Australia i Polonia, Lifestyle

Śladami Polskiej Kultury w Gruzji – rozmowa z Markiem Pantułą

Najnowsza wyprawa do Gruzji, odbywająca się pod hasłem „Podróży w Humanizm”, stała się okazją do przypomnienia postaci, które trwale zapisały się w historii i nauce obu krajów. Mimo kapryśnej aury, ośmioosobowej grupie udało się dotrzeć do miejsc o szczególnym znaczeniu symbolicznym – od arboretum w Lagodekhi, gdzie czytano listy Ludwika Młokosiewicza, przez tbiliskie podwórka z performance’em poświęconym Matce Róży Czackiej, aż po gościnne progi gruzińskich domów na prowincji. W rozmowie z Leszkiem Wątróbskim Marek Pantuła przybliża kulisy tych niezwykłych spotkań, opowiada o upamiętnianiu Mieczysława Orłowicza i inżyniera Bolesława Statkowskiego oraz o dążeniu do odnajdywania humanizmu w drugim człowieku.

Uczestnicy kwietniowej wyprawy do Gruzji Fot. Leszek Wątróbski

– Wasz ostatni wyjazd do Gruzji? Czy wszystko przebiegło zgodnie z planem?

– Jestem bardzo zadowolony, to był udany wyjazd. Jeśli chodzi o realizację planów, to jedynie pogoda nam nieco przeszkodziła, ale na to nie mamy wpływu. Przez trzy dni niemal bez przerwy padało, co uniemożliwiło nam dotarcie do niektórych miejsc. Był to nasz kolejny wyjazd w ramach „Kultury na szlaku”.

– Co było główną ideą tej wyprawy?

– Moim nadrzędnym celem było oddanie hołdu kilku wybitnym postaciom z polskiej historii, kultury i nauki. Chciałem, aby ta pamięć była kultywowana na różnych płaszczyznach, nawet poprzez małe gesty. Całość odbywała się pod hasłem „Podróży w Humanizm”.

Marek Pantuła Fot. Leszek Wątróbski

– Jedną z kluczowych postaci był Ludwik Młokosiewicz. Jak udało się go upamiętnić?

– W Lagodekhi zrealizowaliśmy plan w całości. Odwiedziliśmy arboretum, czyli ogród botaniczny, który zwiedziliśmy z przewodnikiem. Najistotniejszym punktem była jednak wizyta przy grobie Młokosiewicza. Odczytaliśmy tam fragmenty jego listów do innego wybitnego przyrodnika, Antoniego Wagi. Te teksty pokazywały niezwykłą pasję i humanizm Młokosiewicza. Zapaliliśmy znicz i odczytaliśmy wiersz prof. Heleny Krasowskiej.

-Wspominałeś również o upamiętnieniu Matki Róży Czackiej. W jaki sposób to uczyniliście?

– Ponieważ obecny rok jest Rokiem Pamięci Elżbiety Róży Czackiej, bardzo mi na tym zależało. Mój przyjaciel, Jurek Jankowski, przygotował płaskorzeźbę z jej wizerunkiem, którą ofiarowałem Rarzdenowi Kerwaliszwili– choreografowi z teatralnego Tbilisi. Na podwórku, gdzie mieszka Rarzden, zorganizowaliśmy mały performance, podczas którego odczytałem myśli Matki Czackiej. Zaprezentowaliśmy również akwarelę Stasia Czerkiza nawiązującą do jej postaci.

Przy grobie Młokosiewicza zapaliliśmy znicze i odczytaliśmy wiersz prof. Heleny Krasowskiej Fot. Leszek Wątróbski

– Kolejnym bohaterem wyprawy był Mieczysław Orłowicz. Dlaczego akurat on?

– To postać niezwykle ważna – doktor prawa, urzędnik II RP, ale przede wszystkim autor około stu przewodników turystycznych, który kochał góry i przyrodę. Jurek Jankowski wykonał płaskorzeźbę Orłowicza, którą podarowałem naszemu kierowcy, Wagnerowi. To wspaniały człowiek z ogromną wiedzą historyczną, który był dla nas dostępny 24 godziny na dobę i pomógł nam dotrzeć do wielu istotnych miejsc.

