W 2025 przypada 140. rocznica urodzin Stanisława Ignacego Witkiewicza, malarza, pisarza, dramaturga, filozofa z powikłanym życiorysem, samobójczą śmiercią i pobytem w Australii zimą 1914 roku. Aktywny między wojnami wieścił upadek cywilizacji człowieka przez mechanizację jego życia, banał i konsumpcjonizm, utratę indywidualności i duchowości, zanik metafizyki i sztuki. „Człowiek się już nie rodzi – człowiek się robi”, pisał. Brzmi znajomo?…
By odróżnić się od ojca, Stanisława Witkiewicza, krytyka sztuki i malarza Młodej Polski, nazywa siebie Witkacym. Urodził się w Warszawie (1885), ale wkrótce rodzina przenosi się do Zakopanego. Rodzicami chrzestnymi są Helena Modrzejewska i Jan Krzeptowski-Sabała. Do szkół nie uczęszcza, ojciec zatrudnia przyjaciół artystów i profesorów uniwersyteckich jako domowych korepetytorów. Maturę zdaje eksternistycznie we Lwowie, po czym od 1904, z przerwami do 1910, studiuje w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Liczne związki z kobietami przeplatają się z artystycznymi podróżami po Europie, aż w lutym 1914 roku w Dolinie Kościeliskiej samobójstwo popełnia Jadwiga Janczewska, narzeczona Witkacego. “Chcę mieć cyjanek potasu dlatego, żeby w każdej chwili być panem swego życia” – pisze do przyjaciela, Bronisława Malinowskiego, późniejszego autorytetu światowej antropologii. Za jego namową wyjeżdżają razem do Australii. Truciznę zabiera ze sobą.

Czerwone pustynie Australii, nie mogą zniszczyć wizji zakopiańskiej zimy…
Wyruszają z Francji jako uczestnicy piątej edycji kongresu Brytyjskiego Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Nauk (British Association of Advancement of Sciences, BAAF). Malinowski jest jednym z sekretarzy sekcji antropologicznej, Witkacy rysownikiem i fotografem wyprawy. Po dwutygodniowym postoju na Cejlonie, do Fremantle w Zachodniej Australii przypływają 21 lipca 1914 roku.
Dla Federacji Australijskiej, młodego państwa na mapie świata, kongres jest okazją do promocji byłej brytyjskiej kolonii karnej jako nowej, demokratycznej państwowości. Oferuje uczestnikom – naukowcom, przemysłowcom i finansistom – darmowe bilety kolejowe i wycieczki. Witkacy z Malinowskim zwiedzają Zachodnią Australię – Perth, Coolgardie, Kalgoorlie, Albany, Busselton, New Norcia… Po zakończeniu kongresu 19 sierpnia wyjeżdżają do Sydney.
W Europie od kilku tygodni trwa wojna, Witkacy odsunął myśli samobójcze, chce wracać, walczyć i zginać. Malinowski nalega, by kontynuować podróż do Nowej Gwinei i 1 września wypływa do Port Moresby – finis amicitiae (koniec przyjaźni) – pisze w dzienniku. W podróż powrotną do Europy, z Sydney przez Egipt, Witkacy wyrusza 5 września. Odnowią kontakt, ale nie spotkają się już nigdy. To w życiu, bo w 2019 roku zetkną się w paradokumentalnym filmie Johna Gillesa „Witkacy & Malinowski: seans filmowy w 23 scenach”, a w roku 2022 w polskiej farsie kryminalnej „Niebezpieczni dżentelmeni” Macieja Kawalskiego.

Nie zachowały się rysunki i fotografie Witkacego ani z pobytu w Australii, ani z Cejlonu. Dopiero w latach 1918-23 swoje doświadczenia utrwali w cyklu kompozycji malarskich Pejzaże australijskie (zachowało się sześć, w tym Pejzaż cejloński) i kilku artykułach p.t. Z podróży do tropików. W 1924 roku pisze dramat: Metafizyka dwugłowego cielęcia. Tropikalno-australijska sztuka w trzech aktach. Akcję pierwszego umieścił w Port Moresby w Nowej Gwinei, drugiego w hotelu Australia przy Pitt Street w Sydney, a trzeciego na czerwonej pustyni i w kopalniach złota w okolicach Kalgoorlie. Bohaterem jest m.in. gubernator Nowej Gwinei i prezes Złotej Giełdy w Kalgoorlie, Lord Arthur Persvill, Markiz Broken Hill. W 1931 roku rysuje – Bóg Ojciec pierwszy raz poważnie zastanowił się nad istotą ziemi (nie świata) – z dominującą postacią Władcy-Boga-Ojca spoglądającym na kulę ziemską niczym na jabłko królewskie z ukrzyżowanym Chrystusem; na globie oznaczona jest trasa podróży do Australii – przez Kanał Sueski i Cejlon.
