Kultura, Polska

Widzieć więcej niż inni – o Matce E. R. Czackiej, jej dziele i przesłaniu Roku 2026 ustanowionego przez Senat RP

Są miejsca, do których przyjeżdża się jako obserwator, a opuszcza je z poczuciem, że stało się uczestnikiem ważnej lekcji. Laski pod Warszawą są właśnie takim miejscem. Tu historia nie została zamknięta w gablotach, a pamięć nie ogranicza się do dat wyrytych w kamieniu. Ona żyje w codzienności ośrodka, w krokach niewidomych uczniów, w dotyku dłoni przesuwającej się po punktach Brajla i w ciszy, która potrafi powiedzieć więcej niż najdłuższe przemówienie.

Ciało błogosławionej znajduje się w kaplicy MB Anielskiej w Laskach Fot. Leszek Wątróbski

Rok 2026, ustanowiony przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej Rokiem Błogosławionej Matki Elżbiety Róży Czackiej, stwarza szczególną okazję, aby przypomnieć postać kobiety, która z osobistego dramatu uczyniła początek wielkiego dzieła społecznego, edukacyjnego i duchowego. Nie chodzi jednak wyłącznie o wspominanie przeszłości. Laski wciąż stawiają pytania o to, jak współczesne społeczeństwo traktuje osoby niewidome i słabowidzące, czym jest samodzielność oraz czy potrafimy dostrzegać człowieka poza jego ograniczeniami.

Dziewczyna, która utraciła wzrok

Róża Czacka urodziła się 22 października 1876 roku w Białej Cerkwi, na terenie dzisiejszej Ukrainy. Pochodziła z arystokratycznej rodziny. Jej rodzice, Feliks Czacki i Zofia z Ledóchowskich, należeli do świata, w którym nazwisko, tradycja i pozycja społeczna wyznaczały miejsce człowieka.

Jako dziecko widziała. Zachowała się fotografia piętnastoletniej Róży – młodej dziewczyny, która nie mogła jeszcze wiedzieć, jak dramatycznie zmieni się jej życie. Problemy ze wzrokiem pojawiły się już w dzieciństwie. Mimo podejmowanych prób leczenia, w wieku 22 lat całkowicie utraciła wzrok. Wcześniej rodzina szukała pomocy u zagranicznych specjalistów. Kolejne konsultacje i zabiegi nie przyniosły jednak oczekiwanego rezultatu. W końcu musiała przyjąć prawdę, której tak bardzo chciała uniknąć. W przekazie dotyczącym jej życia powraca zdanie lekarza, które stało się początkiem nowej drogi: Trzeba się zająć niewidomymi!

Nie była to gotowa recepta na przyszłość. Raczej wskazanie kierunku, który Róża Czacka musiała dopiero samodzielnie odnaleźć. Zamknęła się w pokoju. Przeżywała rozpacz, pytała o sens dalszego życia. Jednak z czasem osobiste cierpienie zaczęło ustępować miejsca pracy, nauce i poszukiwaniu rozwiązań dla ludzi znajdujących się w podobnej sytuacji. Nie chciała, aby osoby niewidome były jedynie odbiorcami litości. Chciała poznać ich możliwości.

Od osobistego dramatu do społecznej zmiany

Róża Czacka wyjechała do Francji i odwiedzała europejskie ośrodki zajmujące się edukacją niewidomych. Poznawała metody pracy, organizację placówek oraz możliwości wykorzystania alfabetu Braille’a. Podróżowała także do Austrii i Szwajcarii, poszukując nowoczesnych sposobów pomocy osobom z niepełnosprawnością wzroku. To, co tam zobaczyła i czego się nauczyła, miało znaczenie wykraczające poza jej osobistą historię.

W tamtych czasach osoba niewidoma często była postrzegana przede wszystkim jako ktoś wymagający opieki. Czacka dostrzegła natomiast, że odpowiednie wykształcenie, przygotowanie zawodowe i stworzenie właściwych warunków mogą otworzyć przed nią drogę do samodzielności.

To była zmiana myślenia

Nie wystarczy nakarmić, ubrać i zapewnić schronienie. Trzeba również pomóc człowiekowi odzyskać poczucie własnej wartości, zdobyć umiejętności i odnaleźć swoje miejsce w społeczeństwie.

