Lifestyle, Polska

Gorzów pamięta o swoich Tatarach. 80 lat później

Tu historia nie leży wyłącznie w archiwach. Ma nazwiska, rodzinne fotografie, zapach chleba, pamięć o utraconych Kresach i opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. W Gorzowie Wielkopolskim spotkali się ci, którzy tę pamięć przechowują, badają i próbują ocalić ją dla przyszłości. Okazją było 80-lecie osadnictwa tatarskiego na Ziemiach Zachodnich i Północnych Polski.

Występ tatarskiego zespołu taneczno-wokalnego „Buńczuk” z Białegostoku Fot. Leszek Wątróbski

Gdyby spojrzeć na dzisiejszy Gorzów tylko oczami przechodnia, trudno byłoby dostrzec ślady świata, który zaczął się tutaj tworzyć osiem dekad temu. A jednak wystarczy przypomnieć nazwę „Górki Tatarskie”, by współczesne miasto odsłoniło fragment swojej dawnej historii.

To właśnie tam, w rejonie dzisiejszych ulic Warszawskiej, Podmiejskiej i Pomorskiej, po 1945 roku osiedlali się Tatarzy przybyli z dawnych Kresów. Nowe miejsce miało coś przypominać z tego, co pozostawili za sobą – ukształtowanie terenu kojarzyło się z okolicami Nowogródka. Po osiemdziesięciu latach Gorzów ponownie stał się miejscem spotkania polskich Tatarów.

Powrót do historii

Ogólnopolska konferencja naukowa „Tatarzy – tożsamościowy polski orient na ziemiach zachodnich i północnych” odbyła się w Miejskim Centrum Kultury w Gorzowie Wielkopolskim. Nie była jednak tylko naukowym spotkaniem specjalistów. Była przede wszystkim powrotem do pamięci.

Sala obrad w Miejskim Centrum Kultury w Gorzowie Wielkopolskim Fot. Leszek Wątróbski

Jej głównym organizatorem była Akademia im. Jakuba z Paradyża, a bezpośrednio w przygotowanie przedsięwzięcia zaangażowało się Akademickie Centrum Badań Euroregionalnych. Projekt realizowany jest dzięki grantowi Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach programu „Nauka dla Społeczeństwa”. W organizację i dokumentowanie historii Tatarów od lat angażują się także Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Zbigniewa Herberta oraz osoby, dla których tatarska historia Gorzowa nie jest tylko tematem naukowych badań.

Jedną z nich jest prof. Beata Orłowska, która wspólnie z prof. Piotrem Krzyżanowskim od lat bada obecność Tatarów na północy i zachodzie Polski.

– Gorzów jest ponownie miejscem spotkania polskich Tatarów – mówiła, przypominając, że właśnie tutaj po wojnie znalazły się rodziny z Nowogródczyzny.

Rektor Akademii, prof. Elżbieta Skorupska-Raczyńska, nie kryła satysfakcji, że to właśnie gorzowska uczelnia stała się gospodarzem przedsięwzięcia. – Cieszę się, że to nasza Akademia jest głównym organizatorem tej konferencji. Jeszcze bardziej cieszę się tym, że mamy tak zacnych współorganizatorów – podkreślała.

Elżbieta Włodarczyk (z prawej) oraz Lilla Świerblewska (z lewej) oraz Jan Kaczanowski, z-ca przewodniczącego Rady Miasta Gorzowa chwilę po wręczeniu im honorowej odznaki miasta Gorzowa Wielkopolskiego Fot. Leszek Wątróbski

Dla niej historia Tatarów wpisuje się w szerszą opowieść o powojennych losach zachodniej Polski. Sama pochodzi z rodziny osadników z Lubelszczyzny. Jak mówiła, różnorodność, która po wojnie pojawiła się na tych ziemiach, jest wartością, której nie wolno utracić. – To jest wielki skarb i wielkie dobrodziejstwo, które na tę ziemię spłynęło – powiedziała.

