Lifestyle, Polska

Szczecin pod żaglami… Kiedy Odra staje się sceną

Są takie dni w Szczecinie, kiedy trudno przejść obojętnie obok Odry. W połowie sierpnia rzeka przestaje być tylko częścią miejskiego krajobrazu. Staje się główną ulicą miasta, wielką sceną, portem pełnym niezwykłych jednostek i miejscem spotkania ludzi, których na co dzień niewiele łączy. Wystarczy spojrzeć w stronę Wałów Chrobrego, Łasztowni i bulwarów, by zrozumieć, że właśnie zaczęły się Żagle 2026.

W dniach 14-16 sierpnia Szczecin żył swoim żeglarskim świętem Fot. Leszek Wątróbski

Od 14 do 16 sierpnia Szczecin po raz kolejny żył swoim wielkim żeglarskim świętem. To wydarzenie, które z roku na rok przyciąga setki tysięcy mieszkańców i turystów z Polski oraz zagranicy. Organizatorzy, po raz kolejny, postawili na połączenie tego, co w Szczecinie najważniejsze: morza, rzeki, żeglarskiej tradycji, muzyki, kultury i rodzinnej zabawy.

Miasto, które pamięta swoje żaglowce

Żagle nie są przypadkowym festynem. Szczecin od wieków żyje z wody i dzięki wodzie. Port, stocznie, żegluga i przemysł morski zapisały się głęboko w historii miasta. Dlatego wielkie żaglowce przy Wałach Chrobrego nie wyglądają tutaj jak dekoracja. Są raczej przypomnieniem tego, czym Szczecin był i czym wciąż chce być – miastem otwartym na świat.

Wielkie żaglowce przy Wałach Chrobrego przypominają, czym Szczecin był i czym wciąż chce być – miastem otwartym na świat Fot. Leszek Wątróbski

Tegoroczna flota była szczególnie interesująca. Do szczecińskich nabrzeży zawinęło ponad 30 jednostek z Polski, Niemiec, Holandii i krajów skandynawskich. Część z nich mieszkańcy znają już z poprzednich edycji, inne pojawią się w Szczecinie po raz pierwszy. Były wśród nich m.in. Abel Tasman, Baltic Beauty, Joanna Saturna, Loth Loriën, a także holenderska Minerva.

Holenderski żaglowiec Abel Tasman Fot. Leszek Wątróbski

Jednak wśród tych wszystkich jednostek szczególne miejsce zajmie Baltic Beauty, która obchodzi swoje setne urodziny. To nie tylko piękny statek, ale kawał morskiej historii. Podczas tegorocznych Żagli można było obserwować powstawanie nowego galionu – rzeźbionego na oczach publiczności.

Wśród żaglowców – m.in.. Abel Tasman, Joanna Saturna oraz Minerva – szczególne miejsce zajmowała Baltic Beauty, która obchodzi swoje setne urodziny Fot. Leszek Wątróbski

Była również ORP Iskra, powracająca do Szczecina po remoncie, oraz niezwykły gość, którego historia jest związana z samym miastem – zabytkowy lodołamacz Stettin.

Stettin – statek, który wrócił do swojego miasta

Stettin został zbudowany w latach 1932–1933 w szczecińskiej stoczni Stettiner Oderwerke. Był lodołamaczem, którego zadaniem było utrzymywanie drożności szlaku Szczecin–Świnoujście oraz toru wodnego na Bałtyku. Pracował tam, gdzie zimą inne statki miały problemy z żeglugą.

Parowiec wpływa do portu szczecińskiego Fot. FB Żagle 26

Historia nie oszczędziła jednak jednostki. Podczas II wojny światowej Stettin został wcielony do Kriegsmarine, a po uszkodzeniu przez minę wykorzystywano go m.in. do transportu żołnierzy i uchodźców. Po wojnie znalazł się w Niemczech i przez wiele lat pracował w rejonie Hamburga – na Łabie, Kanale Kilońskim i w porcie.
W 1981 roku wycofano go ze służby. Mógł wówczas skończyć jak wiele innych starych statków – w stoczni złomowej. Uratowali go jednak pasjonaci, którzy uczynili z niego statek-muzeum.

Dziś Stettin ma macierzysty port w Hamburgu i uczestniczy w wydarzeniach morskich, także powracając do Szczecina, miasta, w którym został zbudowany. Trudno o lepszy symbol tegorocznych Żagli. Statek, który opuścił Szczecin przed dziesięcioleciami, wraca do miejsca swoich narodzin.