W 1910 roku Róża Czacka założyła w Warszawie schronisko dla niewidomych kobiet, korzystając z własnych funduszy. Rok później schronisko przekształcono w Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi. Jej działalność obejmowała także tworzenie placówek edukacyjnych, bibliotek i warsztatów zawodowych.

W statucie Towarzystwa znalazły się plany, które jak na początek XX wieku były wyjątkowo ambitne: szkoły, pracownie, biblioteki, czytelnie, ambulatoria, a także instytucje wspierające zatrudnienie osób niewidomych. Czacka nie budowała wyłącznie instytucji opiekuńczej. Tworzyła fundament systemu, który miał umożliwić osobom niewidomym naukę, pracę i godne życie.

Dwie ślepoty

Wojna zmieniła wiele planów. Róża Czacka znalazła się w Żytomierzu, gdzie spędziła kilka lat. Tam dojrzewała jej duchowa wizja przyszłego dzieła. Zaczęła mówić o dwóch rodzajach ślepoty: fizycznej oraz duchowej – ślepocie serca. To rozróżnienie wydaje się szczególnie ważne również dzisiaj.

Człowiek może mieć zdrowe oczy, a jednocześnie nie dostrzegać samotności drugiego człowieka. Może widzieć ubóstwo, cierpienie i wykluczenie, lecz przechodzić obok nich obojętnie. Może patrzeć, ale nie próbować zrozumieć. Czy właśnie dlatego historia Matki Czackiej nie jest wyłącznie opowieścią o niewidomych?

Kaplica MB Anielskiej w Laskach Fot. Leszek Wątróbski

W 1917 roku Róża Czacka złożyła śluby zakonne jako siostra Elżbieta. W 1918 roku wróciła do Warszawy już jako zakonnica. Jej droga duchowa związała się z powołaniem do służby osobom niewidomym. W 1918 roku powstało Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, którego działalność była związana z pomocą osobom ociemniałym.

Decyzja ta wymagała odwagi. Łączyła bowiem działalność społeczną, pedagogiczną i religijną, nadając całemu przedsięwzięciu wyraźny charakter duchowy.

Laski. Piaszczysta ziemia i wielkie marzenie

W 1921 roku Róża Czacka otrzymała teren w Laskach pod Warszawą. Była to ziemia trudna, piaszczysta, mało urodzajna. Nie przypominała miejsca, w którym łatwo można byłoby zbudować znaczący ośrodek edukacyjny. A jednak właśnie tutaj zaczęło powstawać dzieło, które przetrwało kolejne dziesięciolecia.

Rozwijały się szkoły, przedszkola i internaty. Dzieci i młodzież niewidoma miały otrzymać nie tylko opiekę, ale również wykształcenie i przygotowanie do możliwie samodzielnego życia.

Nazwa Laski nabiera w tej historii symbolicznego znaczenia. Z jednej strony oznacza młode drzewa, które próbują zakorzenić się w trudnej ziemi. Z drugiej białą laskę, będącą dla wielu niewidomych narzędziem orientacji i samodzielnego poruszania się. Jedno i drugie prowadzi ku samodzielności. Jedno i drugie wymaga drogi.

Muzeum, które pozwala dotknąć historii

Po beatyfikacji Matki Elżbiety Róży Czackiej w 2021 roku pojawiła się potrzeba stworzenia miejsca przypominającego jej życie i dorobek. Tak powstało muzeum „Ślady Obecności”, urządzone w miejscu dawnej piekarni. Niewielka przestrzeń mieści pamiątki po kobiecie, której działalność wpłynęła na losy tysięcy osób.

Można tu zobaczyć rekonstrukcję jej pokoju: łóżko, stolik, fotel, klęcznik i maszynę do pisania. Są książki brajlowskie, zegarek z podnoszoną kopertą, tabliczka do pisania, dokumenty i fotografie. Ważnym elementem ekspozycji jest możliwość poznawania wybranych przedmiotów poprzez dotyk. Muzeum poświęcone osobie niewidomej nie może opierać się wyłącznie na oglądaniu eksponatów. Musi poszukiwać także innych sposobów opowiadania.