– Nie jesteśmy tylko spadkobiercami historii, jesteśmy również jej kolejnym rozdziałem – mówił w Gorzowie prof. Adas Jakubauskas, przedstawiciel społeczności Tatarów litewskich. Jubileusz 80-lecia osadnictwa tatarskiego na Ziemiach Zachodnich stał się okazją nie tylko do przypomnienia historii, ale przede wszystkim do spotkania ludzi, którzy tę historię przez lata dokumentowali, badali i przechowywali w rodzinnej pamięci. Ludzie, którzy przywieźli ze sobą pamięć.

Po wojnie wraz z tatarskimi rodzinami przyjechało do Gorzowa coś więcej niż tylko bagaże i dokumenty. Przyjechały nazwiska, rodzinne historie, religia, język modlitwy, kuchnia, obyczaje i pamięć o miejscach, których często nie można było już odwiedzić.

Gdy nauka spotyka się z rodzinną pamięcią

W Gorzowie historia była obecna nie tylko w referatach. Przychodziła wraz z ludźmi.
Jedną z najbardziej poruszających postaci spotkania była Elżbieta Włodarczyk, uhonorowana Odznaką Honorową Miasta Gorzowa Wielkopolskiego oraz Lilla Świerblewska za działalność na rzecz zachowania pamięci o miejscowych Tatarach.

Dla Elżbiety Włodarczyk tatarska historia nie zaczęła się w książkach. Zaczęła się w domu. – Od dziecka w moim domu rodzinnym słyszałam o dwóch wartościach: o szacunku do chleba i o szacunku do pamięci – mówiła. Dlatego, jak podkreślała, uznała, że ma obowiązek zrobić wszystko, aby ta pamięć nie zginęła. – Bo miasto bez pamięci to jak dom bez fundamentów – powiedziała.

Jej działalność jest częścią większej historii społecznego zaangażowania w ocalanie tatarskiego dziedzictwa. Wraz z siostrą Lilią Świerblewską organizowała obozy dla młodzieży tatarskiej z Polski, Białorusi i Krymu. Młodzi ludzie odwiedzali Górki Tatarskie, bibliotekę, spotykali się z mieszkańcami Gorzowa i osobami tatarskiego pochodzenia.

Włodarczyk przez lata uczestniczyła również w konferencjach poświęconych Tatarom na ziemiach zachodnich i północnych. Odbierając miejskie wyróżnienie, podkreślała, że nie traktuje go wyłącznie jako osobistego sukcesu. -To wyróżnienie – mówiła – należy się także całej gorzowskiej społeczności tatarskiej, tym, którzy odeszli, i tym, którzy wciąż starają się zachować tradycję.

Archiwa, fotografie i ludzkie losy

Konferencja była również podsumowaniem kilkuletnich badań prowadzonych przez prof. Beatę Orłowską i prof. Piotra Krzyżanowskiego. Badacze docierali do archiwów, rodzinnych zbiorów, fotografii i dokumentów. Wiele historii udało się wydobyć z zapomnienia. Pojawiły się nowe biografie, niepublikowane fotografie i dokumenty przechowywane m.in. w archiwach Zielonej Góry i Wrocławia.

Za każdym dokumentem stoi jednak człowiek

Za jednym ze śladów archiwalnych kryje się historia Antoniego Olechnowicza i jego żony Elmiry Skoryckich – małżeństwa, którego dramatyczne losy związane były także z powojennymi represjami władz komunistycznych. W badaniach określani są jako „Tatarzy Niezłomni”.

Piotr Krzyżanowski podkreślał, że bez zaangażowania osób takich jak Elżbieta Włodarczyk czy Aleksander Miśkiewicz wiele inicjatyw mogłoby nigdy nie dojść do skutku.

Planowane rezultaty projektu to nie tylko publikacja. Powstały także filmy i wystawa, która może być prezentowana w różnych miejscach. Ważnym elementem jest również cyfryzacja rodzinnych fotografii i wspomnień. Bo fotografia, która przez dziesięciolecia leżała w rodzinnej szufladzie, po zeskanowaniu może stać się częścią wspólnej historii.

