Esej o „SkłaDam CzłoWiekA” Teresy Podemskiej-Abt (Kraków, 2017)
Dr Teresa Podemska-Abt jest pisarką i naukowczynią mieszkającą w Australii od 1981 roku. Z wykształcenia polonistka (Uniwersytet Wrocławski), socjolog edukacji (Uniwersytet Adelajdzki) i doktor filozofii w dziedzinie literatury (University of South Australia), posiada w swoim dorobku liczne utwory poetyckie, prozatorskie i naukowe. Oprócz wydania tomu poetyckiego zatytułowanego „SkłaDam CzłoWiekA”, o którym będzie mowa w tym eseju, ukazały się m.in. „Pomieszały mi się światy”, „Żywe sny”, „Niewzruszone sankcje miłości” i „Od złudy daleko”.
„SkłaDam CzłoWiekA” jest z całą pewnością egzemplifikacją dorobku literackiego Autorki zarówno w zakresie tematyki, jak i poetyki, w których opis i zapis człowieka oraz jego kondycji (także migracyjnej) stanowią niezwykle ważne elementy. Miłość, przyjaźń, migracja, tożsamość, relacje międzyludzkie, miejsca i pamięć to stałe motywy twórczości. Należą do nich wątki egzystencjalne i filozoficzne, takie jak sens istnienia, człowiek, świat, kosmos, czas, (nie)istnienie Boga, słowo, język i znaczenie tworzenia. Co więcej, narracja pisarki jako filologa, badaczki i interpretatorki literatury aborygeńskiej jest bogatsza o trzecią przestrzeń – świat kultury Aborygenów, który wydaje się naturalnie egzystować w jej poetyckim świecie jako łącznik, tłumacz i środek wyrazu.

„SkłaDam CzłoWiekA” to swego rodzaju kodeks i „droga poszukiwania”. Jest to książka, podczas czytania której nie można uniknąć nasuwających się wątpliwości co do wizerunku człowieka, jego natury i bytu. Stąd nieustająco pytamy: „kim jest człowiek?”, „kto jest człowiekiem w tomiku?” i w jaki sposób ten człowiek jest „składany”. Lektura podpowiedziała mi, że wizualizowanym, obecnym w podświadomości i rzeczywistości czytelnika „człowiekiem” jest zarówno archetypiczny homo sapiens, jak i człowiek współczesny. Nietrudno zauważyć, że wykreowane postacie i relacje między nimi trzeba odnieść zarówno do idei czy stereotypu, jak i do żyjącego człowieka, w tym kobiety. Szukamy i odczytujemy ją poprzez de- i rekonstruowanie archetypu i być może – samej siebie (czytelniczki) oraz autorki, jeśli przyjmiemy, że pierwszoosobowy głos mówiący ją reprezentuje. W „Bajce o czerwonym kapturku” (str. 51):
teraz
jak w dzień gdy urodziła mnie matka
jestem z sobą sama
dzika
prastara
wieczna…
W świecie przedstawionym przez poetkę esencja człowieka jest płynna, jego wizerunek i odbicie nieuchwytne lub/i niedookreślone, stąd niemożność złożenia i stąd także nieuchronność wiecznego poszukiwania go i składania na nowo. W „Więzi” (str. 12):
Mówisz, że znasz wszystkie moje wcielenia i maski
tymczasem ja chodzę przebrana za siebie
byś mnie nie mógł dotknąć ni rozpoznać
W wierszu „Fizys” (str. 22–23) podmiot stara się określić człowieka w wyrazie twarzy, którą przybieramy – czasem świadomie jak maskę, a czasem w zależności od roli, jaką każdego dnia nakazuje nam funkcja w społeczeństwie, interakcja czy nastrój – ale która wymyka się pierwszemu wrażeniu, gdy „twarz” pojmujemy symbolicznie albo gdy w tłumie widzimy wiele twarzy:
(…) twarz
swoja moja nasza każda ważna twoja
przedwczorajsza
z uśmiechem na jutro
każda prawdziwa
która naprawdę
człowiecza
