Historia, Polska

W dzień zaduszny 2 listopada 2026

Lot, który trwa dalej… Pszczelnik pod Myśliborzem żyje w pamięci ludzi, w kolejnych spotkaniach, w kwiatach składanych pod monumentem i w słowach modlitwy.

Uczestnicy uroczystości z księdzem przy pomniku litewskich lotników w Pszczelniku, przed pomnikiem okrytym litewską flagą wieńce i znicze
W Dzień Zaduszny, 2 listopada, przy pomniku litewskich lotników znów spotkali się ludzie, dla których pamięć o S. Dariusie i S. Girėnasie nie jest jedynie obowiązkiem wobec przeszłości Fot. Leszek Wątróbski

W Dzień Zaduszny, 2 listopada, przy pomniku litewskich lotników znów spotkali się ludzie, dla których pamięć o Steponasie Dariusie i Stasysie Girėnasie nie jest jedynie obowiązkiem wobec przeszłości. Jest czymś znacznie głębszym – świadectwem przyjaźni dwóch narodów i przekonaniem, że nawet tragicznie przerwany lot może trwać nadal.

Ta myśl szczególnie mocno wybrzmiała podczas dzisiejszej modlitwy.

Ksiądz, obejmując modlitwą litewskich bohaterów, pamiętał również o wszystkich tych, którzy oddali życie w obronie wolności swoich ojczyzn – Litwy i Polski. W zaduszkowej atmosferze Pszczelnika słowa o śmierci nie były jednak słowami końca. Padło przypomnienie, że ludzkie życie zmienia się, ale się nie kończy, a pamięć i miłość potrafią przekraczać granice czasu i narodów.

Ksiądz modli się przy pomniku litewskich lotników w Pszczelniku
Ks. kan. Jerzy Tobiasz, obejmując modlitwą litewskich bohaterów, pamiętał również o wszystkich tych, którzy oddali życie w obronie wolności swoich ojczyzn – Litwy i Polski Fot. Leszek Wątróbski

Od lat jednym z najważniejszych strażników tej pamięci jest środowisko myśliborskie. To właśnie mieszkańcy, samorząd i lokalni organizatorzy sprawili, że niewielki fragment lasu, w którym przed laty zakończył się dramatyczny lot „Lituaniki”, stał się miejscem żywej pamięci.

Szczególną rolę odgrywa tu konsul honorowy Republiki Litewskiej Wiesław Wierzchoś. W swoim powitaniu przypomniał, że Pszczelnik jest miejscem szczególnym nie tylko dla Litwy, ale również dla Myśliborza i całego regionu. Mówił o kontynuacji polsko-litewskich relacji i o dumie z tego, że współczesne więzi obu narodów znajdują swoje bardzo konkretne, ludzkie oblicze właśnie tutaj – z dala od wielkich stolic i oficjalnych gabinetów.

W jego słowach pobrzmiewała ważna prawda: wielka historia nie musi być tworzona wyłącznie przez wielkie państwowe uroczystości. Czasem buduje się ją cierpliwie, rok po roku, przez obecność, pamięć i zwykłe spotkania ludzi, którzy chcą być razem.

Wiesław Wierzchoś od dawna jest jedną z osób, które tę polsko-litewską bliskość w Myśliborzu budują. Dzisiejsze spotkanie było kolejnym dowodem, że Pszczelnik stał się czymś więcej niż miejscem katastrofy dwóch lotników. Stał się symbolem.

Nieprzypadkowo burmistrz Myśliborza Piotr Sobolewski mówił, że historia litewskich pilotów przyjęła się w świadomości i w sercach mieszkańców tego regionu i stała się częścią ich własnej historii. Przypomniał również o organizowanych co roku lipcowych uroczystościach oraz podziękował konsulowi za liczne inicjatywy służące propagowaniu polsko-litewskiego partnerstwa i przyjaźni.

Burmistrz, konsul honorowy Litwy i sekretarz gminy składają kwiaty pod pomnikiem lotników
Składanie kwiatów (w pierwszym rzędzie) – Piotr Sobolewski burmistrz Myśliborza, konsul hon. RL Wiesław Wierzchoś i Ewa Furkiewicz – sekretarz Gminy Myślibórz Fot. Leszek Wątróbski

Ważnym gościem uroczystości był także dyrektor szczecińskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej Krzysztof Męciński. Jego wypowiedź wprowadziła spotkanie w szerszy, historyczny kontekst.

Przypomniał, że relacje polsko-litewskie miały w dziejach różne momenty – także trudne. Ale właśnie dlatego miejsca takie jak Pszczelnik mają szczególne znaczenie. Są miejscami, które łączą i pozwalają budować pozytywne relacje między sąsiadami. Dyrektor IPN zwrócił uwagę, że wspólna historia obu narodów jest obecna nawet w symbolice, a pamięć o litewskich lotnikach jest pięknym przykładem tego, że historia może nie tylko dzielić, ale przede wszystkim łączyć.

Przedstawiciele IPN i stowarzyszeń litewskich składają kwiaty przy pomniku
Składanie kwiatów: Krzysztof Męciński – dyrektor szczecińskiego oddziału IPN oraz Witold Narkiewicz – prezes szczecińskiego Oddziału Stowarzyszenia Litwinów w Polsce i Krystyna Korkuć ze Stowarzyszenia „Świteź” Fot. Leszek Wątróbski

Padły również słowa ważne dla samego Instytutu Pamięci Narodowej. Krzysztof Męciński podkreślił, że IPN zajmuje się nie tylko polskimi miejscami pamięci, ale stara się być również tam, gdzie pamięć jest ważna dla innych narodów. Pszczelnik – miejsce tragicznej katastrofy, ale zarazem miejsce narodzin niezwykłej legendy – jest tego najlepszym przykładem.

Można powiedzieć, że w dzisiejszej uroczystości najważniejsze było właśnie to spotkanie różnych strażników pamięci. Był kościół i modlitwa. Był samorząd Myśliborza i jego wieloletnia troska o pomnik oraz miejsce katastrofy. Był konsul, który od lat łączy ludzi i inicjuje kolejne polsko-litewskie przedsięwzięcia. Był IPN, przypominający o historycznym znaczeniu tego miejsca. A nad wszystkim unosiła się pamięć o dwóch młodych lotnikach, którzy w 1933 roku podjęli się niezwykłego wyzwania – lotu przez Atlantyk.

Ich podróż zakończyła się w Pszczelniku. Ale czy naprawdę się zakończyła?

Podczas dzisiejszego spotkania padły słowa, że lot trwa dalej. I chyba właśnie w tym zdaniu zawiera się sens wszystkich kolejnych uroczystości organizowanych w tym miejscu.

Trwa w pamięci Litwinów. Trwa w sercach mieszkańców Myśliborza. Trwa w kolejnych spotkaniach Polaków i Litwinów, którzy przyjeżdżają do Pszczelnika, by złożyć kwiaty i zatrzymać się na chwilę zadumy.

Pod koniec uroczystości zabrzmiała jeszcze jedna ważna myśl, że wszyscy tworzą tutaj jedną wielką rodzinę polsko-litewską, a relacje między ludźmi są najcenniejsze wtedy, gdy są niewymuszone i płyną prosto z serca. I może właśnie dlatego listopadowa modlitwa w Pszczelniku miała tak szczególny wymiar. Bo wśród ciszy lasu, przy pomniku dwóch litewskich bohaterów, historia po raz kolejny przestała być tylko historią. Stała się obecnością.

Leszek Wątróbski