Australia i Polonia, Historia, Kultura, Polska

Z Paryża przez Konstancin do Poznania – Moise (Mojżesz) Kisling w Akademii Lubrańskiego  

Jedna z najbarwniejszych postaci Ecole de Paris początku XX wieku. Po przyjeździe do Paryża w 1911 roku bieduje, ale gdy wynajmie samodzielne mieszkanie, nie odmówi kąta innym. Mieszka u niego Amadeo Modigliani i Leopold Zborowski. „Jest dobry jak chleb” stwierdzi Erik Satie, kompozytor. Charley Iles, gwiazda Cirque de Paris, jest bardziej precyzyjny: „Kocham tego malarza, ale jeszcze bardziej kocham tego pijaka”, a Victor Libion, właściciel słynnej kawiarni „La Rotonde”, doda: „Mój najlepszy klient”. Paryż zapamiętał go z pojedynku z malarzem Leopoldem Gottliebem. Kim był Moise Kisling?

Mojżesz Kisling w swojej pracowni, 1933. Źródło: The Bancroft Library

Mojżesz, potem Maurycy, a w końcu Moise Kisling był malarzem, który, mimo przyjaźni z wielkimi nazwiskami Ecole de Paris (Szkoła Paryska), oparł się fowistom, kubizmowi, abstrakcji, surrealizmowi i wypracował własny malarski styl. Najpełniej wyraził go w portretach. Namalował ok. 4500 obrazów, pracując czasami nad kilkoma jednocześnie. Żołnierz Legii Cudzoziemskiej (1914–15), obywatel Francji od 1924 roku, kawaler orderu Legii Honorowej (1933), uchodźca wojenny w USA (1940–45), wieczny kochanek, niewierny mąż, oddany ojciec, przyjaciel najsławniejszych, sławnych i tych mniej, znany w kręgach paryskiej bohemy jako „Książę Montparnasse’u”. Tak nazwał go przyjaciel i biesiadny kompan, Amadeo Modigliani.

Urodził się w 1891 roku na Kazimierzu w Krakowie w żydowskiej rodzinie krawców, szyli głównie suknie i okrycia damskie. Chce rzeźbić, ale w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych trafia do pracowni malarskiej Józefa Pankiewicza. Ma 19 lat, gdy usłyszy od niego: „Wyjedź do Francji. Wszystko, co robimy gdzie indzie,j jest zaprzeczniem sztuki. Musimy udać się do krainy Cezanne’a i Renoira”. Pomoc finansowa Pankiewicza umożliwia mu wyjazd. W Paryżu, zanim nieznany sponsor wspomoże go 150. frankami miesięcznie przez rok, bieduje jak większość przyjezdnych: „Zapłacona przez przygodnego przyjaciela ranna kawa w „La Rotonde” i kilka „wypożyczonych” papierosów pozwalały mi przepracować cały dzień”. Pierwsze mieszkanie w „Bateau-Lavoir” (Statek-Pralnia) na Montmartrze szybko zamieni na kąt u nowych znajomych, a w 1914 roku wynajmie pracownię w słynnej kamienicy przy rue Joseph Bara 3. Tam zostanie długo.

Pojedynek. Rozgłos przynosi Kislingowi pojedynek na szpady z polskim malarzem Leopoldem Gottliebem w czerwcu 1914 roku. Pojedynki są we Francji zakazane, ale prasa, fotografowie i operator kamery są na miejscu. Niemal natychmiast ukazuje się kilkadziesiąt doniesień prasowych m.in. „Wściekły pojedynek”; „Dwaj Polacy się biją”; „Zażarty pojedynek między Polakami”, „Polska furia”. Sam Kisling nazywa starcie „Czwartym rozbiorem Polski”. Dwa dni po walce w centrum Paryża w kinie Cinérama widzowie mogą oglądać krótki film z pojedynku. Przypadek?…

Pojedynek Mojżesza Kislinga z malarzem Leopoldem Gottliebem w 1914 r. (Kisling tyłem do kamery). Źródło: Bibliotheque Nationale de France