Słowa, nawet czyny, pożal się Boże (jak masz komu…) – są dialektyką pustki
Od połowy 1914 roku trwa wojna. Witkacy, urodzony w Warszawie jest obywatelem rosyjskim, z Antypodów nie może wrócić do Zakopanego, bo Austria odmawia mu wizy. Jedzie do Petrsburga, do rodziny. Przez jej koneksje trafia do ekskluzywnej carskiej szkoły oficerskiej. Jako podporucznik walczy w elitarnym Pułku Pawłowskim Gwardii Cesarskiej. Ciężko ranny w 1916 roku, odznaczony za odwagę i z awansem na porucznika na front nie wraca, a jego zdziesiątkowany pułk „zaczął pierwszy Wielką Rewolucję Rosyjską“. Zbuntowani żołnierze są bezlitośni dla oficerów „białej” arystokracji, jemu darują życie. Rosyjski dekadentyzm i zastępująca go rewolucja oglądane z bliska ukształtują jego pogląd na świat, człowieka i historię, a narodziny nazizmu w Niemczech utwierdzą w przekonaniu o ślepym biegu dziejów.

Do Warszawy i Zakopanego wraca w 1918 roku. Talentem artystycznym wspiera potrzeby propagandy w wojnie 1920 roku. Bierze ślub z Jadwigą Unrig w 1923 roku, ale żyją osobno, ona w Warszawie, on w Zakopanem. Listy do żony pisze średnio co drugi dzień, widują się rzadko. We wrześniu 1939 ucieka z Warszawy na wschód z długoletnią przyjaciółką i partnerką Czesławą Oknińską. Na wieść o wkroczeniu armii sowieckiej do Polski przecina sobie tętnicę szyjną i umiera 18 września we wsi Jeziory na Ukrainie. W postępującej od lat depresji pisał do żony (1938) – Zwątpiłem bardzo, czy uda mi się należycie skonstruować ostatnią epokę życia i czy wszystko nie skończy się raczej tragicznie. W masach, tłumie, wojnie i rewolucji widział zagrożenie dla Istnienia Poszczególnego (jednostki), w tym siebie. Czesław Miłosz w „Traktacie Moralnym” (1947) napisze:
Wiersz mój chce chronić od rozpaczy,
Tej właśnie, jaką miał Witkacy,
Kiedy część prawdy widząc trafnie,
Sam w swoje własne wpadł zapadnie,
I w owym wrześniu, pełnym żalu,
Potężną dozą weronalu,
Śmierć uznał za rzecz tak zaszczytną,
Że to, co zaczął, skończył brzytwą (…)
Czysta Forma to coś, co nie ma nic wspólnego z życiem codziennym
Twórczość literacka i malarska Witkacego to próby realizacji jego idei Sztuki Czystej i Czystej Formy – miały wywołać u odbiorcy przeżycia metafizyczne, absolutne i nieuchwytne. „Nie ma takiej bzdury, która nie mogłaby wyjaśnić Tajemnicy Istnienia”, pisał. W dramatach podważał logikę opowieści fabularnej, zasadę jedności czasu akcji i miejsca, dominowały absurd i groteska. Osobowiść bohaterów, jak i absurdalno-groteskowe elementy ich świata opisywał nazwiskami np. Księżna Irina Wsiewołodowna Zbereźnicka-Podberezka, Księżna Nevermore, Asanafol Bęc, Efuzjon Wypitkiewicz, Afrozja Opupiełkina, Gliwuś Kretowiczka, Nymfa Bydlaczek, Świntusia Macabrescu, Antoni Murdel-Bęski, Kat Morbidetto, Fletrycy Dymont, Marianna Splendorek, Gamracy Vigor, Melchior Abłoputo, Michał Chraposkrzecki, Gnębon Puczymorda, Tomasz Blazo de Liza, Plasfodor Mimęcki… albo krótko: Rozhulantyna, Bydlądynka, Tępiel, Brzechajło, Ocieklinek, Kobieton, Ledwozip…. Język, jakim posługują się jego bohaterowie to również mieszanka komizmu, absurdu i ironii. Zamieniał np. wyzute z ekspresji polskie przekleństwa na „plugastwa” typu: dziamdzia jego szać zaprzała, sturba ich suka malowana, purwa jej sucza maść albo osobowo: ty wandrygo, …chałapudro, ty sierdaszony wądrołaju, …chlipaku, ty kreczkawa bamflondrygo, …kurdypiełku zafądziany… Próbował językowi polskiemu nadać cechy indywidualne, osobowość i tożsamość. Proponował np., aby Polacy, jako jeden z najbardziej pijackich narodów, zastąpili słowo kac (pochodzenia niemieckiego) na wnętrzostęk, piciowyrzut, popijnik albo glątwę. Podobnie zalecał podmienić szlafrok na zatulnik, leniwnik, zawijak, wylęgadło albo rozmemlnik.