Żagle to nie tylko statki

Można oczywiście przyjść na Żagle wyłącznie po to, aby oglądać jednostki. Ale byłoby szkoda ograniczyć się tylko do tego. Organizatorzy przygotowali program, który właściwie od rana do późnego wieczora wypełniał przestrzeń po obu stronach Odry. Były koncerty, wydarzenia sportowe, pokazy, warsztaty, strefy rodzinne i edukacyjne, jarmark, gastronomia oraz atrakcje dla dzieci.

Zespoły grały koncerty i szanty Fot. Leszek Wątróbski

Najmłodsi znaleźli swoją przestrzeń przy pomniku Adama Mickiewicza. Były tam spektakle, animacje, zabawy i warsztaty. W Strefie Żeglarskiej można było nauczyć się wiązania węzłów czy spróbować swoich sił. Na Łasztowni z kolei działała Rodzinna Strefa pod Żaglami.

Dorośli mogli wybrać się na spacer po nabrzeżach, zwiedzać pokłady jednostek albo popłynąć w dwugodzinny rejs po Odrze. I chyba właśnie wtedy najlepiej można zrozumieć Szczecin – oglądany nie z ulicy, lecz z perspektywy rzeki.

Muzyka, czyli drugi rytm miasta

Żagle miały również swoją muzyczną twarz. W piątek na głównej scenie pojawił się m.in. Chór Politechniki Szczecińskiej, Voo Voo, Oskar Cyms, IRA i Dawid Kwiatkowski. Sobota należała do młodszego pokolenia – wystąpiły: Young Leosia, Kinny Zimmer, Blacha 2115 i Janusz Walczuk.

Dobrze, że obok współczesnych gwiazd było też miejsce na szanty. Bo czymże byłoby święto żaglowców bez pieśni, które przez stulecia towarzyszyły ludziom morza?

Orkiestry, drony i Szczecin nocą

Żagle miały też swoje widowiskowe momenty. Jednym z nich był IX Festiwal Orkiestr Dętych o Puchar Prezydenta Miasta Szczecin. Orkiestry i mażoretki przeszły ulicami miasta, prezentując parady i układy choreograficzne.

Wieczorem Szczecin spoglądał natomiast w niebo. Nad Wyspą Grodzką odbył się pokaz dronów. Świetlne animacje opowiadały o Szczecinie, Odrze i jego żeglarskich tradycjach. Co ważne, projekty do tego widowiska przygotowali uczniowie szczecińskich szkół podstawowych. To sympatyczny szczegół. Pokazuje bowiem, że Żagle nie są wyłącznie wspominaniem przeszłości. To także próba pokazania miasta takim, jakim będzie jutro.

Święto miasta czy święto żeglarstwa?

Właśnie tutaj tkwi chyba największa siła Żagli. To wydarzenie jednocześnie bardzo szczecińskie i bardzo otwarte. Z jednej strony mamy historię portu, stoczni i ludzi morza. Mamy jednostki, które przypominają o dawnych czasach. Mamy Stettina, który wraca do miejsca swoich narodzin, i Baltic Beauty świętującą sto lat. Z drugiej strony mamy współczesny Szczecin – koncerty, młodych artystów, sport, food trucki, jarmark, lunapark, pokazy dronów i rodzinne animacje.

W programie znalazły się również Bieg pod Żaglami, Regaty o Puchar Prezydenta Miasta Szczecin oraz spotkanie z zawodniczkami Chemika Police. Do tego doszły: Jarmark pod Żaglami, Aleja Artystów, Zachodniopomorskie Smaki i Food Port.

Można więc powiedzieć, że każdy znalazł tam coś dla siebie. Żeglarz – statek. Meloman – koncert. Dziecko – lunapark. Miłośnik historii – Stettina. Biegacz – trasę nad Odrą. Łasuch – Food Port. A mieszkaniec Szczecina? On po prostu dostał jeszcze jeden powód, żeby spojrzeć na swoje miasto z dumą.

Odra jest najważniejsza

W całym tym zamieszaniu, tłumie, muzyce i setkach stoisk najważniejsza pozostawała jednak Odra. To ona łączy Wały Chrobrego z Łasztownią. To ona niesie statki, odbija światła miasta i przypomina, że Szczecin nie jest miastem odwróconym od wody.

Leszek Wątróbski