Inwestycja, zrealizowana w ekstremalnych warunkach terenowych i pogodowych, przez długie lata była tematem wielu sporów, ale z powodzeniem służy turystom do dziś.

15 marca 2026 roku minie 90 lat od chwili, kiedy na szczyt Kasprowego Wierchu wjechał pierwszy wagonik kolejki linowej. Była to wówczas trzecia najdłuższa kolej linowa na świecie, a jej budowę, ukończoną w rekordowym czasie 227 dni, uznaje się za jedno z największych wyzwań inżynieryjnych II Rzeczypospolitej.
Powstanie kolejki na Kasprowy Wierch zawdzięcza się przede wszystkim determinacji ówczesnego wiceministra komunikacji Aleksandra Bobkowskiego, który był nie tylko urzędnikiem, ale i działaczem sportowym. To dzięki jego zabiegom w Zakopanem odbyły się narciarskie mistrzostwa świata w 1929 i 1939 roku. Był też zapalonym narciarzem, a Kasprowy Wierch był jego ulubionym miejscem zjazdów. Wspominano, że potrafił zjechać z Kasprowego do Kuźnic ( i wdrapać się na szczyt) nawet dwa razy w ciągu dnia.
Idea przybliżenia turystom wysokich Tatr dzięki ówczesnym możliwościom technologicznym spotkała się jednak z mieszanymi opiniami. Inicjatywę krytykowali obrońcy przyrody, a także ponad sto różnych towarzystw, instytucji i organizacji społecznych, m.in. bardzo znane wówczas Polskie Towarzystwo Tatrzańskie. Argumentowano, że inwestycja spowoduje nieodwracalne szkody w wysokogórskim ekosystemie. Już po wybudowaniu kolejki i oddaniu jej do użytku, na znak protestu do dymisji podali się wszyscy członkowie Wydziału Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Choć protesty trwały prze wiele miesięcy przed rozpoczęciem budowy, Ministerstwo Komunikacji regulowało sprawy formalne i uzgodnienia z współwłaścicielami górskich gruntów.
Finansowanie przedsięwzięcia oparto na formule, którą dziś nazwalibyśmy partnerstwem publiczno-prywatnym. Ministerstwo powołało Towarzystwo Budowy i Eksploatacji Kolei Linowej Zakopane–Kasprowy Wierch, popularnie nazywane „Linkolkasprowy”, którego udziałowcami zostały PKP, Liga Popierania Turystyki, biuro podróży Orbis, Towarzystwo Krzewienia Narciarstwa oraz Stocznia Gdańska. Kolejka miała być inwestycją pożytku publicznego i służyć celom turystycznym, sportowym i transportowym. Budowę kolejki wsparło też społeczeństwo, przekazując na ogólnonarodowe zbiórki nie tylko pieniądze, ale także grunty i kosztowności.
Budowę rozpoczęto 1 sierpnia 1935 roku według projektu technicznego przygotowanego przez firmę Bleichert z Lipska we współpracy ze Stocznią Gdańską. Budynki stacyjne zaprojektowali architekci Anna i Aleksander Kodelscy. Rozpoczęto od drogi, bo o ile odcinek Kuźnic na Myślenickie Turnie prowadził istniejącym leśnym traktem, o tyle wyżej trzeba było wyrąbać las i drążyć w skałach wykorzystując materiały wybuchowe i maszyny używane w kamieniołomach. Jak na ówczesne możliwości, skala robót była ogromna, a prowadzenie budowy wysoko w górach, w terenie mrozów, wichur i lawin wymagało od robotników ogromnej odporności i alpejskich niekiedy umiejętności.
Najtrudniejszym zadaniem na tym etapie okazał się transport materiałów na górny odcinek drogi. Robiono to furmankami do Hali Gąsienicowej, a stamtąd przenoszono ręcznie. Ludzie tworzyli łańcuchy, podając sobie piasek, cement, drewno i liny z rąk do rąk. W końcowej fazie prac do pomocy sprowadzono cztery koniki huculskie, przyzwyczajone do pracy w trudnym, kamienistym terenie.
