Australia i Polonia, Historia, Nauka

Fala upałów w Bourke w 1896 roku

W styczniu 1896 roku miasto Bourke i okolice znalazło się w samym sercu pieca. Rozżarzona fala powietrza zapowiadała początek paraliżującej Australię „Suszy Federacyjnej” (1895–1903) — klęski głodu, którą dziś uznaje się za jeden z momentów definiujących historię narodu. Przypadła ona na czas połączenia odrębnych kolonii australijskich w jedno suwerenne państwo w 1901 roku.

Osiem ciężkich lat bez deszczu nadwątlił optymizm obywateli młodego państwa. Zginęło wtedy ponad 40% bydła, a drastyczny spadek pogłowia owiec wymagał pół wieku, by je odbudować. Setki milionów królików padły z głodu po uprzednim ogołoceniu krajobrazu z roślinności. Był to najgorszy okres suszy w historii; po dekadach fenomenalnej ekspansji rozległe pastoralne imperia Bourke chyliły się ku upadkowi.

Na początku roku, sytuacja w Bourke stała się ponura: wraz ze wzrostem temperatur gwałtownie rosła liczba zgonów zspowodowanych upałem. Nagłówki w The Sydney Morning Herald krzyczały: „Straszliwy upał w Bourke — 22 zgony od niedzieli — nieustanny żar dzień i noc — mieszkańcy wyczerpani”. Gazeta donosiła: „Konie padają od udaru słonecznego, a ptaki spadają martwe z drzew”. W miarę upływu czasu, lokalny, słynny Western Herald wydał rozpaczliwe ostrzeżenie: „życie w Bourke w obecnych warunkach to… samobójstwo”.

“Susza – owce przy Dry Creek” obraz J.W.C. Calverta, 1879 (National Library of Australia)

Oto brutalne fakty. 1 stycznia 1896 roku było względnie chłodno — 37℃. Temperatura rosła codziennie, osiągając 48℃ 6 stycznia, spadła do „zaledwie” 42℃ 10 stycznia i wspięła się do rekordowych 49℃ 14 stycznia. Następnie fala upałów ścisnęła miasto w piekielnym imadle 46℃ aż do 25 stycznia, kiedy to spadła do łagodnych 32℃. Średnia dzienna od 12 do 25 stycznia wynosiła 46℃. Mieszkańcy Bourke „pieczeni” byli w 48℃ przez osiem dni z rzędu. W tym miesiącu w cieniu było około 44℃.

Wkrótce, gdy rosła liczba ofiar, gazety z Sydney zaczęły donosić o panice wśród mieszkańców miasta. Upał doprowadzał ludzi do „obłędu”, sprawiając, że bezradnie błąkali się po ulicach, po czym upadali nieprzytomni. Po ulicach krążyły zaprzęgi konne załadowane lodem, zbierając ofiary udaru cieplnego i pędząc z nimi do szpitala, gdzie oddziały szybko zapełniły się ciężko chorymi. Przerażeni mieszkańcy masowo korzystali z rządowej oferty tańszych biletów kolejowych i wyjeżdżali do względnie chłodnych Gór Błękitnych.

W innych częściach kraju temperatury nie spadały poniżej 37℃ od końca 1895 roku. Większość firm w całej Nowej Południowej Walii zamknęła wówczas drzwi — wyjątkiem były hotele/puby gdzie mieszkańcy kryli się, czekając na ochłodzenie. Robotnicy kolejowi zmienili godziny pracy, zaczynając o godzinie 4 i kończąc o godzinie 13, by uniknąć lejącego się z nieba żaru;  a jakie były wtedy warunki pracy w kuźniach czy strzyżalniach owiec można sobie wyobrażać. Gdy fala upałów weszła w czwarty tydzień, hodowcy zastali spaloną paszę, wyschnięte zbiorniki, a setki koni, owiec i krów zginęły; domy osadników niszczyły pożary buszu.

Badania pokazują, że przy wysokich temperaturach organizm zużywa więcej energii, by się chłodzić. Górna granica tolerancji leży między 40℃ (104°F) a 50℃ (122°F). Oprócz obfitego pocenia się ofiary doświadczały chłodnej, wilgotnej skóry i „gęsiej skórki”, zawrotów głowy i zmęczenia, słabego, szybkiego pulsu i niskiego ciśnienia krwi, skurczów mięśni, nudności oraz bólu głowy.

W ciągu trzynastu dni 41 mieszkańców Bourke zmarło z wyczerpania cieplnego. Zaskakująco, tylko dwoje niemowląt poniżej jednego roku życia uległo upałowi. Zmarło trzydziestu dorosłych powyżej 50 lat, a pozostałych dziewięciu miało od 30 do 45 lat. Stosunek mężczyzn do kobiet wynosił niemal sześć do jednego (35 do 6). Bourke straciło 1,6% populacji liczącej 3000 osób. W całej NSW odnotowano 125 zgonów, z czego małe Bourke odpowiadało za 41 ofiar.