Czy były postacie, których nie udało się w pełni uhonorować z powodu pogody?

– Tak. Na przykład Bolesław Statkowski, polski inżynier komunikacji, który zmodernizował Gruzińską Drogę Wojenną i budował pierwszą linię kolejową w Gruzji. Planowałem performance na Drodze Wojennej, ale z powodu ogromnych opadów śniegu trasa została zamknięta. Ostatecznie akwarelowy portret Statkowskiego autorstwa Stanisława Jaworka (Czerkiza) podarowałem prof. Helenie Krasowskiej do jej kolekcji.
Podobnie było z Janem Paradowskim, pisarzem i medalistą olimpijskim. Chciałem zorganizować wydarzenie pod 90-metrowym wodospadem w Kachetii, ale ulewy nam to uniemożliwiły. Postać Paradowskiego była dla nas szczególnie ważna, ponieważ uczestnikiem naszej wyprawy był członek jego rodziny, Andrzej Osiniak.

– Odwiedziliście także grób Dagny Przybyszewskiej?

– Tak, zapaliliśmy tam znicze i odczytaliśmy dwa utwory poety Mateusza Pieniążka z jego nowego tomu „Wiersze gruzińskie”. Jeden wiersz przeczytała dr Joanna Pawlik, a drugi Andrzej Osiniak.

– Wyprawa miała też bardzo osobiste akcenty, jak spotkanie z Keti Popkhadze.

– To była piękna niespodzianka. Keti Popkhadze jest mistrzynią gry na panduri, którą poznałem i gościłem w Polsce trzy lata temu. Zaprosiła całą naszą ósemkę do swojego rodzinnego domu na prowincji podczas świąt wielkanocnych. Mogliśmy poznać jej rodzinę, przyjaciółki i spędzić czas przy wspólnym stole. To było głębokie przeżycie, zwłaszcza że odwiedziliśmy też jej szkółkę muzyczną dla dzieci na głębokiej prowincji, gdzie ludzie żyją bardzo skromnie, ale są niezwykle otwarci i przyjaźni.

Przed szkołą muzyczną Keti Popkhadze – mistrzyni gry na panduri Fot. Leszek Wątróbski

– Podkreślasz rolę uczestników wyjazdu w kreowaniu atmosfery tej podróży.

– Jestem pod ogromnym wrażeniem osób, które ze mną pojechały – to ludzie nauki i kultury. Każdy wniósł swoją indywidualność i wiedzę, co skłaniało do głębokiej refleksji nad humanizmem. Mimo trudnych warunków świetnie się rozumieliśmy, nie było żadnych konfliktów. Profesor Helena Krasowska napisała mi później, że dzięki temu towarzystwu i profilowi wyjazdu lepiej zrozumiała siebie i innych.

– Jakie są Twoje dalsze plany w ramach idei „Podróży w Humanizm”?

– Chcę szukać tego, co łączy ludzi, a nie tego, co dzieli. Planuję wyjazd do Mołdawii i na Bukowinę rumuńską, a także do Bośni i Hercegowiny. Chciałbym dotrzeć do wioski Celinowac, gdzie mieszkają polskie rodziny, oraz do muzułmańskiej wioski Lukomir, położonej na wysokości 1400 metrów. Jeśli zaś chodzi o Gruzję, to kolejna wyprawa planowana jest na przełom września i października, ponieważ są już kolejni chętni na taką formę poznawania kultury i tradycji.

– Czego można Ci życzyć na przyszłość?

– Przede wszystkim tego, abyśmy mogli kontynuować te działania, bez względu na sytuację na świecie. Życzę sobie i nam wszystkim nieustannego dążenia do dobra, piękna i odnajdywania humanizmu w sobie i w drugim człowieku. Mam silną wolę, by to kontynuować, i cieszę się, że spotykam na swojej drodze tak wartościowych ludzi.

Rozmawiał: Leszek Wątróbski