Historia, Lifestyle, Polska

Potop szwedzki. 370 lat później

Wojna Polski ze Szwecją w 1655 r. wybuchła, ponieważ jedno z państw miało silną armię i kłopoty finansowe, a drugie dysponowało cennymi ziemiami i w latach poprzedzających konflikt okazało dużą słabość. To nie był efekt sporu dynastycznego w łonie rodu Wazów, przynajmniej nie w pierwszej, ani nawet w drugiej kolejności. Chodziło o panowanie nad Bałtykiem, kontrolę tamtejszego handlu, zaradzenie problemem gospodarczym Szwecji, której wojsko – najpotężniejsze w Europie – było tyleż skuteczne, co kosztowne. Zbudowała je na potrzeby wojny trzydziestoletniej (1618-1648), a w latach 50. XVII w. musiała znaleźć mu nowe zajęcie.

Rekonstrukcja szturmu na zamek w Tykocinie z czasu potopu szwedzkiego Fot. Anatol Chomicz/Forum

Rzeczpospolita z kolei kompletnie nie poradziła sobie z trwającym od 1648 r. powstaniem Chmielnickiego. Skoro więc poważnie zagrażali jej w boju Kozacy i Tatarzy, to jak miałaby oprzeć się armii szwedzkiej? Ponadto w momencie, gdy król Szwecji Gustaw Adolf zdecydował się na atak, trwała już wojna Rzeczpospolitej z Moskwą (od 1654 r.). Państwo carów także wyczuło, że na okazanej przez zachodnią sąsiadkę słabości, może dużo zyskać. Szwedzi byli zachęcani do wojny z Rzeczpospolitą również przez księcia Siedmiogrodu Jerzego Rakoczego, który oferował im pomoc militarną i późniejszy rozbiór pokonanego państwa. W 1655 r. sytuacja geopolityczna była dla Szwecji nad wyraz korzystna.

Po przekroczeniu przez Szwedów granic Rzeczpospolitej latem 1655 r., szybko okazało się, że w kraju nie ma powszechnej wiary w sens obrony. Pospolite ruszenie szlachty wielkopolskiej skapitulowało pod Ujściem bez walki. Litwa odstąpiła od Polski i poddała się królowi szwedzkiemu. Król Jan Kazimierz próbował organizować obronę ziem polskich, jednak po zdradzie Wielkopolan i Litwinów oraz w obliczu trwających walk z Kozakami oraz Moskwą na wschodzie, jego pole manewru było minimalne. Jesienią opuścił kraj i udał się za granicę – na Śląsk Opolski. Szwedzi parli na południe, padła Warszawa, potem Kraków, kapitulowały kolejne miasta. Przysięgę na wierność Gustawowi Adolfowi składali kolejni dygnitarze, którzy gotowi byli zaakceptować go jako nowego króla Polski. Z końcem października skapitulowali hetmani Małopolski. Kraj niemal w całości był w rękach Szwedów.

Rzeczpospolita nie zginęła pod falami „potopu” z dwóch powodów. Zmianie uległa sytuacja międzynarodowa oraz nastawienie Polaków i Litwinów do wojny obronnej. Możliwy upadek Rzeczpospolitej i wzrost potęgi Szwecji zaniepokoił inne dwory. Tatarzy stanęli po stronie Jana Kazimierza i ruszyli przeciw Kozakom. Moskwa zgodziła się na rozejm z Rzeczpospolitą i sama rozpoczęła wojnę ze Szwecją. Broniącemu się jeszcze ciągle Gdańskowi, kluczowi do kontroli Pomorza, z pomocą przybyli Holendrzy, niechętnie patrzący na dominację szwedzką nad Bałtykiem. Pomocy Rzeczpospolitej zgodził się udzielić również cesarz Ferdynand III. To wszystko wydarzyło się jeszcze w 1656 r. Rok później wojnę Szwecji wypowiedziała Dania, która również zawarła z Polską sojusz.

Tych korzystnych układów nie byłoby, gdyby nie wysiłek dyplomatyczny dworu Jana Kazimierza. Król jeszcze na przełomie 1655/1656 r. wrócił do kraju i na nowo zaczął organizować jego obronę. Na decyzji monarchy zaważyła postawa jego poddanych, którzy szczególnie po skutecznej obronie Jasnej Góry (grudzień 1655 r.) coraz chętniej stawali do walki ze Szwedami. Hetmani koronni zawiązali konfederację tyszowiecką, przysięgając na nowo wierność Janowi Kazimierzowi oraz decydując się na walkę z najeźdźcą. W kolejnych miesiącach coraz więcej szlachciców, którzy przeszli na stronę wroga, wracało pod sztandary Rzeczpospolitej – zarówno Polacy, jak i Litwini. Naprzeciw Szwedom wreszcie można było wystawić zjednoczoną armię – wierzącą w sens walki oraz posiadającą wiarę w zwycięstwo. Pierwsze sukcesy w boju przyszły niebawem.

O losach Rzeczpospolitej nie zadecydowała jednak jedna wielka bitwa, w której armia polsko-litewska pobiła Szwedów. W kolejnych latach dochodziło do wielu starć, które toczyły się ze zmiennym szczęściem. Szwecja nie była jednak w stanie długotrwale mierzyć się z Polakami i Litwinami wspieranymi przez siły cesarskie, holenderskie i tatarskie, jednocześnie mając w perspektywie konflikt z Rosją i Danią. Gustaw Adolf przelicytował i poniósł klęskę.

Wojna trwała do 1660 r. a sończył ją pokój zawarty 3 maja w Oliwie. Był to najbardziej wyniszczający konflikt w historii Polski aż do czasów II wojny światowej. W połączeniu z powstaniem Chmielnickiego oraz wojną moskiewską, która została wznowiona jeszcze w trakcie „potopu”, doprowadził on do zmiany pozycji Rzeczpospolitej, która w ostatnich dekadach XVII w. przestała być podmiotem, a stała się przedmiotem polityki międzynarodowej. Kraj popadł w ruinę gospodarczą. Liczba ludności zmniejszyła się o ok. 30-40 proc. a zrabowanych wtedy dóbr do dziś nie odzyskano.

Patryk Palka

 

Źródło: DlaPolonii