Pamięć, która ma głos

Była jednak chwila podczas gorzowskiego spotkania, kiedy historia przestała być wyłącznie opowieścią. Zabrzmiała muzyka. Uczestnicy konferencji mogli obejrzeć występ tatarskiego zespołu taneczno-wokalnego „Buńczuk” z Białegostoku. Jego obecność nadała uroczystości szczególny charakter. Tradycja, o której wcześniej mówili naukowcy, historycy i świadkowie, pojawiła się nagle w żywej formie – w muzyce, śpiewie i artystycznym przekazie.

„Buńczuk” stał się swoistym pomostem pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Bo o kulturze można mówić przez wiele godzin, ale czasem jeden występ potrafi pokazać więcej niż kolejny referat.

Wśród uczestników byli przedstawiciele środowisk tatarskich, naukowcy, działacze społeczni i goście z Polski oraz Litwy. Obecni byli m.in. przewodniczący Rady Centralnej Związku Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej Jan Adamowicz, prof. Selim Chazbijewicz, dr Artur Konopacki, prof. Adas Jakubauskas, Róża Chazbijewicz oraz przedstawiciele środowisk związanych z gorzowską społecznością tatarską.

Od pierwszej konferencji minęło 40 lat

Prof. Selim Chazbijewicz przypomniał, że spotkanie w Gorzowie ma jeszcze jedną symboliczną rocznicę. Pierwsza konferencja poświęcona Tatarom odbyła się tutaj w 1986 roku. W jej organizację zaangażowana była m.in. nieżyjąca już Róża Aleksandrowicz, Gorzowianka, która prowadziła niewielką kawiarnię będącą miejscem spotkań uczestników. Od tamtego czasu zmieniło się wiele.

Zmniejszyła się liczebność tradycyjnych skupisk tatarskich. Dawne społeczności w Gorzowie, Szczecinie, Koszalinie, Gdańsku czy Elblągu coraz bardziej się rozpraszają. – Przetrwamy dzięki artykułom naukowym, wspomnieniom, dzięki relacjom i dzięki naszym przyjaciołom, którzy nie są Tatarami, ale którzy dążą do tego, żeby utrwalić historię Tatarów – mówił Selim Chazbijewicz. W jego słowach nie było patosu. Była świadomość czasu. Małe społeczności mogą zniknąć jako zwarte grupy, ale ich pamięć może przetrwać. Pod warunkiem że ktoś zechce ją zapisać.

Gorzów – miejsce pamięci

Dlatego konferencja nie była jedynie podsumowaniem minionych 80 lat. Była pytaniem o kolejne dziesięciolecia. Wśród tematów znalazły się m.in. przemiany społeczne i wielokulturowość ziem zachodnich po 1945 roku, stan badań nad społecznością tatarską, budowanie dziedzictwa kulturowego, piśmiennictwo tatarskie, działalność muzułmańskich gmin wyznaniowych, pamięć literacka, rodzinne korzenie, dokumenty archiwalne oraz obraz Tatarów w zasobach Archiwum Państwowego w Szczecinie.

W centrum pozostawał jednak człowiek, który przyjechał tu po wojnie. Ten, który próbował odtworzyć życie utraconej wspólnoty. Ten, który przechował fotografię. I ten, który dzisiaj o tej historii opowiada.

Gorzów nie jest już dla większości młodych Tatarów tym samym miejscem, którym był dla ich dziadków. Ale właśnie dlatego trzeba o nim mówić.

Bo pamięć ma swoje miejsca

Ma Górki Tatarskie. Ma rodzinne nazwiska. Ma stare fotografie. Ma cmentarze i meczety. Ma smak chleba, o którym mówiła Elżbieta Włodarczyk. I ma muzykę „Buńczuka”, która podczas gorzowskiej konferencji przypomniała, że kultura nie jest tylko tym, co pozostało po przodkach. Jest także tym, co żyje dzisiaj. A może właśnie w tym tkwi największa wartość jubileuszu. Nie w samej liczbie osiemdziesięciu lat, lecz w świadomości, że historia nadal się pisze. Tatarzy nie śa tylko spadkobiercami historii, ale również jej kolejnym rozdziałem. I trudno o lepsze podsumowanie spotkania, na którym przeszłość spotkała się z teraźniejszością.

Leszek Wątróbski