Równolegle wznoszono drewniane i stalowe podpory i maszty. Kiedy były gotowe, można było zamontować tymczasową kolejkę służącą do przewożenia materiałów na szczyt.
Prace prowadzono przez całą jesień i zimę, przy temperaturach sięgających minus 20 stopni, w szczytowym momencie na budowie pracowało około tysiąca osób z Podhala, Małopolski i bardziej odległych regionów, takich jak Wileńszczyzna czy Polesie. Aby móc prowadzić roboty murarskie na prawie dwutysięcznej wysokości, wzniesiono nad powstającą stacją górną specjalną drewnianą osłonę ogrzewaną wewnątrz, co pozwalało prowadzić prace murarskie mimo ostrej zimy. Robotnicy mieszkali w barakach na szczycie, schodząc do Zakopanego często tylko raz na dwa tygodnie. Budowa nie obyła się bez tragicznych wypadków: dwóch pracowników zginęło, gdy wbrew zakazom przeciążony wagonik kolejki roboczej urwał się i spadł kilka metrów w dół.
Trasa kolejki została podzielona na dwa odcinki: Kuźnice (1032 m n.p.m.) – Myślenickie Turnie (1360 m n.p.m.) o długości 1974 metrów i różnicy poziomów 328 metrów oraz Myślenickie Turnie – Kasprowy Wierch (1965 m n.p.m.) o długości 2208 metrów i różnicy poziomów 605 metrów. Liny nośne o średnicy 45 i 48 mm, ważące około 30 ton każda, rozpięto na sześciu kratowych masztach posadowionych na solidnych betonowych fundamentach. W stacji pośredniej zainstalowano napędy elektryczne i własną elektrownię na wypadek awarii zasilania. Było to wówczas bardzo nowatorskim rozwiązaniem.
Mimo tak wielu wyzwań, udało się utrzymać harmonogram i 26 lutego 1936 roku ruszył pierwszy kurs z Kuźnic na Myślenickie Turnie, a 15 marca tego samego roku pierwszy wagon dotarł na szczyt Kasprowego Wierchu. Już w pierwszym roku eksploatacji kolej przewiozła około 165 tysięcy pasażerów, a koszt budowy, wynoszący ponad 3,5 mln przedwojennych złotych, zwrócił się z przychodów do 1939 roku.
Kolejka od początku była nie tylko przedsięwzięciem technicznym, ale także estetycznym . Zaprojektowane przez Kodelskich budynki stacyjne i wybudowane dwa lata później Obserwatorium Meteorologiczne, wykończone granitem do dziś przedstawiane są jako przykład udanej górskiej architektury użytkowej.
Po wojnie Kasprowy Wierch przez dziesięciolecia pozostawał jednym z najważniejszych miejsc treningowych polskich alpejczyków, a kolej, modernizowana i dostosowywana do nowych wymogów bezpieczeństwa, wciąż woziła turystów i narciarzy. W 2013 roku całe Polskie Koleje Linowe, razem z kolejką na Kasprowy zostały sprywatyzowane i sprzedane spółce Polskie Koleje Górskie, transakcja ta wywołała duże kontrowersje, a jej przebieg do dziś bada prokuratur. W kwietniu 2019 roku większościowy pakiet akcji PKL (99,77 proc.) odkupił Polski Fundusz Rozwoju, co politycy określali jako „powrót kolejki w polskie ręce”.
W sezonie kolejka na Kasprowy kursuje co 10 minut, kiedy ruch jest mniejszy, co pół godziny. Niezmiennie jest oblegana, bywa, że żeby się do niej dostać, trzeba stać w kolejce nawet 4 godziny. Kurs na Kasprowy trwa ok. 15 minut.
Jolanta Pawnik
Źródło: DlaPolonii




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