Mężczyźni musieli pracować, by przeżyć, więc ryzykowali i mimo upałów szli do swoich zajęć. Gdy zaczęły napływać rozproszone raporty o zgonach związanych z upałem z obszaru około 100 km wokół miasta, wyłaniała się mozaika znajomych nazwisk i twarzy, a skala ludzkiej tragedii stawała się przerażająco realna.

Klatka meteorologiczna (klatka Stevensona) (fot. archiwum Australijskiego Instytutu Meteorologii)

Ofiary pochodziły ze wszystkich warstw społecznych — D.C. McDougall, zarządca nowej Farmy Artezyjskiej w Pera Bore, oraz woźnica dyliżansu George Moon byli wśród pierwszych zmarłych. 17 stycznia zginął G. Thomson, przewodniczący Rady Ziemskiej Bourke, w drodze do Wilcannii. 19 stycznia — Annie Carter, młoda mężatka, która zmarła w Coolabah.

20 stycznia poddała się piekielnemu żarowi znana lokalnie pani Sproule, a następnie 70-letni robotnik George Holt. Matthew Harvey zmarł w bryczce, którą wiozła go z Yanda Station po pomoc medyczną. Instalator płotów „Canadian Jack” został znaleziony martwy w buszu w pobliżu Yantabulli.

R. Rheuben, klasyfikator wełny, zasłabł i zmarł w Boorara, koło Hungerford. Na ulicach Bourke Kenneth Stewart upadł i nigdy nie odzyskał przytomności. Pewien mężczyzna, który zorganizował przewiezienie ciała teściowej do Mudgee wagonem kolejowym, zasłabł i zmarł po zalutowaniu trumny. Ten sam wagon zabrał go potem w jego własnej trumnie. Na północy, w hotelu Yantabulla, zmarł mężczyzna nazwiskiem Smith, podobnie jak pielęgniarka mieszkająca w hotelu Carriers Arms w Barringun. Na południe, w pobliżu Tilpy, udar cieplny zabił nieznanego mężczyznę przy Studni Jakuba.

Jedno z najsmutniejszych doniesień dotyczyło Henry’ego Hoffehla i Johna Chalmersa, którzy podróżowali razem ku Bourke sulką, gdy koń rozbił pojazd o drzewo. Chalmers przywiązał konia do drzewa i ruszył w busz w poszukiwaniu wody. Późnym wieczorem policjantl Aston z Enngonii i czarnoskóry tropiciel wyruszyli do hotelu Mungunyah, by szukać śladów Chalmersa.

Znaleźli Hoffehla, który przyprowadził wóz, by odwieźć uszkodzoną sulkę do hotelu. Zbliżając się, Hoffehl powiedział, że wysiądzie i położy się pod drzewem, bo uważa, że będzie tam chłodniej niż w domu. Później kpolicjanta wezwano z wiadomością, że Hoffehl umiera. Epickie poszukiwania zakończyły się, gdy natrafiono na ślady bosego mężczyzny; podążano za nimi przez około dziewięć mil trudnego terenu i odkryto nagie ciało Chalmersa. Nie żył od około dwudziestu czterech godzin.

August Erikson, 45-letni szwedzki cieśla, zasłabł i zmarł w drodze do Wolkary, gdzie szukał pracy. Karczmarz z hotelu Beemery zgłosił, że pogromca koni James Fitzpatrick nagle zmarł w obozie 300 jardów od hotelu.

O godzinie 17 od południowego zachodu nadciągnęła silna burza pyłowa i deszcz spadł w czterech „punktach” a o 21:50 w depeszy z Bourke napisano:
„Teraz deszcz pada równomiernie. Wszyscy jesteśmy na zewnątrz, nikt nie chce być w środku; rozkoszujemy się deszczem, jesteśmy przemoczeni do suchej nitki. Temperatura spadła do 75°F. Wdzięczność ludzi nie zna granic!”

Opracował Marek Weiss
na podstawie artykułu dr. Paula Roeopublikowanego w The Western Herald

Przypis. Naczelnik poczty zaczął skrupulatnie rejestrować dzienne temperatury w Bourke 25 kwietnia roku 1871, rok po połączeniu urzędów pocztowych i telegraficznych. Prawdopodobnie termometry w Bourke znajdowały się w ażurowej obudowie Glaishera bądź innym typie osłony termometrycznej. Zgodnie z literaturą naukową takie instalacje mogły powodować zawyżenie letnich odczytów nawet o 1°C, co skłoniło niektórych meteorologów do kwestionowania części pomiarów. Bourke wciąż może poszczycić się rekordem najwyższej temperatury w stanie Nowej Południowej Walii — 51,7℃, zarejestrowanej 3 stycznia 1909 roku, zmierzonej w nowej klatce Stevensona zainstalowanej w sierpniu 1908 roku.