“Geniusz grafomanii”, jak nazwał go Karol Irzykowski, napisał 43 dramaty (w całości zachowały się dwadzieścia dwa) i cztery powieści. Za życia opublikował 6 dramatów i dwie powieści. Czesław Miłosz pisał (Traktat Moralny, 1947):
W ciągu najbliższych stu lat chyba
Nikt w Polsce jego dzieł nie wyda (…)
I jaka była w nim trucizna
Najlepszy spec się już nie wyzna (…)
Z pożogi wojennej ocaleje tylko część pisarskiego dorobku Witkacego. Jego teksty trafiły na polskie sceny pod koniec lat 50. gdy zrozumiano, że i formą i treścią wyprzedził w czasie teatralną awangardę europejską z wizjami upadku wszelkich wartości, dominacji bezwzględnej siły nad indywidualnością i ideą, czyli tego, czego świat doświadczył podczas II wojny światowej. Witkacy rozumiał inność swojej sztuki, a interpretatorów przestrzegał – nie róbcie czegoś dziwniejszego niż jest w tekście przez kombinacje dekoracyjno-nastrojowo-bebechowe… Przetłumaczono go na ponad 30 języków, w stulecie urodzin patronatem UNESCO objęto rok 1985 jako Witkiewiczowski, teatry regularnie wystawiają jego dramaty (Matka, Szewcy, Jan Karol Maciej Wścieklica, W małym dworku…), pojawiają się ekranizacje.
W Australii obecność Witkacego jest śladowa – od premiery Matafizyki dwugłowego cielęcia w amatorskim teatrze w Alice Springs w 1973 roku, kilka adaptacji w studenckich i eksperymentalnych teatrach Adelajdy, Sydney i Melbourne, także prezentowany na festiwalu filmowym w Sydney paradokument Johna Gillesa (2019).
Firma nie odpowiada za skutki portretów dla osób słabych nerwowo…
W połowie lat 20. Witkacy porzuca malarstwo olejne i otwiera Firmę Portretową „S.I.Witkiewicz”, gdzie odpłatnie maluje portrety. Używa węgla, ołówka, kredek, głównie pasteli. Swoich klientów portretuje tak, jak tworzy i zmienia słowa. Określa to regulamin, który portretowany, czyli gębowzór, musi zaakceptować, w tym: Klient musi być zadowolony. Wykluczona absolutnie jest wszelka krytyka ze strony klienta. Gdyby Firma pozwoliła sobie na ten luksus, musiałaby już dawno zwariować.
I tak, w ofercie Firmy portret typu A miał być najbardziej zbliżony do podobieństwa z pewnym zatraceniem charakteru na korzyść upiększenia, zwykle na „egzotycznym tle” (najdroższy); typ B – jak A + stylizowany, z elementami deformacji, ale bez karykatury, stosunek do modela obiektywny; typ C – jak B + artystycznie „rozszalały” z elementami karykatury, wykonany przy pomocy alkoholu lub narkotyków wyższego rzędu; typ D – jak C bez żadnych sztucznych środków; typ E – dowolność w portretowaniu według intuicji Firmy – Czysta Forma.
Rodzaj portretu Witkacy wybiera sam, w zależności od relacji z modelem, nastroju, i zażywanych środków. Dopuszcza też kombinacje typów. Odmawia portretowania, gdy „nie widzi powodu”, a gdy „powód” go zachwyca, maluje gratis. Gotowe dzieła oznacza „formułką portretową” np. T.B.+ Nπ4 + Co + FBZ + cof + wc + Eu, czyli – Typ B, nie pił od 4. dni, brał kokainę, palił fajkę bez zaciągania, pił kawę, wychodził do toalety, zażywał eukodal (pochodna morfiny). Do modela się nie odzywał, czasami „wydawał dzikie okrzyki i wrzaski: to kwiczał jak prosię, to ryczał jak bawół, to buczał jak bąk”. Sportretował m.in. Zofię Nałkowską, Marię Pawlikowską-Jasnorzewską, Antoniego Słonimskiego, Juliana Tuwima, Jacka Malczewskiego, Tadeusza Boy-Żeleńskiego, Jana Lechonia, Karola Szymanowskiego. Katalog zawierający 2500 portretów z ok. 7000, jakie wykonał, ukaże się w 2026 roku.
Tylko przez sztukę możemy uniknąć niebezpieczeństw prawdziwego życia
Ta zasada wyznawana jest przez bohaterów powieści i dramatów Witkacego. Również i jego samego, kiedy świadomie „komponuje zdarzenia”, by tworzyły „kompleksy abstrakcyjnego piękna”, sytuacje zdolne „wykoleić życie z torów zmechanizowanej egzystencji”, a słowem kluczem jest „absurd”. Niektóre rejestruje na fotografiach, inne aranżuje na żywo, np. umawia na spotkanie w kawiarni aktorkę teatralną, prostytutkę i arystokratkę, albo podaje oczekującemu na zapłatę kelnerowi portfel z przełożonym kotletem. Kiedy 18 września 1939 roku popełnia samobójstwo w Jeziorach na Ukrainie, spocznie na miejscowym cmentarzu. Po ekshumacji w roku 1988 roku miejsce pochówku znajdzie przy grobie matki na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. I rzec by można, że w swoim uwielbieniu „piękna absurdu i groteski” dojdzie do perfekcji w 1994 roku, kiedy okaże się, że w grobie z jego szczątkami przewiezionymi z Ukrainy leży nieznana kobieta…
Marian W. Radny




USD
AUD
CAD
NZD
EUR
CHF
GBP 












