Historia, Kultura, Polska

Tegoroczne święta zmarłych na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie

Miasto pamięci… Cmentarz Centralny w Szczecinie jest rozległy jak miasto, pełen alei, drzew, wody i kamienia, od ponad stu lat zapisuje historię ludzi i historię samego Szczecina. W listopadowe dni jego alejki wypełniają się tysiącami mieszkańców.

Ceglana brama główna Cmentarza Centralnego w Szczecinie, przed nią kwiaciarze i ludzie z zakupami
Wielka brama główna jest jak wejście do osobnego miasta. Za nią rozpoczyna się świat, w którym czas płynie inaczej Fot. Leszek Wątróbski

Płoną znicze, na drzewach pozostają jeszcze złote liście, a jesienne światło zatrzymuje się na starych nagrobkach. Największa polska nekropolia staje się wtedy miejscem rodzinnych spotkań i osobistej zadumy. Ale wystarczy odejść od głównych alei, by odkryć, że jest to także niezwykła księga historii miasta.

W tym roku pamięć o szczecińskich twórcach nabrała także nowego wymiaru. Przy bramie głównej można oglądać wystawę „Szczecin – Ludzie Kultury w naszej pamięci”, prezentującą sylwetki 31 osób związanych z życiem kulturalnym miasta. Są wśród nich artyści, literaci, animatorzy kultury, ludzie teatru i fotografii. To jeszcze jeden dowód na to, że cmentarz nie jest wyłącznie miejscem końca. Może być także miejscem spotkania z dorobkiem tych, którzy pozostawili po sobie coś więcej niż tylko nazwisko wyryte w kamieniu.

Plansze wystawy o szczecińskich ludziach kultury przy bramie głównej cmentarza
Przy bramie głównej można oglądać wystawę „Szczecin – Ludzie Kultury w naszej pamięci”, prezentującą sylwetki 31 osób związanych z życiem kulturalnym miasta Fot. Leszek Wątróbski

Cmentarz Centralny powstał na przełomie XIX i XX wieku. Otwarto go 6 grudnia 1901 roku, gdy dawne, niewielkie cmentarze przykościelne przestały wystarczać rozwijającemu się miastu. Jego projekt przygotował Wilhelm Meyer-Schwartau, a ogromny wpływ na ostateczny kształt nekropolii miał również Georg Hannig. Dziś cmentarz zajmuje ponad 172 hektary, a od chwili jego otwarcia spoczęło tutaj ponad 300 tysięcy ludzi. Jest największą nekropolią w Polsce, jedną z największych w Europie i jednym z najbardziej niezwykłych tego rodzaju miejsc na kontynencie.

Nie był jednak projektowany jak zwykły cmentarz. Jego twórcy chcieli stworzyć park, ogród i miejsce pamięci zarazem. Inspiracją była słynna nekropolia Ohlsdorf w Hamburgu.

Szerokie aleje, drzewa, stawy, żywopłoty, mostki i punkty widokowe sprawiają, że człowiek chwilami zapomina, iż znajduje się pośród grobów. Tu śmierć od początku wpisano w krajobraz, a pamięć o zmarłych miała żyć wśród zieleni i zmieniających się pór roku.

Wielka brama główna jest jak wejście do osobnego miasta. Za nią rozpoczyna się świat, w którym czas płynie inaczej. Stare pomniki przypominają o niemieckim Szczecinie, kolejne kwatery opowiadają o wojnie, a polskie groby i pomniki prowadzą przez historię powojennego miasta.

Sam cmentarz przeżył wszystkie dramaty XX wieku. W czasie II wojny światowej liczba pochówków gwałtownie wzrosła wskutek nalotów bombowych na Szczecin. Po 1945 roku rozpoczął się nowy rozdział. Do miasta przybywali Polacy, a wraz z nimi rodził się nowy Szczecin. Początkowo chowano ich na wolnych kwaterach, później także w miejscach dawnych, likwidowanych grobów. Na tej samej ziemi spotkały się więc dwie historie miasta – niemiecka, przedwojenna i polska, powojenna.

Najbardziej przejmujące są jednak miejsca, w których historia przestaje być datą w podręczniku. Jest kwatera wojenna, położona na głównej osi widokowej cmentarza. Spoczywają tam tysiące żołnierzy – polskich i radzieckich, znanych i bezimiennych. Wielu z nich przeniesiono tutaj z prowizorycznych mogił rozsianych po Pomorzu Szczecińskim. Kamienne płyty i krzyże przypominają o cenie wojny, którą najczęściej płacili ludzie, nie zaś zapisane w książkach armie.

