Ela Chylewska

Małgosię Felicką poznałam dwa lata temu w Krakowie na warsztatach „Kraków się pisze. Zwiedzanie i pisanie”, organizowanych przez Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, oddział Kraków. Wymieniłyśmy się tomikami, wysłuchałyśmy nowo napisanych wierszy i tak to się zaczęło. Poetka wydała cztery książki poetyckie Przenośnie (2019), Przełamując ciszę (2023), Zanim zniknie cień (2024), Elegia kaszubska z protagonistą i kilkoma drugoplanowymi postaciami (2025) oraz zbiór opowiadań Wieloświaty (2019).
Najnowszy tomik Czesanie czasu Małgorzata Felicka zadedykowała Szczęśliwcom, dla których czas to nie pieniądz i tym, którzy pragną do nich dołączyć. Autorka przed lustrem czytelnika „codziennie czesze” nowy wiersz wierząc, że „zadziwi mnie”. Zadziwi nas.
Wiemy, że czas jest nieubłagalny. U Małgosi „knebluje usta/ściska jakby chciał udusić/okłada złymi wieściami”. Innym razem jest „jak/miękka piłka”, która z wiekiem twardnieje i staje się „ciężka jak głaz”. Czasami wystarczy, że jest ktoś kto „rozmiękcza ją codziennie”. Czas płynie mówimy. Poetka uzmysławia nam ze to my płyniemy „przez czas” „nieklasyczną żabką/czasem crawlem”. Jak potrafimy, każdy swoim własnym stylem. Czy na koniec „będą brawa”? Zanim to nastąpi Małgosię otacza „melancholia”. Nie ma w niej strachu, gdy stwierdza:
„…nie zdążę
postawić stopy w Amazonii
odkryć pochodzenia orchidei…
wytyczyć trajektorii Oriona
rozkoszować się klasyczna greką
ani zobaczyć
ciebie
brzdącu
gdy zakochasz się po raz pierwszy”.
Dla poetki „kolej rzeczy” jest oczywista. W „obronie czasu” pisze o tym jak ciągle narzekamy na brak czasu, „a on przecież bez grzechu/nawet nie wie, że ma miarę”.

Następnie proponuje:
„…poczytamy wiersze
takie ponadczasowe
co potem? – czas pokaże
pospiech w tej sprawie
byłby nie na czasie”
Są jeszcze „chwile”, które „stoją w kolejce/do teraźniejszości” i „kupują dla siebie czas”. One są najważniejsze i towarzyszące im uczucia. Jak „miłość”. Dla niej „ściany/są przezroczyste i miękkie jak wata”. Jest jeszcze przyjaźń. Na nią i na miłość nigdy nie jest za „późno”
„nie nabywa się przyjaciół
w późniejszym wieku
mam nowych ciekawych
tak ci się tylko wydaje
nie wydaje mi się”
Poetka układa chwile jak włosy. W tytułowym wierszu „czesanie czasu” przechodzimy przez wszystkie fryzury życia, „loki jeżyk przedziałek”, „z włosem albo pod włos”, „tapirowanie”, kołtuny, do momentu, gdy „zostanie łyse kolano/i na dnie szuflady/przyjdzie pogrzebać grzebień”.
Małgorzata Felicka uprzytamnia nam starą prawdę. Tak, to my jesteśmy fryzjerami własnego losu. Codziennie czeszemy życie, podejmujemy decyzje, które układają naszą codzienność, darują nam czas. Dzielimy go z innymi (byle nie na czworo). Ale bądźmy też hojni dla siebie. Nie odkładajmy grzebienia na dno szuflady. Nawet gdy czasu „coraz mniej do czesania”.
Ela Chylewska




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












