W historii polskiej nauki i eksploracji są postacie, które zdają się wyjęte z kart romantycznej powieści przygodowej, a jednak pozostawiły po sobie trwały, materialny ślad. Jedną z nich był Ludwik Młokosiewicz – człowiek, który z przymusowego żołnierza carskiej armii stał się jednym z najwybitniejszych badaczy przyrody.

Kaukazu, a surowy wojskowy garnizon potrafił przemienić w botaniczny raj. Choć jego rodzinny dom w podwarszawskim Omięcinie dawno przestał istnieć, pamięć o nim wciąż żyje w Gruzji – w cieniu gór, które pokochał wbrew historii i polityce.
O tej niezwykłej postaci opowiadał mi Valeri Oghiashvili, gruziński opiekun arboretum (dendrarium) w Lagodechi. – Znajdujemy się dziś na ulicy Ludwika Młokosiewicza. To właśnie tutaj znajdowała się jego posiadłość. Dom nie przetrwał do naszych czasów, ale stał dokładnie na tym terenie – mówił, wskazując miejsce, które do dziś zachowało zielony charakter.

Ludwik Młokosiewicz urodził się w 1831 roku w Omięcinie, ówczesnym przedmieściu Warszawy. Jego ojciec, Franciszek Młokosiewicz, był zasłużonym oficerem armii napoleońskiej, a później generałem Królestwa Polskiego. Zgodnie z wolą ojca młody Ludwik trafił do korpusu kadetów w Brześciu. Wojskowa kariera nie była jednak jego marzeniem. Po śmierci ojca w 1845 roku przerwał naukę i wrócił do Warszawy, gdzie pobierał edukację prywatną.
Sytuacja polityczna i zaangażowanie w środowiska nieprzychylne caratowi sprawiły jednak, że jego los ponownie splotły się z wojskiem. W 1851 roku, jako dwudziestoletni podporucznik pułku grenadierów, po raz pierwszy trafił na Kaukaz. Brał udział w wojnie prowadzonej przez Rosję przeciwko imamowi Szamilowi, przywódcy Czeczenii i Dagestanu. Choć był żołnierzem, jego prawdziwą pasją od początku była przyroda.
W 1861 roku wystąpił z armii i całkowicie poświęcił się badaniom flory i fauny Kaukazu. Przez kolejne lata pracował jako leśniczy w powiecie sygnachskim, a głównym terenem jego działalności stało się Lagodechi. Odkrył tam wiele gatunków endemicznych, niespotykanych nigdzie indziej na świecie. W celach naukowych podróżował również po Azerbejdżanie, Persji (dzisiejszym Iranie), a nawet po terenach dzisiejszego Pakistanu.
Jego karierę przerwały wydarzenia polityczne. W 1863 roku, po powrocie z Persji, został niesłusznie oskarżony o podżeganie do powstania wśród góralskich ludów Kaukazu. Mimo że w czasie zamieszek nie było go na miejscu, aresztowano go i zesłano na siedem lat do Woroneża. To właśnie tam poznał swoją przyszłą żonę, Marię Frołowną Kryłową.
Po amnestii carskiej w 1867 roku pozwolono mu opuścić zesłanie, choć początkowo zabroniono powrotu na Kaukaz. Dopiero dzięki staraniom matki, Anny z Janikowskich, uzyskał zgodę na wyjazd do Gruzji. Wrócił tam już jako mąż i ojciec. Miał jedenaścioro własnych dzieci, lecz jego rodzina powiększyła się jeszcze o jedno – osieroconego chłopca imieniem Ibrahim, którego rodzice zginęli w górach.
Przybrany syn poszedł w ślady Młokosiewicza i również został leśniczym. Do dziś jedna z polan w okolicznych górach nosi nazwę „Polany Ibrahima”.
Największym dziełem życia Młokosiewicza stało się dendrarium w Lagodechi. Uzyskawszy zgodę władz wojskowych, założył przy garnizonie park ozdobny, sprowadzając m.in. sekwoje, magnolie, cyprysy i rzadkie odmiany brzóz. Nie był jednak kolekcjonerem zamkniętym na innych – chętnie rozdawał sadzonki miejscowej ludności, dając początek licznym sadom i ogrodom w regionie. W szczytowym okresie w jego dendrarium rosły setki gatunków drzew.
* * *
W oczach współczesnych uchodził za postać ekscentryczną. Chodził boso po śniegu, kąpał się w lodowatych rzekach i leczył w domu ranne zwierzęta. Jednocześnie był niezwykle pracowitym naukowcem – opublikował około 50 prac przyrodniczych i opisał blisko 30 nowych gatunków roślin i zwierząt. Jego nazwisko noszą m.in. cietrzew kaukaski oraz słynna jasnożółta piwonia Młokosiewicza. Dzięki jego staraniom car Mikołaj II ustanowił w Lagodechi pierwszy na terenie Imperium Rosyjskiego obszar chroniony.

Ludwik Młokosiewicz zmarł w 1909 roku podczas jednej ze swoich wypraw i spoczywa w Dagestanie. Jego imię nosi dziś park narodowy w Gruzji, a dendrarium w Lagodechi – dzięki współczesnym projektom rewitalizacyjnym – odzyskuje dawny blask. Odnowiono aleje, zabezpieczono najcenniejsze drzewa i ustawiono tablice informacyjne w kilku językach.
Młokosiewicz był kimś więcej niż botanikiem. Był architektem krajobrazu, wizjonerem i mostem łączącym kultury. Spacerując dziś alejami arboretum w Lagodechi, wciąż można podziwiać drzewa zasadzone jego ręką – żywy pomnik człowieka, który w cieniu Kaukazu stworzył dzieło trwalsze niż polityczne imperia.
Nekrolog* Ludwika Młokosiewicza (przetłumaczony z języka rosyjskiego pisanego jeszcze w ortografii przedrewolucyjnej)
22 lipca 1909 r. w Dagestanie, na brzegu rzeki Dżurmutora, podczas ekspedycji zmarł w sędziwym wieku Ludwik syn Franciszka Młokosiewicz, niestrudzony badacz fauny i flory wschodniego Zakaukazia i częściowo pogranicza Persji. Nasza nauka od dawna zawdzięcza mu długi szereg interesujących znalezisk, które znacząco rozszerzyły naszą wiedzę o faunie Zakaukazia, a zwłaszcza wschodniej części guberni tyfliskiej, sąsiadującej z nią guberni elżbietpolskiej oraz południowego Dagestanu. Przez długi czas zmarły służył jako leśniczy w miejscowości Lagodechi, w powiecie sygnachskim guberni tyfliskiej; stamtąd, z młodzieńczym zapałem aż do późnej starości, podejmował swoje bliższe lub dalsze wyprawy. Osiadłszy na Kaukazie natychmiast po jego spacyfikowaniu, L. F. Mlokosiewicz stał się jednym z głównych pionierów w dziedzinie badania kaukaskiej przyrody. Przypadły mu w udziale tak wybitne odkrycia, jak noszący jego imię cietrzew kaukaski (Tetrao s. Lyrurus mlokosiewiczi Tacz.). Dzięki swoim obfitym zbiorom owadów niejednokrotnie dostarczał materiałów do prac Wielkiego Księcia Mikołaja Michajłowicza, Radoszkowskiego, Porczyńskiego, Shoduira [Chaudoir], Christopha, piszącego te słowa i innych.
A. Siemionow-Tian-Szanski (S.-Petersburg).
*Autorem nekrologu jest Andriej Siemionow-Tian-Szanski, słynny rosyjski entomolog




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












