
Powstanie Warszawskie należy do najważniejszych i najbardziej dramatycznych wydarzeń w historii Polski XX wieku. Trwające od 1 sierpnia do 2 października 1944 roku walki były próbą wyzwolenia stolicy spod niemieckiej okupacji oraz wystąpienia wobec wkraczającej Armii Czerwonej jako prawowici gospodarze miasta, zgodnie z założeniami Akcji „Burza”. Wśród miejsc, które przeszły do historii dzięki niezwykłemu bohaterstwu obrońców, szczególne miejsce zajmuje Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych przy ulicy Sanguszki. Jej obrona stała się symbolem odwagi, wytrwałości i poświęcenia, a także jednym z najbardziej przejmujących świadectw codzienności powstańców, jakie pozostawił Juliusz Kulesza w książce Z tasiemką na czołgi.
PWPW była obiektem o ogromnym znaczeniu strategicznym. Jej masywne, żelbetowe budynki tworzyły naturalną twierdzę osłaniającą północne podejście do Starego Miasta i ważne ciągi komunikacyjne prowadzące w kierunku Wisły. Dla Niemców zdobycie Wytwórni oznaczałoby ułatwienie opanowania tej części Warszawy, dlatego od pierwszych dni sierpnia obiekt stał się celem nieustannych ataków. Obrona gmachu była organizowana przez oficerów zgrupowania „Róg” i ludzi związanych z oddziałem PWB/17/S, a w walkach uczestniczyli żołnierze Armii Krajowej wspierani przez pracowników zakładu i ochotników.

Jednym z nich był Juliusz Kulesza „Julek”. Jego wspomnienia wyróżniają się na tle wielu relacji z Powstania Warszawskiego, bo autor świadomie unika patosu i heroizacji powstańców. Pokazuje swoich towarzyszy jako zwykłych ludzi: zmęczonych, przestraszonych, czasem żartujących, ale zawsze gotowych do walki. Dzięki temu czytelnik nie widzi pomnikowych bohaterów, lecz ludzi z krwi i kości, których odwaga rodziła się każdego dnia w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Jak pisał we wstępie swojej książki, chciał przedstawić „żywych i normalnych ludzi”, a nie „paradę muzealnych manekinów”.
Walki o PWPW należały do najcięższych na Starym Mieście. Niemcy używali artylerii, moździerzy, czołgów, dział szturmowych i miotaczy ognia, starając się zniszczyć budynki i złamać opór obrońców. Mimo miażdżącej przewagi przeciwnika powstańcy przez niemal miesiąc skutecznie odpierali kolejne szturmy. Każdy dzień oznaczał nowe straty, brak amunicji, żywności i wody, ale też niezwykłą solidarność. W takich warunkach ogromnego znaczenia nabierały wzajemna pomoc, poczucie humoru i wiara, że walka ma sens. Kulesza opisuje właśnie tę codzienność: nie tylko ostrzał i śmierć, lecz także krótkie chwile odpoczynku, rozmowy i żarty, które pomagały przetrwać.
Szczególną wartością tych wspomnień jest pokazanie, że bohaterstwo nie zawsze polegało na spektakularnych czynach. Często oznaczało wykonywanie zwyczajnych obowiązków pod ogniem nieprzyjaciela: przenoszenie meldunków, dostarczanie amunicji, gaszenie pożarów czy opatrywanie rannych. Każdy z tych wysiłków decydował o możliwości dalszej obrony reduty. Historia Powstania Warszawskiego została zbudowana z tysięcy takich indywidualnych decyzji podejmowanych przez zwykłych ludzi.
Obrona PWPW zakończyła się 28 sierpnia 1944 roku po blisko czterech tygodniach niezwykle ciężkich walk. Wielu obrońców poległo, inni wycofali się kanałami do Śródmieścia, gdzie kontynuowali walkę. Choć militarnego celu Powstania nie udało się osiągnąć, obrona Wytwórni na trwałe zapisała się w historii jako przykład niezwykłej determinacji i odwagi.
Dzisiaj Polaka Wytwórnia Papierów Wartościowych jest nie tylko przedsiębiorstwem o znaczeniu państwowym, ale także miejscem pamięci. Losy jej obrońców przypominają, jak wysoką cenę zapłacili mieszkańcy Warszawy za pragnienie wolności. Książka Juliusza Kuleszy pozwala spojrzeć na te wydarzenia z perspektywy uczestnika, który nie tworzy legendy, lecz opowiada prawdziwą historię ludzi walczących o swoje miasto. Dzięki temu obrona PWPW pozostaje jednym z najbardziej poruszających symboli Powstania Warszawskiego.
Wśród obrońców Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych znajdowali się zarówno doświadczeni żołnierze Armii Krajowej, jak i bardzo młodzi ochotnicy. W szeregach batalionu „Gustaw”, podporządkowanego zgrupowaniu „Róg”, walczyli m.in. Juliusz Kulesza „Julek”, Leonard Wieczyński „Mączka”, Jerzy Jurkowski „Tasiemka” oraz Leszek Biliński „Bill”, żołnierz drużyny „Roma”. Zachowane fotografie i relacje pokazują ich jako uczestników walk o PWPW oraz ludzi, których wojna zastała w samym centrum jednego z najcięższych starć na Starym Mieście.
Szczególne miejsce w historii obrony PWPW zajmuje Leszek Biliński „Bill”, żołnierz drużyny „Roma”. W czasie okupacji niemieckiej mieszkał z rodziną na terenie PWPW, w budynkach mieszkalnych znajdujących się przy ulicy Sanguszki, więc dorastał w miejscu, które w sierpniu 1944 roku stało się jedną z najważniejszych redut Powstania Warszawskiego.