Mecenat. Pierwszym mecenesem Kislinga zostaje Adolf Basler (1913), marszand i krytyk sztuki polskiego pochodzenia. Obrazy wysyła na wystawy, a na poczet przyszłych wypłaca mu miesięczną pensję. Jednym z jego pośredników jest też Leopold Zborowski. Ich drogi rozejdą się wkrótce po śmierci Amadeo Modiglianiego. Kislingowi nie podoba się słabość Zborowskiego do hazardu; chce też uciąć spekulacje, że bierze udział w domalowywaniu nieskończonych dzieł przyjaciela.   

Rodzina. W 1917 roku żeni się z Renee Gross, katoliczką i początkującą malarką. Świętuje z przyjaciółmi trzy dni, głównie w „La Rotonde”. Z nimi odwiedza też okoliczne domy publiczne, okazując się świadectwem ślubu jako początkiem nowej drogi byłego rozpustnika. Z Renee wychowują dwóch synów, ale z czasem oddalają się od siebie, a samo małżeństwo staje się otwarte. Z obu stron. Rozwodu jednak nie będzie, choć z pracowni Kislinga nigdy nie znikną modelki, a sporo z nich zostaje z nim dłużej, niż wymaga ukończenie aktu czy portretu. Jedna z najbardziej znanych, Kiki z Montparnasse’u (Alice Prin), która, zdaniem Ernesta Hamingway’a „zdominowała erę Montparnasse’u bardziej, niż królowa Wiktoria erę wiktoriańską”, zapytana o Kislinga stwierdza bez ogródek: „Powiem wam to na ucho”. Żona Renee pytanie o męża kwituje: „Zależy od dni… i nocy”.

Mojżesz Kisling z żoną Renee Gross. Źródło: Wikipedia

Sukces. Zygmunt Klingsland, paryski korepondent polskich „Wiadomości Literackich” pisze w 1927 roku: „Reguła «świetnej» kariery artystycznej: nasamprzód – śmierć, a później – powodzenie – posiada i wyjątki”.  Jest nim oczywiście Picasso, ale zaraz po nim, Kisling. Od indywidualnej wystawy w 1919 zostaje zauważony jako samodzielny artysta, niezwiązany z żadnym z modnych nurtów Szkoły Paryskiej. Pojawiają się pozytywne recenzje i poważni kupcy. Rok 1924, kiedy wystawia w galerii znanego marszanda Paula Guillaume’a 31 obrazów, to początek jego prawdziwego sukcesu artystycznego i finansowego. Konsekwentnie go utrwala. W 1924 roku kupuje swój pierwszy samochód, a w 1929 roku działkę w Sanary-sur-Mer na południu Francji, odwiedza to miejsce od 1921. Z Renee postawią tam dom według jej projektu. Dużo pracuje, by utrzymać siebie, pracownie w Marsylii i Paryżu, rodzinę i… służbę. Willa La Baie w Sanary z pracownią i widokiem na Zatokę Bandol pozostanie rodzinnym siedliskiem do śmierci malarza w 1953 roku.

