Dzisiaj jedziemy całą drogę tzw. PDR, Peninsula Development Road. Pod kołami szerokie pasmo czerwonej ziemi. Nasze auto też się czerwieni. Tak jak i wszystkie w konwoju oraz przydrożne rośliny.
Ależ musi być im ciężko dźwigać tyle kurzu. Zwłaszcza że w tym czasie deszcz ich nie umyje. Tu na przylądku Cape York są tylko dwie pory roku: deszczowa latem, od listopada do kwietnia i sucha zimą, od maja do października. Temperatura w dzień 31-32, nocą 23-24 stopni. Wyobrażam sobie jak gorąco bywa tu latem.
Po drodze zatrzymujemy się w Musgrove Roadhouse. Oglądamy krokodyle i żółwie w pobliskim stawie. Na szczęście staw jest ogrodzony, a krokodyle słodkowodne, choć jest wśród nich jeden większy, z wód słonych, ale nie zawsze się pokazuje.
Można powiedzieć, że przyjechaliśmy do wód. A tymczasem pijemy kawę przy historycznym słupie i dawnej stacji telegraficznej. Musgrave to jedyna zachowana stacja telegraficzna. Zajazd nadal prowadzą potomkowie pierwotnego właściciela, Fredericka Sheparda.
Obok stoją dwie budki telefoniczne, z których można dzwonić za darmo na każdy australijski numer telefonu, również komórki. Korzystam z okazji i dzwonię do dzieci. Tankujemy i ruszamy dalej do Merluna Station, gdzie rozbijamy namioty. Olbrzymie ogrodzone obozowisko, a i tak odwiedzają nas kangurki, z zaciekawieniem przyglądając się przybyszom. Wieczorem kolacja w gospodarstwie i przebłyski wi-fi.
Gdy budzę się w nocy, robię notatki, potem zasypiam nad ranem. W tym miejscu, w toalecie, po raz pierwszy spotykam wielką żabę. Ropucha siedzi na otwartym sedesie, zupełnie nie poruszona moim wejściem. Przez chwilę myślę: pocałuję, może… Jednak ustępuję miejsca w ustępie. Idę do kabiny obok. We wszystkich leśnych toaletach (bush toilets) są napisy z prośbą o zamykanie klap. Inaczej nie wiadomo co spotkasz w sedesie? Żabę czy księcia z bajki?
Ela Chylewska
























USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