Nie popełnię błędu, uznając, że „SkłaDam CzłoWiekA” to próba zapisu niekończącego się organicznego procesu (r)ewolucji jednostki w zmieniającej się, dychotomicznej, ale i zróżnicowanej rzeczywistości, w której zapis czegokolwiek jest nieuchwytny. Dlatego widzimy w tej poezji ciągłe rozważanie kwestii słowa i języka. Stąd także przekonanie, że słowo jako narzędzie poetki-nomadki, poszukującej sensu istnienia, noszącej w sobie zachwyt i przerażenie nad kondycją ludzką, człowiekiem, życiem i losem, jest aż tak istotne. Już w pierwszym wierszu zatytułowanym „Te-s-s-łowa” (str. 6–7) czytamy:
słowa i ja to nierozdzielności
jedno
(…)
to między mną a słowem poczucie smaku wolności
to bycie
między nieistniejącym i zaistniałym
Analogia między słowem a człowiekiem jest oczywista, dla Teresy Podemskiej-Abt w pełni naturalna: słowo jest żywe, umiera, aby się urodzić na nowo, czyli jest wieczne. Jak człowiek, słowo jest zmienne, w ciągłym zawirowaniu, znika i wraca, poszukuje sensu istnienia/siebie:
aż umiera
aby urodzić się na nowo we mnie
już nie to samo ale znów ze mną
jedno
ja-inne-słowo
zawsze
Marysa Thiele w swoich refleksjach ze spotkania autorki z czytelnikami w Sydney w 2025 roku (na którym byłam obecna), zatytułowanych „Chodzi mi o to, aby słowo było żywe”, wspomina:
„[Dr Podemska-Abt] rozpoczęła prezentację utworem: «A», o co poprosił na wstępie [prowadzący spotkanie] prof. Tomasz Cieślak UŁ. Wiersz [z tomiku «Niewzruszone sankcje miłości»]… wywołał dyskusję na temat tego, czym jest poezja, czym słowo, czym wiersz, czy służą jedynie cichemu czytaniu, czy słowo – jak twierdzi poetka – jest sprawcze i performatywne, czyli takie, by «na żywo / mówić językami dorastania do własnej fakultatywności / nie wdawać się w sądy / które zmieniają swoich w obcych / i zrozumieć zawarty w czerwieni zachodu mrok».”
Słowo Teresy Podemskiej-Abt nie chce być zatracone i zapomniane. Poeci (a więc i sama Autorka „SkłaDam CzłoWiekA”):
piszą by nie tonąć w niepamięci słowa
myląc się zabierają wszystko
co zostaje na ostatnią godzinę
(…)
w zdradliwym milczeniu globalizującego się świata poeci
nie widzą horyzontu za którym słowo czynem się staje
zaznając bólu ziemi
„Poeci” (str. 37)
Znaki i symbole (także ślady) światów poetyckich Teresy Podemskiej-Abt grają ogromną rolę w obrazowej i wysublimowanej poetyce autorki. Pozwalają jej nie tylko na zdystansowanie się od osobistej narracji na rzecz podmiotu lirycznego, ale również na przekazanie ukrytych w tekście kontekstowych i istotnych znaczeń rzeczywistości przedstawionej, uruchamiając liczne asocjacje. Słowa, koncepty i figury poetyckie w jej poezji funkcjonują w wielowarstwowych związkach oraz na wielu poziomach. Poetyka autorki intryguje czytelników, jednocześnie obdarzając przyjemnością analizy, interpretacji i refleksji oraz możliwością utożsamienia się czytelnika z lirycznym „ja”. I to właśnie dlatego człowiek, którego „składa” Teresa Podemska-Abt, jest:
na chwilę
(a może na zawsze)
ukryty
w znaku lub treści
zbiera okruchy
normalności
żyje
fragmentami rzeczywistości
w niepewności
jawy
marzeń
zapisując co mu pisane
jest wersem
„Człowiek” (str. 110)
Człowiek ukryty w treści/tekście to metafora sama w sobie i aluzja do twierdzenia, że człowiek, podobnie jak tekst, jest płynny, podlega interpretacji, ale jest niemożliwy do zdefiniowania.