Wojny i okolice. W październiku 1914 roku wstępuje do Legii Cudziemskiej. Ciężko ranny kończy wojaczkę w maju 1915. Wielu znajomych z Montapransse’u z wojny wraca okaleczonych albo nie wraca wcale. Jednym z takich jest amerykanin, Victor Chapman. W testamencie zapisuje Kislingowi fortunę, 25 tys. franków. Za tę sumę w ówczesnym Paryżu można przeżyć kilka lat. Kislingowi starcza na 3 miesiace rekonwalescencji w Hiszpanii. Wraca bez pieniędzy, sprzedaje posiadane obrazy, zaprzyjaźnia się z Modglianim, który maluje w jego pracowni, dopóki nie zajmą się nim Zborowscy. W dniu śmierci „Modiego” 24 stycznia 1920 roku, z rzeźbiarzem Jacques’em Lipchitzem, zdejmują z twarzy zmarłego przyjaciela pośmiertną maskę. Jedną z 9. wykonanych zachowa do końca. W 1939 roku zostaje zmobilizowany do armii francuskiej. Po klęsce Francji, przez  Portugalię ucieka do USA – jest na liście artystów żydowskiego pochodzenia poszukiwanych przez niemieckich nazistów. Do USA zabiera pracowitość i powodzenie, rodzina zostaje we Francji. Świadomy zagrożenia dla żony i synów, pisze do niej w 1941, argumentując propozycję rozstania zadrą przeszłości: „Pozwalam Ci używać argumentu «że nie chcesz być żoną Żyda» i dzięki temu natychmiast uzyskasz rozwód. Odciążysz przy okazji swoje tradycyjne sumienie tak w Tobie zakorzenione, co zresztą pokazałaś, chrzcząc dzieci w tajemnicy”. W USA przyjmuje amerykańskich celebrytów, maluje, wystawia i zarabia. Rok 1942 spędza w Kalifornii na zaproszenie Artura Rubinsteina, dla którego pozostaje „… życiem i duszą Montparnasse’u”. To już jednak przeszłość, bo prorocze okażą się słowa krytyka i pisarza, Andre Salmona: „Atelier Kislinga to centrum życia towarzyskiego. Gdy jest w Paryżu, drzwi jego pracowni są zawsze otwarte, a gdy znika na południu, dzielnica staje się nudna”. Kiedy w sierpniu 1946 roku Kisling wraca do Paryża, Szkoła Paryska już nie istnieje, jej przeszłość przyjęła formę historycznej anegdoty z nim w jednej z głównych ról. Nie odcina jednak kuponów, pracowitości ani pomysłów mu nie brakuje. Staje przed sztalugami w swoich pracowniach w Sanary i Marsyli, a w Paryżu, nie mogąc wrócić pod rue Joseph Bara 3, otwiera nową. Skandalizuje jak dawniej, gdy maluje portrety. Zamówień nie brakuje…

Polonica. Kisling jest członkiem Związku Malarzy i Rzeźbiarzy Polskich w Paryżu założonego w 1922 roku. Wystawia swoje obrazy na pokazach Sztuki Polskiej w Paryżu w latach 1916, 1920, 1922 i 1929 oraz Brukseli (1928 i 1929). Przyjaźni się z polskimi malarzami Szkoły Paryskiej, m.in. z Tamarą Łempicką. W 1925 roku współorganizuje  Super Jazz Bal albo Bal Kapistów, grupy malarzy polskich skupionych wokół Józefa Pankiewcza, zwanych też „polskimi kolorystami”.  Angażują się m.in. Zborowski, Olga Boznańska, Andre Salmon, Jean Cocteau, Raoul Dyfy i Picasso jako honorowy przewodniczący. Malarz i pisarz, Józef Czapski, pisze: „To był bal kostiumowy. Grała do tańca orkiestra murzyńska (…), wniesiono na salę nagie modelki, okryte tylko girlandami kwiatów (…). Zabawa była udana, ale nie zarobiliśmy nic (…)”. W Polsce wystawia w Krakowie (1917 i 1924) oraz Warszawie (1923 i 1929). Jego sukcesy i ekscesy sprawiają, że prasa chętnie pisze o nim jako o malarzu polskim. Ale są też inne głosy: „(…) Sztuka żydowska zaś tak w Polsce i jej paryskich koloniach obrodziła, że powinna stworzyć sobie własne bractwo proroka Eliasza, własną Zachętę i własny rynek zbytu, a nie plątać się pod cudzymi znakami”. Kisling widzi to szerzej: „W Polsce jestem Żydem, wśród Żydów jestem malarzem francuskim, wśród Francuzów jestem obcy”.