Po ekspozycji „Ślady Obecności” – miejscu pamięci bł. Matki Elżbiety Róży Czackiej w Laskach oprowadzała mnie s. Angelica Jose Fot. Leszek Wątróbski

Dotyk staje się tutaj nie tylko sposobem poznania przedmiotu, ale również przypomnieniem, że dostępność nie jest dodatkiem do kultury. Powinna być jej naturalną częścią. Wśród pamiątek pozostaje jednak coś ważniejszego niż sam przedmiot. Świadomość, że kobieta, która straciła wzrok jako młoda dziewczyna, stała się przewodniczką dla wielu innych.

Laski w czasie wojny

Dzieło Matki Czackiej nie zostało oszczędzone przez historię. W czasie II wojny światowej Laski stały się również miejscem pomocy potrzebującym. Szczególne znaczenie miała współpraca Róży Czackiej z księdzem Stefanem Wyszyńskim, przyszłym prymasem Polski.

W 1926 roku Matka Czacka po raz pierwszy spotkała Stefana Wyszyńskiego, a podczas wojny i Powstania Warszawskiego oboje byli zaangażowani w niesienie pomocy.

Historia Lasek nie ogranicza się zatem do szkolnych sal, internatów i warsztatów. To także historia ludzi, którzy w czasach zagrożenia próbowali ratować innych. Wojna dotknęła również samą Matkę Czacką. Doświadczyła bombardowania i odniosła obrażenia, w wyniku których musiała mieć usunięte oko.

Jej życie nie było opowieścią o człowieku, który z dystansu pomaga cierpiącym. Było życiem osoby, która sama doświadczała ograniczeń, bólu i niepewności.

Rok 2026. Pamięć, która zobowiązuje

14 maja 2025 roku Senat Rzeczypospolitej Polskiej podjął uchwałę ustanawiającą rok 2026 Rokiem Błogosławionej Matki Elżbiety Róży Czackiej – prekursorki polskiej tyflologii. Uchwała została ogłoszona w Monitorze Polskim 19 maja 2025 roku.
Senatorowie przypomnieli jej działalność na rzecz osób niewidomych oraz znaczenie tworzenia systemowych podstaw ich edukacji i opieki. W uzasadnieniu podkreślono, że Matka Czacka poświęciła swoje życie służbie osobom ociemniałym i rozwojowi polskiej tyflologii.

Ustanowienie Roku Matki Czackiej nie powinno jednak zakończyć się na uroczystych akademiach, wystawach i okolicznościowych publikacjach. Rocznice i uchwały państwowe mają sens wtedy, gdy prowadzą do rzeczywistego zainteresowania problemem, który upamiętniana osoba podejmowała w swoim życiu.

W tym przypadku chodzi o dostępność edukacji, samodzielność osób niewidomych i słabowidzących, ich aktywność zawodową oraz społeczne postrzeganie niepełnosprawności.

Czy dzisiejsze społeczeństwo rzeczywiście widzi osoby niewidome jako pełnoprawnych uczestników życia publicznego? Czy zapewnia im wystarczające warunki do nauki, pracy i rozwijania zainteresowań? Czy przestrzeń publiczna jest tworzona z myślą o wszystkich? To pytania, które warto zadawać nie tylko podczas Roku 2026.

Nie wystarczy patrzeć

Matka Elżbieta Róża Czacka zmarła 15 maja 1961 roku w Laskach. Pozostały po niej dokumenty, fotografie, przedmioty codziennego użytku i wspomnienia. Przede wszystkim jednak pozostało dzieło, które nadal funkcjonuje.

Baner ze zdjęciami związanymi z Matką Czacką Fot. Leszek Wątróbski

Współczesne Laski są miejscem edukacji i opieki nad osobami niewidomymi. To żywa instytucja, a nie jedynie pomnik przeszłości. Kiedy człowiek opuszcza muzeum „Ślady Obecności”, może pomyśleć, że najważniejszą pamiątką po Matce Czackiej nie jest żadna z zachowanych rzeczy. Nie jest nią ani maszyna do pisania, ani zegarek, ani fotografia. Najważniejsza pozostaje idea.

Człowiek niewidomy nie powinien być definiowany przez brak wzroku. Nie powinien być skazany na litość ani na społeczne wycofanie. Ma prawo do edukacji, pracy, relacji, odpowiedzialności i własnych marzeń. To przesłanie wyprzedzało epokę Matki Czackiej, a jednocześnie nie straciło aktualności.

Leszek Wątróbski