W wierszu „Znaki” (str. 24) słowa i litery – precyzyjnie dobrane wyrazy wykraczające poza swoje dosłowne definicje – są przeszkodą w komunikacji. Nie stanowią o porozumieniu, raczej o zerwaniu z tradycyjnym myśleniem, przy czym słowa, litery i znaczenia tracą na wartości. I tak podmiot mówi:
między mną a tobą
jest teraz
słowo
kartka papieru
sprawy
brak uczucia
inni ludzie
nie ma między ludźmi
litery która tkwi w rytuale
po latach emigracji
Znak i metafora to synergia słowa i pojęcia, ich odniesienie do świata i rzeczywistości. Słowo jest nośnikiem znaczenia, jest od początku, więc określa i stanowi o prawdzie i fałszu, wartościach, które kształtują tożsamość, charakter i światopogląd człowieka oraz jego więzi z otoczeniem. Stara się określić świat w jego zmieniającej się kondycji. W wierszu „Rozumiem” (str. 25–26), operując oksymoronem, poetka tworzy obraz paradoksalnej i niezwykle kompleksowej rzeczywistości. Jej „prawda w zakłamaniu”, „hipokryzja prawdy”, „nagi fałsz demokracji”, „małostkowość altruisty”, „piękno brzydoty” – liczne odsłony tego samego wizerunku – tworzą chaos, pomimo którego, a może właśnie z jego powodu, podmiot kwestionuje obraz zastanego świata, szukając prawdy, miłości i słowa:
a może tak nie jest
może to wszystko pozór
i jak w opowieściach starych
jest na świecie prawdziwość
i miłość
i słowo niezbezczeszczone
Oprócz wymienionych powyżej cech poetyki Teresy Podemskiej-Abt, w „SkłaDam CzłoWiekA” widzimy umyślne kreowanie nastroju i emocjonalności poprzez bezpośredni adres do czytelnika. W utworze „Drogi panie, droga pani” podmiot poetycki broni własnej prawdomówności i wiarygodności, będąc jednocześnie wyzywająco autentyczny, bezpośredni i pewien siebie:
Złości mnie
kiedy powątpiewasz
że mówię prawdę
gdy rzeczywiście
wyrzekam
co myślę
że wiem
że czuję
Na stronie 34, w wierszu „Pytanie”, podając cechy człowieka w 25 słowach-wersach, autorka – szukając być może ideału – zadaje czytelnikowi pytanie o człowieka zdefiniowanego rzeczywistością i romantycznego jednocześnie:
człowiek
z pytań
światła
magii
widma
kłamstwa
wiatru
prawdy
marzeń
natchnień
wiary
wizji
boga
serca
prądów
ziemi
wirów
róż
snu
czy to może ty?
Sto dziewiętnaście stron dalej i siedemnaście lat później (jeśli datowanie wierszy nie jest wynikiem celowego zaburzenia chronologii), autorka nie zaprzestaje prób „układania/kreowania” oraz rozpoznania człowieka. Tym razem podmiot jej wiersza wskazuje na miejsce, z którego człowiek się zrodził, gdzie jego archetypiczna esencja pozostanie na wieki, gdzie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość stanowią o jedności, są całością i czasem w człowieku, podobnie jak całością jest człowiek i słowo, i wszelkie przestrzenie, i byty. „Cień 2” (2002, Polska):
nie ujrzysz człowieka ani tu ani tam
nie ma go w zgiełku
ani modnym stroju
nie ma w gustach wyuczonych w szkołach (…)
nie ma w pyle świętych prochów (…)
nie rozszyfrujesz człowieka w piśmie stojących za prawem
roniących łzy
sprawiedliwych zwycięzców
człowiek jest w słowie co wzeszło przed nim
w pieśni
którą ogarnięci ogniem śpiewali praprzodkowie
wytupując rytm i rym
zachodu i wschodu
świata
Na zakończenie jeszcze jeden cytat. Uderza jak grom, bo oto w „Myślach prostych” (str. 53) podmiot poetycki dochodzi do niepodważalnej konkluzji, podkreślającej nieodwołalne „związanie” człowieka, rzeczywistości, tekstu i filozofii, sugerujące rezygnację z prób definiowania tego, czego nie sposób nazwać i definitywnie określić:
odszukanie pewności siebie
w świadomości stworzonej z przekonań
to pochwała
nieistnienia
i możliwości pojęcia
człowieka
horresco referens
To być może podpowiedź autorki, że pełne zrozumienie, a więc pełne poznanie natury człowieka, jest niemożliwe, co w wierszu podkreślone jest dramatyczną aluzją do „Eneidy” Wergiliusza: horresco referens, czyli „drżę, gdy tylko o tym mówię”.
