Kultura, Lifestyle, Polska

„Na imię jej Zemsta” – nowa książka Iwony Poczopko

Iwona Paczopko to postać silnie związana ze światem kultury, choć sama o swojej drodze zawodowej mówi, że jest ona dziełem przypadku, a nie świadomego planowania. Jest absolwentką Wydziału Wiedzy o Teatrze (dawniej PWST w Warszawie). Specjalizuje się w historii teatru i filmu. Pracowała w szczecińskim oddziale TVP.

Spotkanie autorskie z Iwoną Poczopko (z lewej)w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Szczecinie prowadziła Anna Wąsierowska Fot. Leszek Wątróbski

Jako teatrolog ma ogromne doświadczenie w analizowaniu dramatów i pisaniu scenariuszy, co przekłada się na umiejętność sprawnego konstruowania fabuły bez konieczności tworzenia szczegółowych planów czy tzw. „drabinek”. Nie uważa się za zawodową pisarkę w tradycyjnym sensie. Pisze wtedy, gdy czuje wewnętrzną potrzebę opowiedzenia o dręczących ją pytaniach, wątpliwościach czy bolączkach.

Przykłada ogromną wagę do języka i jego melodyki – jej teksty są dopracowane pod kątem rytmu, a rola redaktora często ogranicza się jedynie do korekty interpunkcji. Jej nowa książka „Na imię jej Zemsta” to brutalna i realistyczna opowieść osadzona w mrokach średniowiecza, a konkretnie w czasach krucjaty połabskiej (wyprawy chrześcijan przeciwko pogańskim plemionom słowiańskim). Choć na półkach księgarskich bywa stawiana obok fantasy czy horroru, autorka podkreśla, że jest to powieść historyczna.

Autorka poświęciła półtora roku na research. Zależało jej na wiernym odtworzeniu realiów: od tego, co ówcześni ludzie jedli i jak spali, po szczegóły uzbrojenia (np. karwasze) i sploty materiałów ubrań. Pisanie o „brudnym i bałaganiarskim” średniowieczu było dla autorki formą ucieczki od współczesnego kapitalizmu, algorytmów i sterylnego świata technologii.

Bohaterowie i motywy

Główny motyw to – zemsta, która stała się siłą napędową całej powieści. Autorka wyszła z założenia, że aby bohater mógł posunąć się do morderstwa i przejść przez „piekło zemsty”, musi zostać poddany ekstremalnym emocjom.
Bohaterowie nie są stylizowani na posągowych wojowników. To postacie z krwi i kości, których emocje (zazdrość, miłość, gniew) są oparte na obserwacjach współczesnego życia, co pozwala czytelnikowi lepiej ich zrozumieć Książka zaczyna się od bardzo mocnej, drastycznej sceny. Przemoc nie jest tu jedynie ozdobnikiem, ale narzędziem budującym napięcie w myśl zasady Hitchcocka – zaczynamy od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie.

„Na imię jej Zemsta” – Słowiańszczyzna bez lukru

Książka Iwony Paczopko to lektura dla czytelników o mocnych nerwach, którzy w literaturze historycznej szukają prawdy, a nie bajkowych wyobrażeń. Autorka odrzuca popularny wizerunek „pięknych Słowian plotących wianki”, serwując w zamian świat pełen błota, krwi i autentycznego brudu epoki średniowiecza.

Największym atutem powieści jest jej warstwa językowa. Paczopko, korzystając ze swojego teatrologicznego wykształcenia, tka opowieść o specyficznym rytmie. Choć używa archaizmów (np. wciórności), robi to w sposób intuicyjny, dzięki czemu język nie staje się barierą, a wehikułem czasu.

Okładka Fot. LW

Czytelnik natychmiast zanurza się w świecie, który pachnie drewnem i dymem, ale też przeraża okrucieństwem. „Na imię jej Zemsta” to nie jest kolejna lekka opowieść o bogach i demonach. To studium ludzkiej psychiki doprowadzonej do ostateczności. To książka o bólu, który rodzi potwory, osadzona w rzetelnie udokumentowanych realiach historycznych. Jeśli szukacie literackiego odpowiednika „Gry o Tron” w słowiańskim wydaniu, pozbawionego jednak elementów nadprzyrodzonych na rzecz surowego realizmu – jest to pozycja obowiązkowa.

Leszek Wątróbski