Mając zaledwie siedemnaście lat, został zaprzysiężony i przyjęty do konspiracyjnej organizacji PWB 17, działającej na terenie Wytwórni. Gdy 1 sierpnia wybuchło Powstanie Warszawskie jako młody żołnierz uczestniczył w obronie PWPW. Walczył w drużynie „Roma” razem z Leonardem Wieczyńskim „Mączką”, Jerzym Jurkowskim „Tasiemką” i Juliuszem Kuleszą „Julkiem”.
Podczas ciężkich bombardowań i zaciętych walk o Wytwórnię Leszek Biliński został ciężko ranny. Wraz z rodziną, ludnością cywilną oraz powstańcami przez wiele dni przebywał w schronach na terenie PWPW, gdzie ukrywający się ludzie znosili nieustanny ostrzał artyleryjski i naloty lotnicze. Schrony opuścili dopiero po upadku reduty pod koniec sierpnia 1944 roku. Po kapitulacji Starego Miasta Niemcy wypędzili mieszkańców i ocalałych powstańców z terenu Wytwórni, a rodzina Bilińskich trafiła do obozu przejściowego Dulag 121 w Pruszkowie. Udało im się jednak z niego uciec; schronienie znaleźli w Łodzi, gdzie Leszek otrzymał skierowanie do pracy w gospodarstwie rolnym. Pracował tam aż do zakończenia wojny.

Po wojnie wrócił do nauki i kontynuował edukację. Do końca życia zachował pamięć o wydarzeniach Powstania Warszawskiego oraz o swoich towarzyszach broni. Jego losy są przykładem dramatycznych doświadczeń całego pokolenia młodych warszawiaków, którzy zamiast spokojnej młodości przeżyli okupację, konspirację, Powstanie, wysiedlenie i tułaczkę. Dzięki wspomnieniom rodziny oraz relacjom takich uczestników walk jak Juliusz Kulesza pamięć o Leszku Bilińskim i jego pokoleniu pozostaje żywa, przypominając o odwadze i poświęceniu obrońców PWPW.
Wspomnienia Juliusza Kuleszy zawarte w książce Z tasiemką na czołgi pozwalają zobaczyć tych ludzi nie jako pomnikowych bohaterów, lecz jako zwyczajnych warszawiaków, którzy w obliczu zagłady potrafili zdobyć się na niezwykłą odwagę. Dzięki takim świadectwom pamięć o obrońcach PWPW — pozostaje żywa i przypomina kolejnym pokoleniom o cenie wolności.
Redagował Marek Weiss
Źródła: wspomnienia i zdjęcia z archiwum rodzinnego Marka Bilińskiego, Wikipedia, archiwum Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, książka Juliusza Kuleszy “Z tasiemką na czołgi” oraz materiały Muzeum Powstania Warszawskiego.




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