Ze względu na obecność aluzji literackich, filozoficznych i kulturowych, a także na sposób posługiwania się językiem, poezję Teresy Podemskiej-Abt można zakwalifikować do gatunku poezji erudycyjnej. Niemniej jednak owe aluzje, wysublimowany język, złożone i nowatorskie metafory zupełnie naturalnie splatają się z językiem potocznym, codziennym doświadczeniem, różnymi sytuacjami i obrazami realiów dobrze znanymi czytelnikowi, co czyni tę poezję dostępną dla szerokiego grona odbiorców i zmusza czytelnika do konstatacji. Lektura ta wywołuje głęboką refleksję nad tym, co kształtuje i rozwija człowieka i jego świat, co czyni życie znośnym, a co pięknym. „SkłaDam CzłoWiekA” to książka nasycona humanitaryzmem, uważnością na szczegóły i wartość życia. Przedstawia takie walory Poezji i Istnienia, jak ponadczasowość wątków, przeżyć, sytuacji i myśli, co mocno wpływa na głęboko refleksyjny charakter książki i jej odbioru.
„Drżę utworami” Teresy Podemskiej-Abt, przejęta swoim odbiorem poezji i siebie samej w czasie poznawania „SkłaDam CzłoWiekA”. Jest to książka, z którą nie można się nie identyfikować, bo „zapisując człowieka”, niesie ona bezmiar refleksji, zadziwień, uniesień i lęków, przy czym lęk poetki i „wariacje” w „składzie człowieka” na przestrzeni wieków (co podkreśla tytuł) są przecież przymiarkami do zmierzenia się z odwiecznie nurtującymi mnie/nas pytaniami o Istotę i Prawdę, i o Egzystencję. Jak powiedział francuski filozof Jean-Paul Sartre: „Egzystencja poprzedza esencję”. Będąc głównym postulatem egzystencjalizmu, maksyma ta stanowi, że istota nie jest nam z góry narzucona; najpierw istniejemy, a dopiero później określamy się poprzez swoje wybory, czyny oraz język. W konsekwencji brak z góry nakazanego sensu życia może wzbudzać zarówno lęk, jak i poczucie wolności i kontroli.
Po wnikliwej lekturze, odkładając „SkłaDam CzłoWiekA” (który miałam przy sobie tylko w czasie lektury i pisania tego eseju, ponieważ jedyny dostępny dla mnie egzemplarz musiał wrócić do Autorki), odczuwam dwojaką satysfakcję: jako człowiek i jako wielbicielka poezji. Zadowolenie z możliwości refleksji nad sensem życia oraz retrospekcji własnych wątpliwości i lęków egzystencjalnych, połączone z głęboką, niezwykle ciekawą i wysublimowaną poezją, to wyjątkowo cenne i potrzebne doświadczenie, szczególnie w obecnych, pełnych niepewności i lęku czasach. Rozstając się z książką, poczułam żal. Chciałabym bardzo, aby książka pozostała w zasięgu ręki. Stąd mój apel do Autorki i jej Wydawcy o jak najszybsze wznowienie książki. Już czekam!
Eliza A. Falkiewicz




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