Malarstwo. W jednym z wywiadów Kisling powie: Całe malarstwo współczesne czerpie ze źródła wspaniałej sztuki Cézanne’a. Bez jego krzywej butelki Picasso czy Braque nie mieliby odwagi stworzenia krzywego domu”. Nie poddaje się kubizmowi. Odrzuca np. sugestię Picassa, „tego co malował oko za uchem”, aby na jednym ze swoich pejzaży umieścił okna malowanego domu nad jego dachem, bo „będzie ciekawiej”. Nie lubi dyskusji o sztuce. Mówił: „Nie uznaję żadnych kierunków, ważne jest dla mnie, czy obraz jest dobry, czy zły”. We wczesnych pejzażach i martwej naturze ciągnie go do Cezanne’a, w portretach i aktach, do Modiglianiego. W dojrzałym już malarstwie widać jak poszukuje własnej formuły dekoracyjności, co nie było ani pierwszorzędnym, ani oczywistym celem paryskiej awangardy. Może właśnie temu zawdzięcza komercyjny sukces, bo długo jeszcze wielu ówczesnych, jak i późniejszych amatorów nowego malarstwa nie było gotowych na eksperymenty Szkoły Paryskiej. Kisling zaś konsekwentnie rozwijał siebie, nie pomysły innych. Rośnie jego popularność jako portrecisty, coraz częściej zamiast modelek maluje znane aktorki. Lista nazwisk się wydłuża. Nie ustają też plotki. Kisling skutecznie nie daje o sobie zapomnieć.

„Kocha brunetki, blondynki i wszystkie piękne kolory” (Per Krohg, malarz).  Na skromnej wystawie Kislinga w Akademii Lubrańskiego na Ostrowie Tumskim w Poznaniu pokazano kilka pejzaży, martwą naturą, dwa obrazy kwiatów, trzy akty, dominują jednak portrety. Pierwsze maluje ok. roku 1914, a dojrzałość portretowej formy osiąga w latach międzywojennych. Posmutniałe twarze postaci o zamyślonych, dużych oczach dekoruje i nadaje im osobowość wyborem tła, ubioru, tkanin lub pozy. To ostatnie dominuje w portrecie-akcie Kiki z Montaparansse’u (1927). Porcelanowa biel nagiego, klasycznie upozowanego ciała na czarnym tle z czerwonym szalem na kolanach wyznacza obrys aktu. Przekorność pozy, ciekawość dużych oczu oddaje ciepło  i czułość modelki i kochanki, jak i emocje malarza.

  • Mojżesz Kisling "Kiki z Montparnasse’u". Akt siedzący, 1927. Fot. Marian Radny/Akademia Lubrańskiego w Poznaniu

W portecie młodej brunetki (1930) melancholii modelowanej twarzy i wielkich oczu zaprzecza obnażone, silne ramię modelki. W innych portretach dekoracyjny umiar czystej linii rysunku, migdałowego wykroju wydłużonych oczu przydają portretowanym jednostajnej melancholli, jak u Modiglianiego, a ożywczych cech nadają im połyskliwa, emaliowana faktura treści obrysu i barw, wyciętych jakby z niedbałego tła. Każdy portertet ma swoją, unikalną osobowość.

Villa La Fleur. Wystawiane w Poznaniu obrazy pochodzą z Muzeum Villa La Fleur w Konstancinie-Jeziorna pod Warszawą, jednej z nielicznych prywatnych kolekcji malarskich w Polsce i Europie związanych ze Szkołą Paryską. Podstawą zbiorów jest twórczość artystów Europy Środkowej, głównie polskich i pochodzenia żydowskiego działających w Paryżu w pierwszej połowie XX wieku. Kolekcja należy do Marka Roeflera, nb. absolwenta fizyki jądrowej Uniwersytetu Warszawskiego, obecnie, obok byłego tenisisty Wojciecha Fibaka, znaczącego kolekcjonera sztuki polskiej związanej ze Szkołą Paryską. Muzeum otwarto w 2009 roku, a powiększono w 2021. Zbieracze pasje twórcy i właściciela muzeum uhonorowano w 2022 roku nagrodą im. Feliksa Jasińskiego „Manggha” (Kolekcjonerstwo – nauka i upowszechnianie) za „popularyzację idei kolekcjonerstwa w ochronie dziedzictwa narodowego”.

Marian W Radny