znają już języka polskiego. Z drugiej strony mamy wielu cudzoziemców zainteresowanych jego nauką. Dlaczego? Ponieważ Polska stała się krajem atrakcyjnym i interesującym.
Po pierwsze, jesteśmy dwudziestą gospodarką świata. Nasza gospodarka przekroczyła wartość biliona dolarów. Polski paszport jest obecnie siódmym z najbardziej pożądanych na świecie — umożliwia bezwizowy wjazd do bardzo wielu krajów.
Dlatego ludzie z innych krajów zaczynają interesować się polskim obywatelstwem. Mam na myśli cudzoziemców, nie tylko Polaków. Chcemy to wykorzystać. Chcemy promować Polskę, naszą gospodarkę, polski biznes i wspierać naszych rodaków.
Są państwa, w których Polacy zaczęli odgrywać bardzo istotną rolę — i często są to miejsca, o których wcześniej nikt by nie pomyślał. Na Islandii jesteśmy największą mniejszością narodową. Mieszka tam wielu Polaków, którzy są widoczni nie tylko dlatego, że pracują na całej wyspie, ale także dlatego, że osiągają wysokie stanowiska. Przykładem jest przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych parlamentu islandzkiego — mówi płynnie po islandzku i jest Polakiem.
Wspieramy takie działania. Polska cieszy się na Islandii bardzo dobrą opinią. Polacy ciężko pracują i aktywnie uczestniczą w tamtejszym życiu społecznym oraz zawodowym. W związku z tym premier Islandii odwiedziła niedawno Polskę i otworzyła ambasadę, mówiąc: „Musimy mieć u was ambasadę, bo robicie wiele interesujących rzeczy i chcemy tu być”.
Panie Ministrze, czy jakieś konkretne środki i programy trafią do polskich szkół w Australii i kiedy można się ich spodziewać?
To pani dyrektor szybciej odpowie na to pytanie.
Anna Sochańska, Dyrektor Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą w Ministerstwie Spraw Zagranicznych:
— Tak, oczywiście. Środki do polskich szkół trafiają z Polski od wielu lat.
Chciałabym zwrócić uwagę, że pochodzą one z różnych źródeł. Największe finansowanie edukacji zapewnia Instytut Rozwoju Języka Polskiego im. św. Maksymiliana Kolbego. Są to środki przeznaczane na różnego rodzaju konkursy organizowane praktycznie przez cały rok, a także na bardzo interesujące programy dla młodzieży. Nie są to więc wyłącznie klasyczne środki na naukę języka polskiego. Instytut stara się uczyć języka również poprzez aktywizację młodzieży.
Pan minister wspominał już, że chcemy aktywizować Polaków mieszkających za granicą, ale zależy nam także na tym, aby dzieci i młodzież chętnie angażowały się w takie działania. Często prowadzi to później do aktywności społecznej, na przykład w formie wolontariatu.
To środki, które już od pewnego czasu są przeznaczane na edukację. Dodam także, że nasze placówki dyplomatyczne dysponują specjalnym funduszem polonijnym, z którego również finansowane jest wspieranie nauki języka polskiego.
Staramy się nie dublować działań Instytutu Kolbego, dlatego ściśle ze sobą współpracujemy. Dostępne są również środki na kolonie — zarówno organizowane w Polsce, jak i w krajach zamieszkania młodzieży. Dzięki takim wyjazdom dzieci najlepiej uczą się języka polskiego, po prostu przebywając w polskojęzycznym środowisku. Mogę więc zapewnić, że środki na ten cel są zabezpieczone.
Dziękuję bardzo. Wrócę do Pana Ministra. Panie Ministrze, jakie kluczowe spotkania z Polonią zaplanował Pan podczas tej wizyty i jakie wrażenia z nich wyniósł?
Spotkań było już bardzo dużo.
Najpierw w Melbourne spotkaliśmy się z organizacjami polonijnymi oraz organizacjami zrzeszającymi polskich Żydów. To bardzo liczna społeczność. Odwiedziłem również Polcare, a w sobotę byłem w kościele w Essendon.
W Sydney spotkałem się z Polish-Australian Chamber of Comerce, w stworzeniu, którego uczestniczyłem w zeszłym roku. Byłem także w ośrodkach polonijnych w Marayong i klubie Ashfield oraz na cmentarzu w Rookwood.
Mam wrażenie, że Polacy są tutaj bardzo aktywni w różnych sferach życia. Dotyczy to nie tylko starszego pokolenia, ale także osób, które się nimi opiekują — jak choćby siostry zakonne. Otaczają troską Polaków, którzy nie są już w stanie samodzielnie funkcjonować, a czasem nawet ich rodziny nie mogą zapewnić im odpowiedniej opieki. Siostry Nazaretanki wykonują tę pracę fenomenalnie. Wszystko jest świetnie zorganizowane i bardzo dynamiczne.
Spotkałem się także z ludźmi biznesu, którzy są bardzo aktywni zawodowo, szczególnie tutaj, w Sydney. Chciałbym z nimi współpracować. To doskonała wizytówka Polaków — młode pokolenie, późniejsza emigracja, ale już mocno zakorzeniona w życiu Australii.
Niestety nie mogliśmy uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych, między innymi w dużym festiwalu w Melbourne, na który ma przyjechać Marszałek Senatu, Małgorzata Kidawa-Błońska.
Spotkałem również ludzi związanych z kulturą. Zauważyłem bogate życie Polonii, która od dziesięcioleci pielęgnuje polskie tradycje i więzi z krajem. To naprawdę robi duże wrażenie.
Panie Ministrze, na koniec — jakie przesłanie chciałby Pan przekazać Polakom mieszkającym w Australii?
Jesteście bardzo daleko od kraju, ale o Was nie zapominamy. Staramy się aktywnie wspierać to, co robicie, i doceniamy Wasze działania.
Nie zapominajcie o Polsce. Przyjeżdżajcie, bo to Wasza ojczyzna. Zapraszamy szczególnie młodych ludzi, którzy być może nie mieli jeszcze okazji odwiedzić kraju swoich przodków — aby przyjeżdżali, poznawali Polskę, odbywali staże, pracowali, a może nawet osiedlali się tam na stałe. Polska staje się dziś bardzo atrakcyjnym krajem.
Niezależnie od wszystkiego chcemy utrzymywać więzi z naszymi rodakami. W Australii mieszka liczna społeczność polska, rozsiana po całym kontynencie. Dziś poznałem mieszkańca Tasmanii, który z przekonaniem mówił, że nie jest Australijczykiem, lecz Tasmańczykiem. Tasmania to jego mała ojczyzna, ale tą wielką pozostaje Polska.
Chcemy wspierać wszystkich Polaków mieszkających za granicą w tym, co robią, i z całą pewnością o nich nie zapominamy.
Dziękuję bardzo, Panie Ministrze. Dziękuję, Pani Dyrektor.
Rozmawiała Elżbieta Chylewska
Redagował Marek Weiss

Władysław Teofil Bartoszewski — polityk, dyplomata i ekspert w dziedzinie spraw międzynarodowych. Poseł na Sejm RP X kadencji oraz sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych odpowiedzialny m.in. za współpracę z Polonią i Polakami za granicą. Przez wiele lat związany z sektorem finansowym i działalnością międzynarodową, aktywnie angażuje się w rozwój relacji Polski z partnerami zagranicznymi oraz wzmacnianie kontaktów z diasporą polską na świecie.




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