Betonowy pomnik w kształcie litery V, u jego stóp płoną znicze
Jest kwatera wojenna, położona na głównej osi widokowej cmentarza. Spoczywają tam tysiące żołnierzy – polskich i radzieckich, znanych i bezimiennych Fot. Leszek Wątróbski

Kilka kroków dalej historia mówi już o innych polskich dramatach. Krzyż Katyński przypomina o oficerach zamordowanych w 1940 roku w Związku Radzieckim. Pomnik Sybiraków, z fragmentem toru kolejowego, przywołuje drogę tych, którzy zostali wywiezieni w głąb Rosji i Związku Radzieckiego – do tajgi, łagrów i na kazachskie stepy.

Krzyż Katyński z napisem Katyń 1940 i znicze u jego stóp, obok plansze informacyjne
Kilka kroków dalej historia mówi już o innych polskich dramatach. Krzyż Katyński przypomina o oficerach zamordowanych w 1940 roku w Związku Radzieckim Fot. Leszek Wątróbski

Są także miejsca poświęcone żołnierzom Armii Krajowej, kombatantom, pionierom powojennego Szczecina i ofiarom niemieckich obozów koncentracyjnych. Każdy z tych pomników jest osobną opowieścią, a razem tworzą historię Polski XX wieku.

Szczególne miejsce zajmuje pomnik ofiar Grudnia 1970. W pobliżu drugiej bramy, niemal w cieniu wielkich drzew, spoczywają ludzie, którzy zginęli podczas tragicznych wydarzeń w Szczecinie. Przez lata ich śmierć była częścią historii, o której nie zawsze można było mówić głośno. Dzisiaj nazwiska ofiar przypominają, że za każdym historycznym wydarzeniem stoją konkretni ludzie, ich rodziny i niedokończone życie. Ale Cmentarz Centralny to nie tylko miejsce narodowej pamięci. To również panteon ludzi, którzy tworzyli Szczecin.

W Kwaterze Zasłużonych spoczywają pisarze, nauczyciele, artyści, dziennikarze, prawnicy, kapitanowie żeglugi wielkiej i działacze społeczni. Są tu między innymi prozaik Jan Papuga, dziennikarz Wiesław Dachowski, kapitanowie Konstanty Maciejewicz i Antoni Ledóchowski oraz Florian Krygier – jeden z twórców Pogoni Szczecin. Ich nazwiska przypominają, że miasto budują nie tylko mury i ulice. Miasto tworzą przede wszystkim ludzie.

Warto zejść z głównej alei i ruszyć historycznym traktem. Ma on 21 stacji i prowadzi przez najciekawsze zakątki starej części nekropolii. Można tu odnaleźć nagrobek Bernharda Stoewera, twórcy słynnej szczecińskiej fabryki samochodów, grobowiec rodziny Hentschel, dawne kwatery urnowe, a także lapidarium, w którym ocalono wiele interesujących pomników. Jest również nagrobek Wilhelma Meyera-Schwartau – człowieka, który współtworzył tę niezwykłą przestrzeń i sam znalazł w niej miejsce ostatniego spoczynku.

Spacer po Cmentarzu Centralnym jest więc podróżą przez epoki. Jednego dnia można spotkać tutaj dawnych mieszkańców niemieckiego Szczecina, pionierów polskiego miasta, ofiary wojen i totalitaryzmów, marynarzy, artystów i ludzi kultury. Można zatrzymać się przy grobie człowieka, którego nazwiska już nikt nie pamięta, a chwilę później stanąć przed pomnikiem przypominającym wydarzenie znane całemu krajowi. Może właśnie dlatego szczecińska nekropolia jest czymś więcej niż cmentarzem. Jest miastem pamięci. Miastem bez gwaru ulic i bez pośpiechu. Miastem, w którym zamiast adresów są kwatery, zamiast domów – grobowce, a zamiast codziennych rozmów – milczenie. Ale to milczenie nie jest puste. Mówią w nim nazwiska, daty, stare fotografie i kamienne inskrypcje.

W 2026 roku Cmentarz Centralny został uznany za pomnik historii – jedną z najwyższych form ochrony zabytków w Polsce. Jest to wyróżnienie dla miejsca o wyjątkowych wartościach historycznych, naukowych i artystycznych. Dla mieszkańców Szczecina pozostanie jednak przede wszystkim miejscem osobistym.

Bo każdy, kto przechodzi jego alejami, wcześniej czy później zatrzymuje się przy jednym, konkretnym grobie. Wtedy wielka historia miasta przestaje być historią zapisaną na tablicach. Staje się pamięcią o kimś bliskim.

I może właśnie w tym tkwi największa niezwykłość Cmentarza Centralnego – jednego z największych obszarów pamięci w Europie. Łączy historię wielkiego miasta z historią pojedynczego człowieka. A pomiędzy starymi drzewami, wśród jesiennych liści i migoczących świateł zniczy, obie te historie nadal trwają.

Leszek Wątróbski