Historia, Lifestyle, Polska

„Solidarność” – ewenement na skalę światową

Mija 45 lat od wydarzeń, które przeszły do historii jako Sierpień 1980. Postępująca wtedy fala pokojowych protestów polskiego społeczeństwa doprowadziła do utworzenia „Solidarności” – jednego z największych sukcesów w dziejach Polski.

Fot. Forum

Fala strajków, która latem 1980 r. ogarnęła Polskę, była skutkiem nagromadzenia napięć wzrastających w polskim społeczeństwie co najmniej od połowy lat 70. W tym czasie kryzys gospodarczy wywołany rządami ekipy Edwarda Gierka, stawał się coraz poważniejszy i coraz bardziej dotkliwy. Poziom życia przeciętnego Polaka pogarszał się z roku na rok, co w zestawieniu z wszechobecną propagandą sukcesu, wzmagało frustrację i rozczarowanie. W 1976 r. sytuacja finansów publicznych była krytyczna, a władze zarządziły drastyczną podwyżkę cen żywności. Doprowadziło to do fali strajków i protestów, brutalnie tłumionych przez służby mundurowe (Czerwiec 1976), co w dalszej perspektywie dało impuls do narodzin opozycji demokratycznej. W latach 1976-1979 powstały m.in. takie organizacje, jak Komitet Obrony Robotników (KOR), Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO), Studencki Komitet Solidarności (SKS), Towarzystwo Kursów Naukowych (TKN), Wolne Związki Zawodowe Górnego Śląska, WZZ Wybrzeża, a także Konfederacja Polski Niepodległej (KPN). Gdy w lipcu 1980 r. władze wprowadziły kolejne podwyżki cen żywności, spotkało się to ze zdecydowaną reakcją społeczeństwa, mającego wsparcie doświadczonych organizacji opozycyjnych.

W różnych regionach Polski wybuchały strajki, których celem było wywalczenie podwyżek płac. Gdy władze godziły się na podwyżki, strajki wygasały. Inaczej było jednak w Stoczni Gdańskiej. To właśnie tam 14 sierpnia wybuchł strajk, który zapoczątkował wydarzenia Sierpnia 1980 oraz dał początek „Solidarności”.

Początkowo strajkujący stoczniowcy zgłaszali skromne postulaty. Żądali przewrócenia do pracy zwolnionych wcześniej Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, podwyżki płac, dodatku drożyźnianego, gwarancji bezpieczeństwa dla osób biorących udział w strajku, a także budowy pomnika ofiar Grudnia 1970 r. 16 sierpnia dyrekcja stoczni przystała na te warunki. Komitet Strajkowy na czele z Lechem Wałęsą ogłosił więc koniec strajku, a protestujący zaczęli się rozchodzić. Wówczas bieg historii Polski, a pośrednio także Europy, zmieniła niewielka grupa kobiet. Alina Pienkowska i Anna Walentynowicz oraz działające niezależnie od nich Henryka Krzywonos, Magdalena Modzelewska i Ewa Ossowska, stanęły w bramach stoczni i zatrzymywały wychodzących pracowników. Przekonywały, że nie można poprzestać na zaspokojeniu doraźnych potrzeb jednego zakładu, a należy strajkować dalej w imieniu innych ludzi pracy w kraju – solidarnie. Za ich argumentacją przemawiał fakt, że 15 sierpnia do strajku przyłączył się szereg innych zakładów Trójmiasta, w tym komunikacja miejska, bez której cały region był sparaliżowany.

Brawurowa postawa kobiet przyniosła skutek. Większość robotników opuściła stocznię, jednak na miejscu pozostało ok. 1000 osób, które podtrzymały strajk i sprawiły, że w kolejnych dniach robotnicy zaczęli wracać, by kontynuować opór. W nocy z 16 na 17 sierpnia powołano Międzyzakładowy Komitet Strajkowy (MKS), w skład którego weszli przedstawiciele różnych strajkujących zakładów. Jego przewodniczącym został Lech Wałęsa. 17 sierpnia sformułowano słynne 21 postulatów, na czele których było 1. powołanie niezależnych, wolnych związków zawodowych, 2. zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym, 3. przestrzeganie przez władze prawa gwarantowanego Konstytucją PRL w zakresie wolności słowa, druku i publikacji.

Z perspektywy władz komunistycznych postulaty MKS-u były rewolucją. Godziły w podstawy systemu totalitarnego. Jednocześnie ze strajkującymi trzeba było negocjować, ponieważ liczba zakładów pracy przyłączających się do fali strajków sukcesywnie rosła. W kolejnych dniach powstawały nowe, lokalne MKS-y. Do końca miesiąca fala strajków znad bałtyckiego Wybrzeża rozlała się po całej Polsce. 23 sierpnia, gdy rozpoczęły się rozmowy między reprezentantami władz w Warszawie z gdańskim MKS-em, zakładów skupionych tylko wokół niego było już ponad 350. Kiedy stronom udało się osiągnąć porozumienie (31 sierpnia), liczba ta wzrosła do ponad 800, przy czym mowa wyłącznie o MKS-ie gdańskim.

„Porozumienia sierpniowe” podpisano ostatecznie 30 sierpnia (Szczecin), 31 sierpnia (Gdańsk) i 3 września (Jastrzębie-Zdrój). Największym przełomem była akceptacja przez władze wszystkich 21 postulatów MKS-u z Gdańska. Dzięki temu 17 września robotnicy z całej Polski powołali Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”, który w szczytowym okresie swojej aktywności – do wybuchu stanu wojennego (13 grudnia 1981), liczył ok. 10 mln członków. Jak stwierdził prof. Krzysztof Malicki na łamach „Wszystko co Najważniejsze”: „Każdy naród miał jakąś ważną i wielką bitwę, każdy naród w kanonie swych bohaterów miał jakiegoś poetę lub odkrywcę, ale żaden naród nie dokonał tego, co zrobiła „Solidarność” – żaden nie zmusił władzy do zarejestrowania niezależnego związku zawodowego w realiach państwa totalitarnego. I to wszystko przez fenomen oddolnej aktywności społecznej, opartej na wartościach moralnych, nie zaś na bazie walki z bronią w ręku. To udało się tylko Polakom i w dodatku na niewyobrażalną skalę, mowa bowiem o wielomilionowym ruchu. Myślę, że „Solidarność” jest ewenementem na skalę światową. Coś podobnego trudno znaleźć w dziejach innych narodów”.

Patryk Palka

 

Źródło: DlaPolonii